Wakacyjne podróże samolotem mogą w tym roku stanąć pod znakiem zapytania. Szef Ryanaira, Michael O'Leary, ostrzega, że jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie nie zakończy się w najbliższych tygodniach, Europa może stanąć w obliczu poważnych niedoborów paliwa lotniczego. To może oznaczać odwołanie tysięcy lotów w szczycie sezonu urlopowego.

  • Walki na Bliskim Wschodzie zakłóciły ruch tankowców przez cieśninę Ormuz, co wpływa na dostawy paliwa lotniczego do Europy.
  • Jeśli konflikt się przedłuży, od czerwca mogą pojawić się poważne problemy z dostępnością paliwa.
  • Ryanair i inne linie lotnicze mogą być zmuszone do ograniczenia lotów lub ich odwołania.
  • Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Walki na Bliskim Wschodzie, które trwają już od kilku tygodni, poważnie zakłóciły ruch tankowców przez cieśninę Ormuz - kluczowy szlak transportowy dla ropy naftowej i produktów ropopochodnych z Zatoki Perskiej. To właśnie stamtąd pochodzi nawet 30 proc. zapotrzebowania Europy na paliwo lotnicze.

Ceny paliwa szybują w górę, a dostawcy ostrzegają, że obecna stabilność może utrzymać się jedynie do końca maja. Co potem? Tego nikt nie jest w stanie przewidzieć. Jeśli konflikt potrwa do końca kwietnia, już na początku czerwca możemy mieć poważny problem z dostępnością paliwa - mówił O'Leary podczas konferencji prasowej w Londynie.

Jeśli sytuacja się nie uspokoi, linie lotnicze, w tym Ryanair, będą zmuszone do ograniczenia liczby lotów lub nawet odwoływania połączeń - dodał.

Linie lotnicze na całym świecie w stanie gotowości

Jak informuje Reuters, nie tylko Ryanair przygotowuje się na najgorsze. Carsten Spohr, prezes niemieckiego giganta Lufthansy, przyznaje, że pierwsze sygnały ostrzegawcze pojawiają się już w Azji. Jeśli dojdzie do niedoborów na rynku paliwowym, najpierw odczują je właśnie lotniska poza Europą - tłumaczy Spohr. Już teraz niektóre porty lotnicze w Azji przestają przyjmować dodatkowe loty ze względu na ograniczoną dostępność paliwa.

Problemy dotykają przewoźników na całym świecie. Linie takie jak SAS czy Vietnam Airlines już musiały odwołać część rejsów. Z kolei amerykański United Airlines ogranicza liczbę nierentownych połączeń, by zminimalizować straty wynikające z wysokich cen paliwa.

Ryanair: Decyzje z tygodnia na tydzień

Ryanair, który większość swoich zysków generuje właśnie w okresie letnim, nie ma komfortu rezygnowania z mniej dochodowych tras. O'Leary podkreśla, że decyzje o ewentualnych cięciach będą podejmowane na bieżąco, w zależności od sytuacji na poszczególnych lotniskach i dostępności paliwa. Szczególnie narażony jest rynek brytyjski, który w dużej mierze polega na imporcie ropy z Kuwejtu.

Według Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Powietrznych (IATA), aż 25-30 proc. europejskiego zapotrzebowania na paliwo lotnicze pokrywane jest przez dostawy z Zatoki Perskiej. To sprawia, że Europa jest jednym z najbardziej narażonych regionów na skutki obecnego kryzysu.

Na razie O'Leary uspokaja, że konflikt nie przełożył się jeszcze na gwałtowny wzrost cen biletów. Ryanair spodziewa się jednak, że ceny wzrosną o 3-4 proc. w porównaniu do ubiegłego roku, a liczba pasażerów w okresie od kwietnia do czerwca powinna wzrosnąć o około 5 proc. Jednak, jeśli kryzys się pogłębi, trudno przewidzieć, jak długo uda się utrzymać taką sytuację.

Eksperci Międzynarodowej Agencji Energetycznej ostrzegają, że w kwietniu mogą pojawić się pierwsze poważne zakłócenia w dostawach ropy i paliw, co odbije się na całej gospodarce europejskiej.