"Pani Hennig-Kloska ominęła nas celowo. Z każdym się spotkała, tylko nie z nami. Będę konsekwentny i mogę zadeklarować publicznie, że w czwartek zagłosuję za wotum nieufności. Jeśli chodzi o klub Polski 2050, to jeszcze zdecydujemy" - powiedział w Popołudniowej rozmowie w RMF FM poseł Polski 2050 Bartosz Romowicz odnosząc się do tego, jak zagłosuje w sprawie wotum nieufności dla minister środowiska i klimatu. Podkreślił jednocześnie, że koalicja rządowa w czwartek, nawet jeśli dojdzie do odwołania minister Hennig-Kloski, się nie rozpadnie.

Parlamentarzysta Polski 2050 Bartosz Romowicz w Popołudniowej rozmowie w RMF FM zadeklarował, że w czwartek zagłosuje za odwołaniem minister klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski. 

Poseł Romowicz: Zagłosuje za wotum nieufności dla minister Hennig-Kloski

Pani minister ominęła nas celowo. Z każdym się spotkała, tylko nie z nami. Ale to nie jest historia o relacji pomiędzy Polską 2050, a panią Hennig-Kloską, tylko to jest historia o tym, co Ministerstwo Klimatu zrobiło źle, a powinno zrobić lepiej - stwierdził.

Będę w stu procentach konsekwentny i mogę zadeklarować publicznie, że w czwartek zagłosuję za wotum nieufności. Mam ku temu kilka powodów - dodał, podkreślając jednocześnie, że niezależnie od tego, czy minister zostanie odwołana lub nie, to koalicja rządząca w czwartek się nie rozpadnie. 

Poinformował także, że choć jasno deklaruje jak zagłosuje w czwartek, to decyzja odnośnie głosowania całego klubu parlamentarnego Polski 2050 "jeszcze nie zapadła". Niekoniecznie chcemy, żeby PiS nam układał rząd, ale z drugiej strony też jako jedna z sił koalicyjnych nie damy się traktować tak, jak próbuje to robić minister Hennig-Kloska - wskazał. 

Zwrócił zarazem uwagę na to, że choć z politykami Polski 2050 nie spotkała się w poniedziałek minister Hennig-Kloska, to do takiego spotkania doszło z aktualną minister zdrowia, Jolantą Sobierańską-Grenda. Na klubie parlamentarnym jest pani minister zdrowia i to pokazuje, że koalicja, jeśli się chce, to się umie rozmawiać - stwierdził.

Polska 2050 opuści rząd? Romowicz: Ubolewam nad tym

Na pytanie prowadzącego Grzegorza Sroczyńskiego o to, że głosowanie za wotum nieufności w tej sprawie może doprowadzić do tego, że Polska 2050 będzie musiała ponieść konsekwencje takiej decyzji, poseł Romowicz stwierdził, że "ubolewam nad tym". Mimo, że pan premier będzie chciał się ze mną pożegnać, to mimo wszystko będę popierał jego rząd, bo uważam, że to jest dobry rząd, z jednym wyjątkiem - dodał.

Dopytywany zaś o podanie jednego, konkretnego powodu, który spowodował, że zagłosuje w czwartek za wotum nieufności, polityk Polski 2050 wskazał na kwestię programu Czyste Powietrze. Jeśli chodzi o politykę ogólnokrajową, to powiem, że system kaucyjny i Czyste Powietrze - powiedział na antenie radia. 

Poseł Romowicz tłumaczy, dlaczego zagłosuje za odwołaniem Hennig-Kloski. Podał powód

Wskazał na ostatnie działania Centralnego Biura Antykorupcyjnego, które weszło do siedziby resortu klimatu i środowiska. Funkcjonariusze zażądali dokumentów dotyczących programu "Czyste Powietrze" z okresu od czerwca 2021 roku. Sprawa ma związek z postępowaniem prowadzonym przez Prokuraturę Europejską, dotyczącym możliwych nieprawidłowości przy wdrażaniu i realizacji programu.

Dotyczy to niby tylko rządów Prawa i Sprawiedliwości. Ale wiemy, że dokumenty, które zostały zabrane dotyczą całego okresu obowiązywania programu "Czyste Powietrze", więc to myślę, że też ma znaczenie. Nam chodzi o to, żeby ludziom wypłacić to, co im się należy - tłumaczył Bartosz Romowicz.

Romowicz o likwidacji porodówek: Byłbym niesprawiedliwy, gdyby obwiniał o to minister zdrowia

W rozmowie pojawił się także wątek likwidowania porodówek w niektórych szpitalach w Polsce, co może spowodować problemy dla kobiet w ciąży. Najbliższe porodówki od ich miejsca zamieszkania będą oddalone.

Byłbym niesprawiedliwy w stosunku do obecnej pani minister (zdrowia) Jolanty Sobierańskiej-Grendy, gdybym ją o to obwiniał, bo to jest sprawa, która ma swój początek w 2016/2017 roku. Wtedy, kiedy została zlikwidowana porodówka w Sanoku za czasów Prawa i Sprawiedliwości. Potem kolejna w Ustrzykach. I teraz mamy porodówkę w Sanoku zlikwidowaną. To wszystko za czasów Prawa i Sprawiedliwości. I była umowa taka, że z tych trzech powiatów zostanie jedna porodówka w Lesku. I ona została zlikwidowana - stwierdził nasz rozmówca.

Popatrzmy - kontynuował poseł Polski 2050 - na całość funkcjonowania tego szpitala. 

To nie tylko w tym szpitalu oddział ginekologiczno-położny jest takim deficytowym, ale też inne. Oczywiście jako parlamentarzysta chciałbym, żeby pan premier tak tym systemem posterował, aby tą porodówkę sztucznie utrzymać. I taki był pierwotnie projekt ustawy i takie założenia, że tam, gdzie ekonomicznie się nie spina, to z racji odległości kilometrów ta porodówka by mogła zostać. Takich jest w Polsce kilka miejsc. Na razie to się nie udało i ciągle wierzę, że się uda, ale porodówki takie jak ta w Lesku zmagają się też z innymi problemami - wskazał. 

"To jest błędne koło"

Dodał, że "dzisiaj nie ma instrumentów prawnych, żeby dodatkowo finansowo wesprzeć jeden oddział". 

Drugi aspekt to są też lekarze. Pewnie pan nie wie, ale na trzy powiaty bieszczadzkie jest jeden neonatolog. Nie można mieć oddziału ginekologiczno-położniczego z naciskiem na położniczy, jeżeli nie mamy neonatologa, więc to jest problem kolejny - kadra. I teraz to jest trochę takie błędne koło - podsumował gość Popołudniowej rozmowy w RMF FM Bartosz Romowicz. 

Opracowanie: