"W najbliższych dniach spodziewamy się eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie" - zdradził w Sejmie premier Donald Tusk. Słowa szefa polskiego rządu padły w kontekście przygotowywania do wejścia w życie pakietu ustaw o obniżce cen paliw. Wypowiedzi zbiegają się z doniesieniami zachodnich mediów, które informują o zbliżającym się poważnym uderzeniu na Iran.

  • Donald Tusk przekazał, że z informacji sojuszników wynika, iż na Bliskim Wschodzie dojdzie do eskalacji.
  • To będzie miało wpływ na ceny paliw. Nie należy spodziewać się obniżek rynkowych.
  • Media informują o przygotowaniach USA do wielkiego uderzenia na Iran, które może obejmować także inwazję lądową.
  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

Mam powód sądzić, także w związku z informacjami od sojuszników, że trudno spodziewać się stabilizacji w ciągu najbliższych dni na Bliskim Wschodzie - przekazał Tusk. Wręcz przeciwnie. Najbliższe dni mogą doprowadzić do eskalacji. Nie możemy więc spodziewać się poprawy sytuacji na rynku paliw - dodał szef rządu w rozmowie z dziennikarzami.

Dziś Sejm z poprawkami przyjął pakiet ustaw o obniżce cen paliw. Senat przyjął bez poprawek nowelizację ustawy o akcyzie, która umożliwia obniżkę tego podatku na paliwa. Bez poprawek przyjęto również ustawę wprowadzającą urzędowe ceny maksymalne na benzynę i olej napędowy.

Pakiet CPN (Ceny Paliw Niżej) obejmuje zmiany w ustawach dotyczących zapasów ropy naftowej oraz podatku akcyzowego. Rząd planuje obniżenie VAT-u na paliwa z 23 proc. do 8 proc., co ma przełożyć się na spadek cen na stacjach o około 1,2 zł na litrze. Koszt tych zmian dla budżetu państwa oszacowano na około 4,8 miliarda złotych w drugim kwartale bieżącego roku.

Wprowadzenie urzędowych cen maksymalnych oraz zmniejszenie akcyzy i VAT-u na paliwa ma przynieść znaczące oszczędności dla kierowców. Według szacunków, cena benzyny bezołowiowej 95 może spaść do poziomu 5,99-6,19 zł za litr, a oleju napędowego do 7,39-7,60 zł za litr.

Regulacje mają mieć charakter czasowy, a długość ich trwania będzie uzależniona od sytuacji na Bliskim Wschodzie. Ta jednak jest daleka od stabilnej.

Ostateczne uderzenie na Iran

Wczoraj portal Axios poinformował, że Pentagon przygotowuje ostateczne, miażdżące uderzenie na Iran.

Według dwóch amerykańskich urzędników i dwóch źródeł zaznajomionych z sytuacją, takie działania mogą stać się bardziej prawdopodobne, jeśli nie zostanie osiągnięty postęp w rozmowach dyplomatycznych, a cieśnina Ormuz pozostanie nadal zamknięta.

Donald Trump oraz szef amerykańskiej dyplomacji Marco Rubio przekonują, że rozmowy odbywające się dzięki pośrednikom z innych krajów zmierzają w korzystnym kierunku. W czwartek Trump przekazał, że odracza uderzenia na system energetyczny Iranu o kolejne 10 dni (wcześniej wstrzymał ataki na irańską energetykę na pięć dni). 

Teheran wysyła zgoła inne sygnały, twierdząc, że żadne konstruktywne negocjacje nie mają miejsca i zarzuca stronie amerykańskie manipulowanie opinią publiczną oraz globalnymi rynkami.

Wiele wskazuje na to, że mimo uspokajającej retoryki o trwających negocjacjach, Waszyngton szykuje opcję radykalnej próby zakończenia wojny. Według źródeł Axiosa, pod uwagę brane są cztery scenariusze. Chodzi o inwazję na wyspę Chark - główny hub eksportu irańskiej ropy, inwazję na wyspę Larak, co pozwoli kontrolować (w teorii) cieśninę Ormuz, przejęcie wyspy Abu Musa oraz seryjne przejmowanie irańskich tankowców.

Departament Obrony USA miał przygotować również plany operacji lądowych wewnątrz Iranu, aby zabezpieczyć wzbogacony uran w irańskich obiektach nuklearnych. Urzędnicy Białego Domu opisują potencjalne operacje lądowe jako "hipotetyczne". Jednak źródła Axiosa twierdzą, że Trump jest gotów eskalować konflikt, jeśli rozmowy z Iranem nie przyniosą konkretnych rezultatów.

Wielu ekspertów wojskowości uważa, że operacja lądowa w Iranie jest bardzo złym pomysłem, a siły amerykańskie mogą nie być przygotowane na to, co je czeka w starciu z uzbrojonymi w tanie i skuteczne technologie siłami irańskimi. W czwartek agencja irańska Tasnim podała również informację, że Teheran powołał pod broń dodatkowo 1 milion rezerwistów. To miała być odpowiedź na groźby przejęcia Chark i ewentualnych amerykańskich operacji na kontynencie.