Radio RMF FM słynie z intensywnych akcji promocyjnych, konkursów oraz eventów, które opierają się na bezpośrednim kontakcie ze słuchaczami oraz obecności w polskich miastach. Chyba nie ma osoby, która nie znałaby akcji typu "Choinki pod choinkę", "Twoje Miasto" czy "Przebojowa firma", kiedy dziennikarze i reporterzy RMF FM pojawiają się w różnych miejscach w profesjonalnie przygotowanych żółto-niebieskich instalacjach. Namioty, flagi i banery z logo RMF FM przyciągały uwagę i były nieodłącznym elementem aktywności RMF FM; podobnie było z wydarzeniami RMF MAXX i RMF Classic. Od kilkunastu lat za tymi wizualizacjami stał jeden człowiek, nasz nieoceniony współpracownik, Jacek Katarzyński. Zmarł nagle we wtorek, 17 lutego, będąc w pracy, przygotowując wizualizację kolejnego wydarzenia. We wtorek, 24 lutego, na cmentarzu w małopolskiej Korzkwi (gm. Zielonki) żegnamy naszego kolegę i serdecznego przyjaciela.
Jacek urodził się w Krakowie, mieszkał i dorastał w Brzozówce koło Zielonek - tam w okolicy chodził do podstawówek w Owczarach i Korzkwi. Jak wspomina jego brat Artur, ulubionym zajęciem Jacka od dzieciństwa była piłka nożna, której poświęcał każdą wolną chwilę. Ta pasja do futbolu została na lata. Grał jako obrońca w drużynach okręgowych, m.in. w Skalance Skała, Kablu Kraków czy Proszowiance Proszowice, zaś w latach współpracy z RMF FM był kapitanem drużyny RMF MAXX grającej w krakowskiej Business Lidze. To był doskonały organizator gry, widział wszystko na boisku, więcej zarządzał niż kopał - wspomina jego kolega z drużyny, Tomasz Rzadkowski.
Oprócz piłki nożnej, w dzieciństwie uwielbiał obserwować gwiazdy. Wraz ze swoim kolegą godzinami wpatrywali się w kosmos za pomocą lunety. Jako szkołę średnią wybrał Technikum Elektryczno-Elektroniczne na ul. Kamieńskiego w Krakowie, a po maturze zaczął studia w krakowskiej Wyższej Szkole Pedagogicznej. Młody, świeżo upieczony absolwent zaczął pracę jako nauczyciel w szkole podstawowej w Rzeplinie, a po kilku latach odnalazł się w branży drukarskiej, w której pracował do samego końca. Od 2023 roku był właścicielem firmy Jacek Katarzyński Dexer, oferującej usługi w zakresie drukowania i poligrafii.
Jacek był ważnym ogniwem działań promocyjnych stacji RMF FM, człowiekiem, który pierwszy przyjeżdżał na miejsce wydarzenia i ostatni z niego odjeżdżał. O współpracy z Jackiem pisze Mateusz Chłystun, reporter RMF FM. Zanim zapaliła się czerwona lampka mikrofonu, a koledzy z wozu odliczali do wejścia na antenę - zawsze przedtem był Jacek. Ze swoim naprawdę szczerym, radosnym, ale nie za długim przywitaniem. Praca była priorytetem. Tak było na wielu wyjazdowych akcjach, przy których razem działaliśmy. Zaczęło się od Twojego Miasta w RMF FM, kiedy Jacek z ekipą przyjeżdżał do Wielkopolski i odwiedzaliśmy razem różne ciekawe zakątki mojego rodzinnego regionu, zapraszając do naszego żółto-niebieskiego miasteczka mieszkańców i opowiadając stamtąd o ciekawych miejscach i ludziach. Żeby to żółto-niebieskie miasteczko powstało, trzeba było rozstawić namiot, banery, rozwiesić niezliczoną ilość ozdób, ozdóbek, lampek itd. On za to odpowiadał, właśnie Jacek ze swoją ekipą. Powiedzieć, że był zaangażowany, to jak nic nie powiedzieć. Jacek z sercem i pełnym oddaniem szykował każdy detal plenerowego studia. Kiedy wszystko już "grało" jak należy - nie siadał z boku i nie czekał na zakończenie akcji. Sam stawał czasem za maszyną, z której dzieci mogły odbierać ulubioną watę cukrową. Z uśmiechem przybijał z nimi piątki, a jak któryś z maluchów chciał zobaczyć, jak robi się radio na żywo - Jacek przyprowadzał rodziców i ich pociechy do wozu satelitarnego, żeby podglądać, jak pracujemy. To był bardzo fajny człowiek. Szczery, skromny, prawdziwy. Nikogo nigdy nie obmawiał, nie wytykał błędów. Robił swoje najlepiej, jak się dało.
