Szefowa dyplomacji Unii Europejskiej Kaja Kallas ostrzegła, że Rosja chce wciągnąć Europę w dyskusje o tym, kto powinien ją reprezentować w rozmowach pokojowych, a za plecami sama wybrać negocjatora. "To pułapka, w którą nie możemy wpaść" - stwierdziła.
- Bądź na bieżąco. Po więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata RMF24.pl.
Kallas, która przewodzi na Cyprze nieformalnemu spotkaniu unijnych ministrów spraw zagranicznych w tzw. formule Gymnich, skomentowała toczącą się w Unii Europejskiej dyskusję o tym, kto powinien zostać wyznaczony na wysłannika Wspólnoty w negocjacjach pokojowych z Rosją. Te rozmowy to pułapka zastawiona przez Moskwę. Uważam, że to pułapka, w którą Rosja chce nas wciągnąć, abyśmy dyskutowali o tym, kto z nimi rozmawia, podczas gdy oni już wybierają, kto jest odpowiedni, a kto nie. Nie wpadajmy w tę pułapkę - wezwała.
Podkreśliła, że negocjacje to praca zespołowa i Bruksela powinna mieć strategię, jak podejść do rozmów. Treść jest o wiele ważniejsza niż to, kto (te rozmowy - red.) będzie prowadził - podkreśliła. Na prośbę o skomentowanie faktu, że UE nie została zaproszona do udziału w negocjacjach, Kallas powiedziała, że są tematy, na których zależy Rosji, np. zniesienie sankcji, o których decyduje Unia.
Polityczka przyznała, że obecnie niewiele się dzieje w kwestii negocjacji pokojowych, a Rosja jest także w defensywie na polu bitwy. Zapowiedziała również, że dziś będzie chciała omówić z ministrami spraw zagranicznych podstawowe żądania Unii Europejskiej wobec Rosji. W naszym interesie leży długotrwały i trwały pokój, a trwały pokój oczywiście obejmuje elementy, które musimy omówić, takie jak odpowiedzialność - powiedziała.
Przypomniała, że w lutym przedstawiła dokument zawierający żądania wobec Rosji, np. przestrzeganie umów międzynarodowych i poszanowanie suwerenności sąsiadów. Kallas dodała, że skoro Rosja chce ustępstw wobec Ukrainy w zakresie ograniczeń wojskowych, to sama powinna zobowiązać się do podobnych ustępstw. To jest podejście maksymalistyczne, ale takie są też roszczenia Rosji - zaznaczyła Kallas.
Szefowa unijnej dyplomacji oświadczyła też, że mimo gróźb Rosji pod adresem placówek dyplomatycznych w Kijowie, wszystkie ambasady - poza amerykańską - zostały na miejscu. Z kolei amerykańska ambasada w Kijowie zdementowała tą informację. "Ambasada USA jest otwarta. Nie ma zmian w naszych działaniach, a poza tym raporty są fałszywe. Departament Stanu nie ma wyższego priorytetu niż bezpieczeństwo i ochronę Amerykanów i regularnie przegląda postawę bezpieczeństwa ambasady w Kijowie. Powtarzamy nasze przesłanie, że Amerykanie nie powinni podróżować na Ukrainę z powodu konfliktu zbrojnego" - czytamy we wpisie amerykańskiej placówki w mediach społecznościowych.


