Stany Zjednoczone od miesięcy przygotowują się do ewentualnej operacji militarnej przeciwko Kubie - informuje portal Politico. Decyzja o rozpoczęciu ataku zależy już tylko od prezydenta Donalda Trumpa.
- Pentagon od miesięcy rozmieszcza żołnierzy i uzbrojenie potrzebne do przeprowadzenia ataku na Kubę.
- Politico podaje, że do rozpoczęcia operacji potrzebny jest jedynie ostateczny rozkaz Donalda Trumpa.
- W rejonie Karaibów skoncentrowano znaczące siły morskie i lotnicze, gotowe do natychmiastowego działania.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Z ustaleń Politico wynika, że Pentagon od dłuższego czasu rozmieszcza w rejonie Karaibów żołnierzy i uzbrojenie potrzebne do przeprowadzenia ataku na Kubę. Portal podkreśla, że prezydent USA Donald Trump zaczął rozważać taki scenariusz po tym, jak presja gospodarcza i polityczna nie doprowadziła do upadku komunistycznego rządu w Hawanie.
Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych utrzymuje w regionie największe siły poza Bliskim Wschodem - pisze Politico. W maju na Morze Karaibskie wpłynął lotniskowiec USS Nimitz, wspierany przez niszczyciele i krążowniki rakietowe, zdolne do przeprowadzania precyzyjnych ataków na cele lądowe.
W okolicach Kuby od miesięcy operują także amerykańskie zaawansowane drony i samoloty zwiadowcze. Dodatkowo okręt desantowy USS Kearsarge wraz z 2,5 tysiącami żołnierzy piechoty morskiej stacjonuje u wybrzeży Wirginii i jest gotowy do szybkiego rozmieszczenia.
Politico zauważa, że armada w regionie jest tylko nieco mniejsza niż w styczniu, gdy Amerykanie schwytali przywódcę Wenezueli Nicolása Maduro i jego żonę Cilię Flores.
Jak podaje Politico, do rozpoczęcia operacji potrzebny jest jedynie ostateczny rozkaz Donalda Trumpa. Potencjalna interwencja mogłaby obejmować zarówno schwytanie przywódców kubańskiego reżimu (tak jak to miało miejsce w przypadku Wenezueli), jak i serię precyzyjnych uderzeń na cele wojskowe.
Byłby to trzeci międzynarodowy konflikt, w który zaangażowałyby się Stany Zjednoczone za czasów obecnej administracji.
Podczas środowego posiedzenia gabinetu, sekretarz stanu Marco Rubio podkreślił, że Kuba stanowi poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych. To, że upadłe państwo znajduje się 90 mil (ok. 144 km - przyp. red.) od naszego wybrzeża, jest realnym zagrożeniem - stwierdził.
Dodał, że komunistyczny reżim nie tylko posiada broń pochodzącą z Rosji i Chin, ale także umożliwia obecność rosyjskich i chińskich służb wywiadowczych na swoim terytorium.
W ubiegłym tygodniu szef amerykańskiej dyplomacji poinformował, że władze Kuby przyjęły amerykańską ofertę pomocy humanitarnej o wartości 100 milionów dolarów. Dyplomata wyraził nadzieję na zmiany na wyspie drogą pokojową, jednak nie wykluczył możliwości użycia siły.


