Seria incydentów z dronami oraz regularne alarmy o zagrożeniu w przestrzeni powietrznej doprowadziły do masowych anulacji rezerwacji turystycznych na wschodzie Łotwy. Branża apeluje do rządu o pilne wsparcie, ostrzegając przed gospodarczym załamaniem regionu. Sytuacja turystyki może przypominać to, co działo się na Podlasiu w czasie szczytu kryzysu na granicy z Białorusią.

  • Chcesz być na bieżąco? Jeszcze wiecej aktualnych informacji znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Według szacunków izby turystycznej Łatgalii, historycznej krainy na wschodzie Łotwy, około 60 proc. rezerwacji dokonanych przez turystów zagranicznych zostało anulowanych a jednocześnie liczba rezerwacji turystów krajowych spadła o około 40 proc. w porównaniu z podobnym okresem ubiegłego roku. Odwoływane są również imprezy firmowe i wycieczki szkolne.

Jak tylko dochodzi do jakiegoś incydentu przy wschodniej granicy, turyści od razu anulują pobyt i mówią wprost, że chodzi o drony - powiedziała właścicielka pensjonatu hotelowego w Bołowsku (łot. Balvi), położonego kilka kilometrów od granicy z Rosją. W maju 2025 roku gospodyni miała zarezerwowane już dwie trzecie wakacyjnych terminów, a obecnie zapełnione ma na dwa, trzy tygodnie - podkreślono w reportażu Latvijas Radio z Łatgalii.

Branża chce wsparcia finansowego

Według izby turystycznej puste hotele i pensjonaty wpłyną również na kondycję miejscowych producentów, gospodarstwa rolne, gastronomię, firmy transportowe i zatrudnienie w całym regionie.

Stabilność gospodarcza w Łatgalii jest obecnie kwestią bezpieczeństwa narodowego - argumentowano w liście do rządu wystosowanym w maju. Branża domaga się jednocześnie wprowadzenia państwowych instrumentów wsparcia ekonomicznego w celu zapobiegania upadłościom firm, utracie miejsc pracy i załamaniu się gospodarki w regionach wschodnich.

Drony na Łotwie

W ostatnich tygodniach regularnie wydawano ostrzeżenia o zagrożeniu przestrzeni powietrznej na wschodzie Łotwy, co skutkowało m.in. przerwaniem trwających egzaminów w lokalnych szkołach. Jeden z dronów spadł do jeziora, inny zaś uderzył w zbiorniki na terenie magazynu paliwowego, a incydent ten bezpośrednio poprzedził dymisję ministra obrony oraz upadek rządu premier Eviki Siliny.