​Ryszard Bogucki, skazany na 25 lat pozbawienia wolności za zabójstwo bossa polskiej mafii Andrzeja Kolikowskiego ps. Pershing, opuszcza dziś zakład karny. Jakie są jego plany? Czy zamierza wrócić do biznesu? Jak wygląda jego walka o odszkodowanie i majątek utracony przez lata? Między innymi o to zapytał mecenasa Pawła Matyję, pełnomocnika Boguckiego, reporter RMF FM Krzysztof Zasada.

  • Ryszard Bogucki po 25 latach opuszcza więzienie i chce odbudować relacje z rodziną.
  • Planuje powrót do działalności biznesowej, choć nie zdradza szczegółów.
  • W planach ma też batalię o odszkodowanie za niesłuszne aresztowanie i utracony majątek.
  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

 

Ryszard Bogucki w pierwszej kolejności zamierza odbudować więzi rodzinne - zdradza w rozmowie z dziennikarzem RMF FM Krzysztofem Zasadą pełnomocnik Boguckiego mecenas Paweł Matyja. Przez ćwierć wieku jego kontakt z bliskimi - ze względu na surowe przepisy więzienne - był ograniczony do sporadycznych wizyt. Teraz, po wyjściu na wolność, priorytetem jest dla niego spędzenie czasu z rodziną i zadośćuczynienie za lata nieobecności.

Dopiero po ustabilizowaniu życia rodzinnego Bogucki zamierza podjąć decyzje dotyczące przyszłości zawodowej i biznesowej. Jego adwokat podkreśla, że świat przez ten czas bardzo się zmienił, a powrót do codzienności może być dla niego nie lada wyzwaniem.

Powrót do wielkiego biznesu?

Ryszard Bogucki był jednym z najbogatszych Polaków lat 90. i znany był z doskonałej intuicji biznesowej. Choć nie zdradza jeszcze szczegółów dotyczących ewentualnego powrotu do biznesu, nie ukrywa, że ma różne pomysły na swoją działalność gospodarczą. Jego adwokat podkreśla, że jeśli Bogucki zdecyduje się wrócić do dużego biznesu, ma ku temu wszelkie predyspozycje.

Jednym z wyzwań, z jakimi będzie musiał się zmierzyć, jest "odczarowanie" swojego wizerunku, który przez lata był kształtowany przez media i liczne procesy sądowe. Warto przypomnieć, że sprawa gospodarcza dotycząca spółki Auto Beker zakończyła się prawomocnym uniewinnieniem Boguckiego.

Najpierw biznesmen, później przestępca

Ryszard Bogucki, urodzony w 1969 roku, w latach 90. był jednym z najbardziej rozpoznawalnych przedsiębiorców na Śląsku. Swoją karierę zaczynał jako dealer luksusowych samochodów - w 1992 roku otworzył w Chorzowie salon sprzedaży aut z wyższej półki. Jednak już wkrótce jego nazwisko zaczęło pojawiać się w zupełnie innym kontekście. 

Problemy z prawem pojawiły się szybko. Boguckiemu postawiono pierwsze zarzuty dotyczące oszustw i przywłaszczenia mienia. W trakcie pobytu w areszcie poznał Ryszarda N., znanego pod pseudonimem Rzeźnik, pochodzącego z Podbeskidzia. Po wyjściu na wolność Bogucki odpowiadał za przestępstwa gospodarcze z wolnej stopy, jednak wkrótce przestał pojawiać się na rozprawach sądowych.

Zachowania z pogranicza tortur, walka o odszkodowanie i utracony majątek

Od lat toczy się postępowanie dotyczące odszkodowania za niesłuszne aresztowanie w związku ze sprawą zabójstwa generała Marka Papały oraz sprawą spółki Auto Beker. Obecnie te dwa wątki rozpoznawane w jednym postępowaniu zostały przeniesione z Sądu Okręgowego w Katowicach do sądu w Krakowie. Mecenas Matyja oczekuje, że w tym roku zapadnie wyrok. 

Pytanie brzmi nie czy, tylko ile należy zapłacić Ryszardowi Boguckiemu. Warto zwrócić też uwagę na to, co w tym postępowaniu już udało się wykazać w kontekście praktyk, jakim był on poddawany w zakładach karnych, gdzie sąd katowicki wypowiedział się wprost, że były to zachowania z pogranicza tortur, a w mojej ocenie należałoby użyć twardego słowa i powiedzieć, że były torturami - powiedział w rozmowie z dziennikarzem RMF FM Matyja. 

W kontekście tortur mecenas wspomniał o tzw. kontroli zachowania osadzonego, której był poddawany skazany, bo został uznany za osobę szczególnie niebezpieczną. Warto zadać sobie pytanie, co oznacza tak niegroźnie brzmiące stwierdzenie jak kontrola zachowania. Jeśli ona jest realizowana co piętnaście minut, a tak było, to jest w istocie deprywacją snu, bo jeśli stosuje się to przez całą dobę i przez całą dobę, co piętnaście minut oczekuje się od osadzonego, że da znak życia, to oznacza to w praktyce, że Ryszard Bogucki był pozbawiony snu - podkreślił Matyja.

