"To była gorąca dyskusja" - tak o rozmowie unijnych ministrów ds. transportu dotyczącej między innymi rekompensat za opóźnienia samolotów mówił minister infrastruktury Dariusz Klimczak. Polska opowiada się za zmianami w unijnych przepisach, które wydłużą czas oczekiwania na odszkodowanie za opóźnione loty do 4 godzin z obecnych 3 godzin. Klimczak argumentuje to koniecznością ustabilizowania sytuacji finansowej linii lotniczych, w tym narodowego przewoźnika. Minister przekonuje, że zapobiegnie to także… wzrostowi cen biletów.

  • Informacje z Polski i świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl

Obecne przepisy unijne gwarantują pasażerom odszkodowanie (250-600 euro) przy opóźnieniu powyżej 3 godzin. Rada UE, w tym Polska, dąży do zmiany tego progu na 4 godziny dla tras europejskich i nawet 6 godzin dla rejsów długodystansowych. Po drugiej stronie barykady stoi Parlament Europejski wpierany przez organizacje konsumenckie, które walczą o utrzymanie obecnych standardów.

Linie lotnicze boją się kosztów

Obecne stanowisko Polski jest podtrzymaniem stanowiska wypracowanego podczas polskiej prezydencji w UE, gdy w czerwcu zeszłego roku Warszawa odblokowała wprawdzie zamrożone od kilkunastu lat przepisy, ale doprowadziła do kompromisu, w którym zgodzono się na dłuższe oczekiwanie na odszkodowanie.

Minister Klimczak tłumaczy poparcie dla zmian potrzebą ochrony linii lotniczych, które "boją się kolejnych, nowych kosztów rekompensat" i potrzebują stabilności w niepewnej sytuacji geopolitycznej. Sugeruje nawet, że jest to w interesie pasażerów, bo nie będą musieli płacić drożej za bilety.

My także nie chcielibyśmy, aby wysokość odszkodowania wpływała później na ceny biletów, czy na stabilność funkcjonowania linii lotniczych, także takich jak LOT - zaznaczył.

Możliwe kolejne zmiany korzystne dla przewoźników

Oprócz wydłużenia czasu opóźnienia, rządy państw członkowskich dążą do zawężenia katalogu sytuacji, w których pasażerowi przysługuje zadośćuczynienie. Propozycje zakładają rozszerzenie definicji "okoliczności nadzwyczajnych", co ułatwi liniom odrzucanie reklamacji, np. w przypadku problemów kadrowych.

Minister Klimczak wyraził nadzieję na sfinalizowanie unijnego kompromisu przed 15 czerwca. Teraz wszystko w rękach PE - mówi przerzucając odpowiedzialność na eurodeputowanych. Jego zdaniem ministrowie UE wykazali się już "bardzo dużą elastycznością".

Opracowanie: