Dzisiaj kluczowe rozstrzygnięcia w sprawie praw pasażerów lotniczych. Parlament Europejski twardo postawił się krajom UE, dzięki czemu odszkodowania za opóźnione loty powyżej 3 godzin zostały - jak wszystko na to wskazuje - uratowane.
- Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.
O 10 rozpocznie się finałowe stracie negocjacyjne między krajami UE a PE o ostateczny kształt przepisów regulujących rekompensaty dla podróżnych. Efekty tego kompromisu państwa członkowskie ocenią już w najbliższy piątek.
Spotykamy się z ambasadorami UE i moim zdaniem powinniśmy dojść do porozumienia - mówi w rozmowie z dziennikarką RMF FM Elżbieta Łukacijewska, eurodeputowana KO zaangażowana w negocjacje. Jeszcze dwa dni temu zanosiło się na fiasko, ale postawiliśmy twardo na swoim i kraje musiały sporo ustąpić - dodaje.
Od samego początku to właśnie Europarlament stał murem za pasażerami. Z kolei unijne kraje - w tym Polska - reprezentowały dotąd głównie interesy potężnego lobby linii lotniczych. Ostatecznie kraje sporo ustąpiły na rzecz pasażerów.
W poniedziałek 15 czerwca mija ostateczny termin tej "procedury pojednawczej".
Teraz na stole leży precyzyjnie wyważony kompromis, oparty na unijnej zasadzie transakcji wiązanej - "coś za coś". Dla pasażera to potężna wygrana, gdyż obecny kompromis jest o wiele korzystniejszy niż pierwotne, restrykcyjne pomysły unijnych stolic, które chroniły narodowych przewoźników, takich jak LOT czy niemiecka Lufthansa. Europarlament, mając za sobą poparcie niemal stu procent deputowanych, wyrwał Radzie UE kluczowe ustępstwa.
Przede wszystkim kraje UE już kilka dni temu skapitulowały w kwestii czasu opóźnienia uprawniającego podróżnych do rekompensaty finansowej. Zgodziły się na wypłatę odszkodowań już po 3 godzinach opóźnienia, choć wcześniej dążyły do wydłużenia tego progu do czterech godzin na trasach europejskich i aż do sześciu przy lotach długodystansowych. PE odpuścił w zamian żądanie waloryzacji stawek o inflację, co oznacza, że praktycznie utrzymane zostaną obecne standardy. Kwota rekompensaty będzie zależeć od długości trasy: 250 euro przy lotach do 1500 km, 400 euro na dystansie od 1500 do 3500 km oraz 600 euro przy najdłuższych połączeniach.
Z nieoficjalnych informacji dziennikarki RMF FM wynika, że ostatnie ustępstwa rządów dotyczą kontrowersyjnego zapisu, o który zaciekle walczyły linie lotnicze. Chodzi o automatyczne uznawanie nagłych usterek technicznych wykrytych przed lotem za siłę wyższą, co pozwalałoby przewoźnikom unikać wypłat.
Gdyby pozostał zapis o usterce technicznej, to żaden pasażer nigdy by nie dostał odszkodowania, bo wszystko by było podciągane pod "usterkę" - mówi w rozmowie z RMF FM Łukacijewska. To jest absolutnie wygrana PE - dodaje.
Tym samym w mocy pozostaje surowe orzecznictwo TSUE w kwestii odszkodowań za opóźnienia. Zgodnie z wykładnią TSUE usterka techniczna, niespodziewane awarie, zużycie części czy błędy mechaników są wpisane w normalne ryzyko prowadzenia biznesu lotniczego i nie zwalniają z wypłaty odszkodowań.
Co linie lotnicze dostały w zamian? Narzędzie do walki z komercyjnymi firmami odszkodowawczymi i botami prawnymi. Nowe unijne prawo nałoży na przewoźnika obowiązek natychmiastowego, bezpośredniego (np. mailowego) kontaktu z poszkodowanym pasażerem.
PE początkowo żądał automatycznego linku do formularza, jednak wypracowany kompromis daje korzyści obu stronom. Podróżny dostaje jasną informację, gdzie złożyć wniosek ( do tej pory wiele linii głęboko chowało te informacje na swoich stronach internetowych, żeby zniechęcić do składania wniosków), a linia lotnicza zyskuje pewność, że rozmawia bezpośrednio z klientem, a nie z prawniczym pośrednikiem.
W ten sposób pasażer zachowa także dla siebie sto procent odszkodowania. Firmy pośredniczące potrafiły bezlitośnie zabierać nawet 30-40 procent wartości rekompensaty - zauważa Łukaciejewska.
Jeśli ten kompromis zostanie sfinalizowany, to pasażerowie zyskają też pakiet rewolucyjnych udogodnień, które wynegocjowano już wcześniej. To przede wszystkim gwarancja darmowego bagażu podręcznego w cenie każdego biletu, całkowity zakaz anulowania biletów powrotnych, jeśli nie stawimy się na pierwszy odcinek lotu, oraz pewność, że dzieci zostaną usadzone obok swoich opiekunów bez żadnych dodatkowych opłat. Ponadto zniesione zostaną niesprawiedliwe opłaty dodatkowe za poprawianie drobnych literówek w danych pasażera, a ponadto pasażer będzie miał prawo do bezpłatnego wyboru między cyfrową a papierową kartą pokładową.
Jeżeli jednak negocjatorzy nie dojdą do porozumienia do 15 czerwca, reforma, nad którą Bruksela pracowała przez ponad 12 lat ostatecznie wyląduje w koszu. Dla milionów podróżnych oznaczać to będzie pozostanie przy starych przepisach, które wprawdzie gwarantują wysokie stawki za opóźnione loty, ale są jednak pełne dziur i prawnych kruczków wykorzystywanych przez linie do unikania odpowiedzialności. Wszystkie nowe udogodnienia także przepadną bezpowrotnie.