Kilka dni wcześniej czuł się gorzej. Doskwierał mu ucisk w klatce piersiowej. Wizyta u kardiologa została zamówiona, ale nie zdążył. Zmarł nagle 17 lutego, będąc w pracy na wydarzeniu w Poznaniu.
Pogrzeb Jacka Katarzyńskiego odbędzie się 24.02., godz. 15.00 w kościele w Korzkwi (gm. Zielonki).
Pamiętamy. Przyjaciele z RMF FM, RMF MAXX i RMF CLASSIC.
Marek Rusinek - prowadzący imprezy RMF FM. Chyba jestem jednym z rekordzistów, jeżeli chodzi o ilość wspólnych eventów z Jackiem. Mało mówił o sobie. Chociaż gadać nam się zdarzało często. Był zawsze gotów do pomocy, w każdym momencie. Ciężko się było też z Nim pokłócić. A ja to potrafię...
Michał Dukaczewski - producent w RMF FM. Jacek. On zawsze był. Na eventy RMF przyjeżdżał pierwszy i odjeżdżał ostatni. Na każdym z wydarzeń RMF FM - malował świat na żółto i na niebiesko. Żółto niebieskim fordem przemierzał Polskę wzdłuż i wszerz. Zawsze pogodny, zawsze uśmiechnięty, zawsze gotowy do pomocy. Wspaniały człowiek, który był jednak zawsze gdzieś tam z tylu na tzw. Backstage'u... Może właśnie dlatego nie mogę znaleźć zdjęcia Jacka, choć wszystkie te, które tu zaraz wrzucę - ilustrują właśnie Jego pracę. Bez Niego nie dalibyśmy rady. Ostatni raz miałem okazję pracować z Jackiem w Szczecinie na finale Kaszanki w grudniu 2025r. Na pożegnanie uściskaliśmy się wtedy mocniej, bo wiedział już, że odchodzę z RMF-u. Powiedzieliśmy sobie, że bez względu na to - kiedyś się spotkamy...
Michał Dobrołowicz - reporter RMF FM. Jacek był dobrym duchem wielu różnorodnych akcji plenerowych Grupy RMF w różnych częściach Polski, o różnych porach dnia i nocy. Mam przed oczami obraz Jacka, który podchodził do mieszkańców miast, w których realizowaliśmy akcję Twoje Miasto w Faktach RMF FM, i tłumaczył, jaka jest idea akcji, proponował gorącą herbatę, wręczał gadżety. Nie zawsze była szansa mówić o tym na radiowej antenie, ale zawsze to miało duże znaczenie. Zawsze skromny, zawsze kulturalny, zawsze delikatnie pytający, czy może trzeba zrobić coś inaczej, dodatkowo. Z mojej perspektywy, Jacka zawsze wyróżniała chęć usprawnienia tego, co robimy połączona z gotowością, by przyjechać wcześniej, zostać dłużej, zrobić więcej. Jacka lubili ludzie, słuchacze spotykani przypadkowo w różnych miejscach, właściciele, do których jeździliśmy w ramach akcji "Przebojowa firma". Doskonale dogadywał się z cukiernikami, szewcami, właścicielami salonów fryzjerskich. Ustalał szczegóły techniczne i regularnie robił niespodzianki. W czasie ubiegłorocznych wakacji podszedł do mnie i zapytał, czy mogę dać mu na chwilę kluczyki do mojego samochodu. Byłem pewny, że chce zanieść materiały promocyjne albo baner, który mam zawieźć do redakcji. Duże było moje zaskoczenie, gdy na fotelu pasażera zauważyłem czekoladki - prezent od Jacka z okazji wspólnej akcji. Myślałem, że spotkamy się wiosną albo najpóźniej latem i tym razem ja zrobię mu niespodziankę. Jacku, przyjemnością był czas z Tobą.
