Najnowsze badania opublikowane na łamach prestiżowego czasopisma „Nature” nie pozostawiają złudzeń – Amazonia, nazywana zielonymi płucami Ziemi, stoi na krawędzi katastrofy. Wycinka lasów i postępujące ocieplenie klimatu mogą już w latach 40. XXI wieku zamienić ogromne połacie tej niezwykłej puszczy w suche, zdegradowane tereny przypominające sawannę. To scenariusz, który może mieć dramatyczne konsekwencje nie tylko dla Ameryki Południowej, ale i całego świata.

  • Amazonia może przekroczyć punkt krytyczny już w 2040 roku.
  • Wtedy degradacja stanie się już nieodwracalna. 
  • Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Amazonia, największy las deszczowy świata, od dekad pełni rolę naturalnego bufora klimatycznego, pochłaniając miliardy ton dwutlenku węgla i regulując obieg wilgoci na kontynencie południowoamerykańskim. Jednak najnowsze doniesienia naukowców publikowane w "Nature" rzucają cień na przyszłość tego unikatowego ekosystemu. Zespół badaczy ostrzega, że już w latach 40. XXI wieku Amazonia może przekroczyć punkt krytyczny, po którym jej degradacja stanie się nieodwracalna.

Dotychczasowe prognozy sugerowały, że las deszczowy Amazonii jest w stanie wytrzymać wzrost temperatury nawet o 4 stopnie Celsjusza. Nowe analizy są jednak znacznie bardziej pesymistyczne. Okazuje się, że jeśli tempo wylesiania nie zostanie zahamowane, niebezpieczne zmiany mogą rozpocząć się już przy wzroście temperatury o zaledwie 1,5-1,9 stopnia Celsjusza - a to poziom, który świat niemal już osiągnął.

Dotąd amazoński las deszczowy odgrywał kluczową rolę w stabilizowaniu systemu Ziemi jako pochłaniacz dwutlenku węgla, regulator obiegu wilgoci i siedlisko największej bioróżnorodności lądowej na świecie. Dalsze wylesianie podważa tę stabilność, przybliżając las do punktu krytycznego. Byłoby to katastrofalne nie tylko dla regionu, ale mogłoby mieć dalekosiężne konsekwencje dla całej planety - przekazał współautor badania Johan Rockstrom.

Ile Amazonii już straciliśmy?

Według najnowszych szacunków, do tej pory wycięto już 17-18 procent amazońskiej puszczy, głównie pod hodowlę bydła i uprawy soi. Naukowcy ostrzegają, że punkt krytyczny może zostać osiągnięty, gdy wylesienie sięgnie 22-28 procent. To oznacza, że jesteśmy niebezpiecznie blisko granicy, po której nie będzie już odwrotu.

Wylesianie sprawia, że Amazonia jest znacznie mniej odporna, niż wcześniej sądziliśmy. Osusza atmosferę i osłabia zdolność lasu do samodzielnego generowania opadów - wyjaśnił Nico Wunderling, główny autor badania. Nawet umiarkowane dodatkowe ocieplenie może wtedy wywołać kaskadowe skutki w dużych częściach lasu - dodaje.

Amazonia - samonapędzający się mechanizm życia

Unikalność Amazonii polega na jej zdolności do samodzielnego napędzania obiegu wody. Drzewa tego lasu uwalniają do atmosfery ogromne ilości wilgoci, która następnie wraca na ziemię w postaci deszczu. Szacuje się, że nawet połowa opadów w regionie pochodzi właśnie z tego procesu.

Gdy jednak lasów ubywa, ten naturalny mechanizm zaczyna się załamywać. Spada ilość opadów, nasilają się susze, a kolejne obszary stają się coraz bardziej podatne na degradację.

Według naukowców, jeśli obecne trendy się utrzymają, już w 2040 roku ponad dwie trzecie Amazonii może zostać zdegradowane. To oznacza nie tylko utratę bezcennej bioróżnorodności, ale także poważne zagrożenie dla globalnego klimatu. Amazonia odgrywa bowiem kluczową rolę w pochłanianiu dwutlenku węgla i regulacji temperatury na Ziemi.

Czy jeszcze można powstrzymać ten katastrofalny scenariusz? Naukowcy nie tracą nadziei. Zmiany te nie są jednak nieuniknione. Zatrzymanie wylesiania, ekologiczna odbudowa zdegradowanych lasów oraz szybka redukcja emisji mogą jeszcze ograniczyć ryzyko - podsumował Rockstrom.