"To jest pierwszy dzień reszty mojego życia. To jest przede wszystkim czas dla moich bliskich, dla mojej rodziny" - powiedział po wyjściu na wolność ​Ryszard Bogucki. Mężczyzna odsiadywał wyrok 25 lat więzienia za zabójstwo przywódcy gangu pruszkowskiego Andrzeja Kolikowskiego "Pershinga".

  • Bądź na bieżąco! Najnowsze informacje z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl. 

Ryszard Bogucki opuścił dziś Zakład Karny w Herbach (Śląskie). Dzisiaj to jest pierwszy dzień reszty mojego życia. To jest przede wszystkim czas dla moich bliskich, dla mojej rodziny - powiedział dziennikarzom Bogucki (zgadza się na podawanie danych) przed więzienną bramą.

Czekała tam na niego również grupa członków rodziny i znajomych oraz adwokaci.

Żyjemy w tak szalonych czasach, z taką ilością zmiennych, że ja zwyczajnie nie pozwalam sobie na planowanie z takim dużym wyprzedzeniem. Chciałbym zwyczajnie przez te kilka dni nabrać nowej perspektywy, nie tylko tej perspektywy więziennej, ale również tej perspektywy zwyczajnej, życiowej - powiedział pytany o plany na najbliższą przyszłość. Chciałbym prosić państwa, żebyście państwo trzymali za mnie kciuki, żeby mi się zwyczajnie udało nabrać tej perspektywy i zwyczajnie wrócić do normalnego życia - dodał.

Oświadczył, że wyjście na wolność to "fantastyczne" uczucie. Przypomniał, że w całości odbył orzeczoną karę, bez przerw czy przepustek i podkreślił, że przez 12 i pół roku aresztowania miał status "N", czyli niebezpiecznego osadzonego, na co - jak oświadczył - sobie nie zasłużył.

Nowa kariera biznesowa?

Wcześniej o przyszłości Boguckiego reporter RMF FM Krzysztof Zasada rozmawiał z jego pełnomocnikiem - Pawłem Matyją.

Bogucki dopiero po ustabilizowaniu życia rodzinnego zamierza podjąć decyzje dotyczące przyszłości zawodowej i biznesowej.  W latach 90. był on jednym z najbogatszych Polaków.  Swoją karierę zaczynał jako dealer luksusowych samochodów - w 1992 roku otworzył w Chorzowie salon sprzedaży aut z wyższej półki. Jednak już wkrótce jego nazwisko zaczęło pojawiać się w zupełnie innym kontekście. 

Problemy z prawem pojawiły się szybko. Boguckiemu postawiono pierwsze zarzuty dotyczące oszustw i przywłaszczenia mienia. W trakcie pobytu w areszcie poznał Ryszarda N., znanego pod pseudonimem Rzeźnik, pochodzącego z Podbeskidzia. Po wyjściu na wolność Bogucki odpowiadał za przestępstwa gospodarcze z wolnej stopy, jednak wkrótce przestał pojawiać się na rozprawach sądowych.

Od lat toczy się postępowanie dotyczące odszkodowania za niesłuszne aresztowanie w związku ze sprawą zabójstwa generała Marka Papały oraz sprawą spółki Auto Beker. Obecnie te dwa wątki rozpoznawane w jednym postępowaniu zostały przeniesione z Sądu Okręgowego w Katowicach do sądu w Krakowie. Mecenas Matyja oczekuje, że w tym roku zapadnie wyrok. 

Choć Bogucki jeszcze szczegółów dotyczących ewentualnego powrotu do biznesu, nie ukrywa, że ma różne pomysły na swoją działalność gospodarczą. Jego adwokat podkreśla, że jeśli Bogucki zdecyduje się wrócić do dużego biznesu, ma ku temu wszelkie predyspozycje.

Jednym z wyzwań, z jakimi będzie musiał się zmierzyć, jest "odczarowanie" swojego wizerunku, który przez lata był kształtowany przez media i liczne procesy sądowe.

Zabójstwo "Pershinga"

W 2000 roku katowicka prokuratura wydała za Boguckim międzynarodowy list gończy. Śledczy ustalili, że to właśnie on, wspólnie z "Rzeźnikiem", był odpowiedzialny za zabójstwo Andrzeja Kolikowskiego ps. Pershing, do którego doszło w grudniu 1999 roku w Zakopanem. Boguckiego zatrzymano w 2001 roku w Meksyku.

Według ustaleń prokuratury, motywem zabójstwa "Pershinga" była chęć awansu w strukturach przestępczych. W zamachu mieli uczestniczyć Bogucki, "Rzeźnik" oraz Adam K. ps. Dziadek, który później został świadkiem koronnym. Cała trójka czekała na swoją ofiarę na parkingu w Zakopanem, w skradzionym wcześniej samochodzie. Gdy "Pershing" wrócił z jazdy na nartach i podszedł do swojego mercedesa, Bogucki i "Rzeźnik" wysiedli z auta. Śledczy ustalili, że to Bogucki oddał strzały do "Pershinga", natomiast "Rzeźnik" strzelał w powietrze, by odstraszyć świadków.

Za kierowanie grupą przestępczą oraz zabójstwo Andrzeja Kolikowskiego Bogucki został prawomocnie skazany na 25 lat więzienia. 

Kim był "Pershing"?

"Pershing" uchodził za domniemanego szefa gangu pruszkowskiego. Przed tragicznymi wydarzeniami w Zakopanem, kilkukrotnie uniknął śmierci - w 1994 roku pod jego samochodem eksplodowała bomba, a wcześniej postrzelono jego ochroniarza, który był do niego podobny.

Oficjalnie "Pershing" przedstawiał się jako spokojny mechanik samochodowy. Prowadził dostatnie życie - posiadał kilka luksusowych aut oraz willę z kortem tenisowym i basenem w Ożarowie Mazowieckim. Choć nigdy nie przyznał się do związków z gangiem pruszkowskim i nie udowodniono mu bezpośredniego udziału w działalności przestępczej, to właśnie jemu przypisywano handel kradzionymi samochodami, wymuszanie okupów oraz handel narkotykami.