Karol Król - brand manager RMF FM. Jacek zawsze był obok. Zawsze życzliwy, zawsze gotowy do pomocy. I nie mówię tylko o pracy... Zasłużył, żeby w pierwszej kolejności wspominać go jako dobrego człowieka, a nie jako pracownika. Pomagał wszystkim - ale nie tak, żeby każdy widział i słyszał. Tylko po cichu. Jacek pozostanie dla mnie sumą tych drobnych gestów - wobec mnie i wszystkich dookoła.
Aneta Łuczkowska-reporterka RMF FM. Kilka lat temu Jacek zobaczył mnie w zielonych koralach. Pobiegł do busa. Wrócił z czerwonymi. Starałam się zakładać zawsze, jak przyjeżdżał do Szczecina. Złoty człowiek, straszna strata.
Maciej Grzyb -reporter RMF FM. Spotykaliśmy się na Kopcu Kościuszki i często na eventach, które przygotowywał. Zawsze można było na niego liczyć.
Maciej Pałahicki - reporter RMF FM. Zawsze, zawsze był strasznie miły, sympatyczny i pomocny... Właściwie o cokolwiek się nie zwróciłeś do niego, to starał się to w jakiś sposób zorganizować, przygotować. Strasznie przykra informacja o jego śmierci. Nawet nie wyobrażam sobie, że się nie spotkamy na kolejnej imprezie.
Joanna Kocot - promocja RMF FM. Z Jackiem współpracowałam przy realizacjach różnych akcji promocyjnych RMFu. Dał się poznać jako pracowity i odpowiedzialny kolega. Zapamiętam jego pracowitość, zaangażowanie, spokój i uśmiech na twarzy.
Paweł Żuchowski - korespondent RMF FM w Waszyngtonie, organizator akcji charytatywnej KASZANKA wspierającej Zachodniopomorskie Hospicjum dla Dzieci i Dorosłych. Powiedzieliśmy sobie, do zobaczenia w grudniu 2025 toku. Tu dziękowałem mu, że kolejny raz sprawił, że finał akcji charytatywnej dla dziecięcego hospicjum był na żółto i na niebiesko. Trudno się pogodzić.
Mateusz Chłystun - reporter RMF FM. Pamiętam nasze spotkanie w redakcji w Warszawie tuż po powrocie z Ukrainy, po pełnym nerwów i niepewności tygodniu zaraz po rosyjskiej agresji na ten kraj. Jacek, który był bardzo skromnym człowiekiem i generalnie mówiącym niewiele, powiedział mi wtedy z dużą radością, że bardzo się o mnie martwili i modlili się za mój szczęśliwy powrót. Bardzo wiele to dla mnie znaczyło. Ostatni raz widzieliśmy się w Szczecinie, w grudniu 2025 roku. Szykowaliśmy razem finał akcji Pawła Żuchowskiego "Kaszanka". Życzyliśmy sobie wesołych Świąt i pomyślności w Nowym Roku. Na drugi dzień Jacek z synem wyprzedził nasz wóz na ekspresówce. Jacek mrugnął nam "awaryjnymi", a ja mu "długimi". Takie mieliśmy - jak się okazuje - ostatnie pożegnanie. Trzymaj się Jacku, gdziekolwiek jesteś!
Monika Turek - Internet RMF FM. Jacek był człowiekiem, na którego zawsze mogłam liczyć bez względu na okoliczności, presję czasu czy skalę wyzwania. Jego sumienność i oddanie w pracy były czymś wyjątkowym. Każde zadanie traktował z ogromną odpowiedzialnością, a każdy projekt przeżywał tak, jakby był jego osobistą misją. Zależało mu, by wszystko było dopracowane w najmniejszym szczególe i w pełni zgodne z oczekiwaniami. Jeśli czegoś się podejmował, można było mieć pewność, że doprowadzi to do końca rzetelnie i z najwyższą starannością. Nie było dla niego rzeczy niemożliwych. Zapamiętam go jako człowieka uśmiechniętego, życzliwego, z wyciągniętą dłonią do drugiego człowieka. Dziś coraz rzadziej spotyka się takich ludzi.


