Prezydent USA Donald Trump podpisał w piątek rozporządzenie nakładające nowe sankcje na komunistyczny reżim na Kubie. Ogłoszenie sankcji zbiegło się z kubańskimi obchodami Święta Pracy, zorganizowanymi pod hasłem "Ojczyzna jest broniona". W pochodzie pierwszomajowym uczestniczył 94-letni Raul Castro.

  • Aktualne informacje z Polski i świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Nowe sankcje na Kubę

Podpisany przez prezydenta Trumpa dekret autoryzuje nałożenie sankcji na podmioty i osoby, które wspierają kubański aparat bezpieczeństwa, są współwinne korupcji i poważnych naruszeń praw człowieka, a także agentów, urzędników i osoby udzielające materialnego wsparcia rządowi Kuby.

Dekret przewiduje również zamrożenie wszelkich aktywów osób i podmiotów objętych sankcjami, które znajdują się na terytorium USA lub pod kontrolą amerykańskich podmiotów.

Ponadto sekretarz skarbu Scott Bessent, w porozumieniu z sekretarzem stanu Markiem Rubio, uzyskał uprawnienia do nakładania sankcji wtórnych na zagraniczne instytucje finansowe, które przeprowadziły transakcje na rzecz osób objętych restrykcjami.

Maksymalna presja na Hawanę

Rozporządzenie stanowi kolejny krok w realizacji strategii "maksymalnej presji" wobec Hawany. W styczniu Trump podpisał rozporządzenie ogłaszające stan nadzwyczajny w związku z zagrożeniami ze strony kubańskiego rządu i ustanawiające mechanizm nakładania ceł na towary z państw dostarczających ropę na Kubę.

Kuba zmaga się obecnie z potężnym kryzysem energetycznym, długimi przerwami w dostawach prądu i głębokim spadkiem PKB. W lutym władze wstrzymały tankowanie samolotów na lotniskach, w tym w międzynarodowym porcie lotniczym w Hawanie, informując o wyczerpaniu zapasów paliwa.

Święto Pracy z Raulem Castro

Ogłoszenie nowych sankcji zbiegło się z kubańskimi obchodami Święta Pracy, zorganizowanymi pod hasłem "Ojczyzna jest broniona".

Jak donosi Reuters, 94-letni były przywódca Raul Castro dołączył do tysięcy Kubańczyków w marszu z okazji Międzynarodowego Dnia Pracy, który w piątek przeszedł przez nabrzeże Hawany, m.in. obok ambasady USA. 

Tegoroczny marsz odbył się z nieco mniejszą liczbą uczestników, gdyż rząd nie był w stanie - ze względu na deficyt w dostawach ropy naftowej - zapewnić transportu dla uczestników. Mimo to władze naliczyły ponad pół miliona osób w Hawanie.

Raul Castro, brat Fidela, otrzymał książkę zawierającą ponad 6 milionów podpisów Kubańczyków - prawie dwie trzecie populacji - demonstrującą wolę ludu do obrony kraju przed możliwym bezpośrednim atakiem militarnym ze strony USA. 

Dziś Kuba po raz kolejny pokazała, że jej naród się nie poddaje i że będziemy bronić naszej ojczyzny za wszelką cenę, mimo że pragniemy pokoju - powiedziała 34-letnia Milagros Morales, mieszkanka Hawany, która wzięła udział w marszu.