Możemy mieć taki kryzys paliwowy, w którym dostępność paliwa lotniczego na rynku będzie mniejsza i dotknie to również Polskę czy inne kraje w Europie; ruch lotniczy może spaść o 60-70, a nawet 90 proc. - ocenił Janusz Janiszewski, ekspert lotniczy i były p.o. prezesa Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej. Z kolei szef Ryanaira Michael O'Leary uważa, że Europa z początkiem lata może stanąć w obliczu poważnych niedoborów paliwa lotniczego, jeśli konflikt będzie się przedłużał. W obliczu wielkiego kryzysu pilne narady grup koordynacyjnych ds. ropy i gazu zwołuje w tym tygodniu Komisja Europejska.
- Wojna na Bliskim Wschodzie wywołała kryzys na rynku paliw.
- Ceny paliwa lotniczego drastycznie wzrosły, a wkrótce może zmniejszać się jego dostępność.
- W branży lotniczej może nastąpić załamanie. Ruch może niedługo spaść nawet o 90 procent.
- Bądź na bieżąco! Wejdź na RMF24.pl.
Konflikt na Bliskim Wschodzie spodował kryzys na rynkach paliw. Mocno odczuła to także branża lotnicza. Na kilku włoskich lotniskach wprowadzono pierwsze ograniczenia dotyczące paliwa lotniczego. Czy takie regulacje mogą pojawić się także w Polsce?
Zdaniem Janusza Janiszewskiego, eksperta ds. ruchu lotniczego z Forum Ekspertów Ad Rem i byłego p.o. prezesa Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej, obecnie nie widać problemów z dostępnością paliwa do samolotów - dotkliwy za to jest wzrost jego ceny.
Cena paliwa lotniczego już przekroczyła wzrosty 100-procentowe w stosunku do tego, co było przed wybuchem wojny na Bliskim Wschodzie - wskazał rozmówca Bogdana Zalewskiego na antenie Radia RMF24.
Jak jednak podkreślił ekspert, kluczowy będzie dalszy rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie. Jego zdaniem eskalacja konfliktu może sprawić, że dostępność paliwa lotniczego będzie coraz mniejsza. Wśród powodów wymienił m.in. blokadę cieśniny Ormuz, przez którą w normalnych warunkach przepływało ok. 20 proc. światowego handlu ropą.
Możemy mieć taki kryzys paliwowy, w którym paliwa będzie mniej dostępnego na rynku i również dotknie to Polskę czy inne kraje w Europie - zwrócił uwagę gość Radia RMF24.
Ekspert ocenił, że branżę lotniczą może czekać kryzys porównywalny do sytuacji z pandemii koronawirusa. Przypomniał, że wówczas liczba samolotów w polskiej przestrzeni powietrznej spadła do ok. sześciu jednocześnie, ze standardowych 300-400.
Możemy mieć taką powtórkę. Ruch lotniczy może spaść o 60-70, a nawet 90 proc. - stwierdził Janusz Janiszewski w rozmowie z Bogdanem Zalewskim na antenie Radia RMF24.
O potencjalnych skutkach przedłużającego się konfliktu na Bliskim Wschodzie ostrzegał też szef Ryanaira, Michael O'Leary. Również jego zdaniem Europa może stanąć w obliczu poważnych niedoborów paliwa lotniczego.
Jeśli konflikt potrwa do końca kwietnia, już na początku czerwca możemy mieć poważny problem z dostępnością paliwa - stwierdził O'Leary podczas konferencji prasowej w Londynie.
Jeśli sytuacja się nie uspokoi, linie lotnicze, w tym Ryanair, będą zmuszone do ograniczenia liczby lotów lub nawet odwoływania połączeń - dodał i wyjaśnił, że decyzje o ewentualnych cięciach będą podejmowane na bieżąco, w zależności od sytuacji na poszczególnych lotniskach i dostępności paliwa.
Z kolei Carsten Spohr, prezes niemieckiej Lufthansy, przyznała, że pierwsze sygnały ostrzegawcze pojawiają się już w Azji. Jeśli dojdzie do niedoborów na rynku paliwowym, najpierw odczują je właśnie lotniska poza Europą - tłumaczyła Spohr.
Komisja Europejska zwołuje w tym tygodniu pilne narady grup koordynacyjnych ds. ropy i gazu - poinformowała rzeczniczka KE Anna-Kaisa Itkonen. Podczas posiedzeń ma być omówiony wpływ kryzysu energetycznego na Bliskim Wschodzie na unijną gospodarkę, a szczególnie na sektor lotniczy.
Komisja Europejska chce bowiem ustalić, jakimi zapasami paliwa lotniczego - którego może zabraknąć - dysponują poszczególne kraje. Potem dopiero mogą zapaść decyzje o uwalnianiu strategicznych rezerw - informuje korespondentka RMF FM w Brukseli Katarzyna Szymańska-Borginon.
Analizowana jest także możliwość wprowadzenia tzw. składki solidarnościowej, czyli unijnego podatku od nadzwyczajnych zysków firm energetycznych, które generuje wojna na Bliskim Wschodzie. Ostatnio do takich kroków wezwało Komisję Europejską pięć unijnych krajów. Także Polska nie wyklucza takich działań.
Komisja Europejska zapowiada również nowy zestaw narzędzi - doraźne i tymczasowe środki ochrony obywateli oraz przemysłu przed skutkami kryzysu cenowego. Chodzi na przykład o obniżenie podatków na elektryczność i opłaty sieciowe, czy poluzowanie zasad pomocy publicznej dla przedsiębiorstw energochłonnych - informuje dziennikarka RMF FM.