Wysokość roszczeń adwokat szacuje na około 30 milionów złotych, choć kwota ta może ulec zmianie. Bogucki dąży także do odzyskania udziałów w spółce Unitra, której wartość biegli sądowi ocenili na 1,8 miliarda złotych. Jako większościowy udziałowiec utracił kontrolę nad majątkiem, który przez lata był rozpraszany, sprzedawany lub niszczony.

Sprawa zabójstwa Marka Papały

25 czerwca 1998 roku komendant główny Policji Marek Papała został zastrzelony z bliskiej odległości podczas wysiadania z samochodu pod swoim blokiem. Nieliczni świadkowie zdarzenia nie widzieli twarzy sprawcy.

W 2009 r. śledczy skierowali do sądu akt oskarżenia przeciwko Andrzejowi Z. "Słowikowi" i Ryszardowi Boguckiemu, w którym zarzucali im m.in. nakłanianie do zabójstwa Papały. Cztery lata później warszawski sąd uniewinnił Boguckiego i "Słowika" od tych zarzutów. 

Jak ujawnił sąd, już na początku śledztwa doszło do poważnych uchybień - działania na miejscu zbrodni były chaotyczne, a wiele procedur nie zostało zachowanych. Nie zabezpieczono wszystkich śladów, co znacznie utrudniło dalsze postępowanie. Przez lata pojawiały się nowe teorie i zwroty akcji, jednak żadna z nich nie doprowadziła do wyjaśnienia sprawy. Zabójstwo Marka Papały do dziś pozostaje nierozwiązane.

Zmiana nazwiska

W ostatnim czasie pojawiły się doniesienia medialne o zmianie nazwiska przez Ryszarda Boguckiego. Adwokat potwierdza, że rzeczywiście doszło do zmiany, jednak nazwisko rodowe "Bogucki" nadal jest obecne w nowym, dwuczłonowym nazwisku. Zapewnia, że decyzja ta miała charakter całkowicie prywatny i nie była motywowana chęcią zerwania z przeszłością czy uniknięcia skojarzeń z innymi osobami o tym samym nazwisku.

Zabójstwo "Pershinga"

W 2000 roku katowicka prokuratura wydała za Boguckim międzynarodowy list gończy. Śledczy ustalili, że to właśnie on, wspólnie z "Rzeźnikiem", był odpowiedzialny za zabójstwo Andrzeja Kolikowskiego ps. Pershing, do którego doszło w grudniu 1999 roku w Zakopanem. Boguckiego zatrzymano w 2001 roku w Meksyku.

Według ustaleń prokuratury, motywem zabójstwa "Pershinga" była chęć awansu w strukturach przestępczych. W zamachu mieli uczestniczyć Bogucki, "Rzeźnik" oraz Adam K. ps. Dziadek, który później został świadkiem koronnym. Cała trójka czekała na swoją ofiarę na parkingu w Zakopanem, w skradzionym wcześniej samochodzie. Gdy "Pershing" wrócił z jazdy na nartach i podszedł do swojego mercedesa, Bogucki i "Rzeźnik" wysiedli z auta. Śledczy ustalili, że to Bogucki oddał strzały do "Pershinga", natomiast "Rzeźnik" strzelał w powietrze, by odstraszyć świadków.

Za kierowanie grupą przestępczą oraz zabójstwo Andrzeja Kolikowskiego Bogucki został prawomocnie skazany na 25 lat więzienia. 

Walka o uniewinnienie ws. zabójstwa Kolikowskiego

Choć Bogucki został prawomocnie skazany za zabójstwo Andrzeja Kolikowskiego ps. Pershing. Jego obrońca podkreśla, że dysponuje mocnym materiałem dowodowym świadczącym o jego niewinności. Wniosek o wznowienie postępowania został jednak oddalony przez Sąd Najwyższy po pięciu latach rozpatrywania sprawy.

Mamy głębokie poczucie niesprawiedliwości w tej sprawie, ponieważ dysponujemy bardzo mocnym materiałem dowodowym świadczącym o tym, że Sąd Okręgowy w Nowym Sączu, który skazał Boguckiego za zabójstwo Andrzeja Kolikowskiego, się pomylił i że Ryszarda Boguckiego wtedy w Zakopanem już nie było - zaznaczył adwokat.

Obecnie mecenas Matyja ze swoim klientem rozważają złożenie skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Kim był "Pershing"?

"Pershing" uchodził za domniemanego szefa gangu pruszkowskiego. Przed tragicznymi wydarzeniami w Zakopanem, kilkukrotnie uniknął śmierci - w 1994 roku pod jego samochodem eksplodowała bomba, a wcześniej postrzelono jego ochroniarza, który był do niego podobny.

Oficjalnie "Pershing" przedstawiał się jako spokojny mechanik samochodowy. Prowadził dostatnie życie - posiadał kilka luksusowych aut oraz willę z kortem tenisowym i basenem w Ożarowie Mazowieckim. Choć nigdy nie przyznał się do związków z gangiem pruszkowskim i nie udowodniono mu bezpośredniego udziału w działalności przestępczej, to właśnie jemu przypisywano handel kradzionymi samochodami, wymuszanie okupów oraz handel narkotykami.

Opracowanie: