WCIOM, czyli najstarsza i największa państwowa sondażownia w Rosji, odnotowuje najniższy wskaźnik poparcia dla Władimira Putina od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Ośrodek zaznacza, że notowania rosyjskiego prezydenta wahają się w zależności od wydarzeń na froncie.
- Nieznacznie, ale jednak spadło poparcie dla Władimira Putina wśród Rosjan.
- Prezydent Rosji mierzy się również ze spadkiem zaufania.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
WCIOM (Wszechrosyjskie Centrum Badania Opinii Publicznej), najstarsza i największa państwowa firma sondażowa w Rosji, informuje, że w okresie od 19 do 22 marca wskaźnik poparcia dla Władimira Putina wyniósł 70,1 proc. Oznacza to spadek o 1,9 punktu procentowego w porównaniu z poprzednim okresem (między 9 a 15 marca).
Sondażownia, cytowana przez niezależny rosyjski portal Meduza, zaznacza, że wskaźnik poparcia dla rosyjskiego prezydenta jest najniższy od końca lutego 2022 roku, kiedy Rosja rozpoczęła inwazję na Ukrainę.
Ośrodek zauważa, że notowania przywódcy Rosji wahają się w zależności od wydarzeń na froncie - wskaźnik poparcia był wyższy np. w czerwcu 2023 roku podczas rebelii Grupy Wagnera oraz w sierpniu 2024 roku, kiedy Ukraińcy rozpoczęli ofensywę w rosyjskim obwodzie kurskim.
W tym samym badaniu, przeprowadzonym w dniach 19-22 marca, odnotowano również spadek poziom zaufania do Władimira Putina - do 70 proc., czyli o 1,7 punktu procentowego mniej, aniżeli we wcześniejszym okresie badawczym.
WCIOM informuje, że spadł również poziom zaufania do premiera Michaiła Miszustina (do 55 proc.), a także poparcie dla największej, rządzącej partii Jedna Rosja (do 29,3 proc.).
Meduza informuje, że w Rosji rośnie poziom niezadowolenia społecznego z powodu blokowania Telegramu i odcięcia internetu mobilnego, czego Kreml jest świadomy. Współpracujący z administracją prezydenta strateg polityczny (niewskazany z imienia i nazwiska) zauważa jednak, że trudno jest ocenić wpływ tych blokad na spadające notowania rządu.
Doradca twierdzi, że w kraju "dzieje się zbyt wiele (negatywnych rzeczy) - od stale rosnących cen po narastające zmęczenie wojną".
Przypomnijmy, rosyjskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych ostrzegło obywateli przed udziałem w manifestacjach przeciwko ograniczeniom dostępu do serwisów społecznościowych. Władze zapowiadają surowe konsekwencje prawne dla uczestników i organizatorów protestów zaplanowanych na 29 marca.


