Około 600 pasażerów sześciu samolotów zostało zmuszonych do spędzenia nocy na pokładach maszyn zaparkowanych na płycie lotniska w Monachium. Wszystko przez wyjątkowo trudne warunki pogodowe oraz niejasne decyzje organizacyjne. Lotnisko przyznaje się do uchybień, a linie lotnicze zapowiadają odszkodowania.
- 600 pasażerów spędziło noc w samolotach na płycie lotniska w Monachium.
- Przyczyną były wyjątkowo trudne warunki pogodowe i opóźnienia w odladzaniu maszyn.
- Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.
Sytuacja rozegrała się w czwartek 19 lutego na lotnisku w Monachium, gdzie około 600 pasażerów sześciu samolotów (część należała do Lufthansy) zostało zmuszonych do spędzenia całej nocy na pokładach maszyn - informuje "Bild". Wszystko przez wyjątkowo obfite i mokre opady śniegu, które sparaliżowały pracę lotniska. Z powodu długiego czasu odladzania oraz konieczności zamknięcia pasów startowych na odśnieżanie, samoloty nie mogły wystartować przed wyznaczonym limitem czasowym.
W Monachium obowiązują restrykcyjne przepisy dotyczące lotów nocnych - między północą a 5 rano starty i lądowania są możliwe tylko w wyjątkowych przypadkach, po uzyskaniu specjalnej zgody. Tym razem, mimo prób uzyskania dodatkowych pozwoleń, nie udało się obsłużyć wszystkich opóźnionych lotów. Terminale były już zajęte przez inne samoloty, a ograniczone możliwości transportu autobusowego uniemożliwiły przetransportowanie pasażerów do budynku lotniska.
Według relacji pasażerów na pokładach niektórych samolotów zabrakło jedzenia i koców. Choć linie lotnicze zapewniają, że załogi na bieżąco informowały pasażerów i dbały o ich komfort, wielu podróżnych skarżyło się na niedopuszczalne warunki.
Lotnisko przeprosiło za zaistniałą sytuację, podkreślając, że pasażerom nie zagrażało żadne niebezpieczeństwo.
Lufthansa zapowiedziała wypłatę odszkodowań dla wszystkich poszkodowanych pasażerów. Jednocześnie sprawą zainteresowała się prokuratura w Landshut, do której trafi raport z incydentu. Policja nie otrzymała dotąd żadnych oficjalnych skarg od pasażerów, a prawnicy oceniają, że nie doszło do bezprawnego pozbawienia wolności ani zagrożenia życia.
Przewodniczący rady nadzorczej lotniska, Albert Füracker, zapowiedział natychmiastowe dochodzenie i domaga się szczegółowego raportu opisującego okoliczności oraz decyzje, które doprowadziły do tej sytuacji. Podkreślił, że podobny incydent nie może się już powtórzyć i oczekuje wdrożenia konkretnych środków zapobiegawczych.


