Antyukraińskie wpisy generują w polskiej sieci potężne zasięgi - wynika z raportu ośrodka analitycznego Res Futura. Niechęć do Ukrainy w przekazach medialnych rośnie z tygodnia na tydzień. Jak wskazał przedstawiciel Res Futury Michał Fedorowicz, algorytm platform internetowych premiuje dzisiaj takie postawy. Jak się ponadto okazuje, farmy rosyjskich trolli są w polskich mediach społecznościowych praktycznie "bezrobotne".
- Niechęć do Ukrainy w polskiej sieci wyraźnie rośnie.
- Spór o UPA połączył przeciw Ukrainie oba światy sceny politycznej - od lewicy po prawicę.
- Antyukraińskie treści w sieci budują potężne zasięgi.
- Bądź na bieżąco! Wejdź na RMF24.pl.
Press Club Polska i Data House Res Futura zaprezentowały w piątek wyniki monitoringu polskiej debaty internetowej dotyczącej Ukrainy i Ukraińców: "Wizerunek Ukrainy i Ukraińców w polskim Internecie". Co ważne, analiza nie jest badaniem opinii publicznej i nastrojów Polaków, ale stanowi podsumowanie informacji, które pojawiły się w przestrzeni internetowej na temat Ukraińców.
Z analizy ponad 520 tys. wpisów z maja br., które wygenerowały 7,76 mln reakcji i komentarzy, wynika, że w sieci przychylność wobec Ukraińców wyraźnie spada. Na początku maja krytyczny był co siódmy post, a pod koniec miesiąca - już co piąty. Wpisów przychylnych Ukraińcom prawie nie ma - stanowią zaledwie jeden na tysiąc.
Michał Fedorowicz z Res Futury podkreślił, że suma negatywnych komentarzy rośnie bardzo dynamicznie.
Nigdy nie widzieliśmy takiego wzrostu z tygodnia na tydzień od lutego 2022 r. Praktycznie nie występują już albo są w bardzo małych ilościach komentarze, które bronią Ukrainy, co najwyżej tonują - mówił.
Z analizy jasno wynika, że Polaków w sieci nie porusza dziś sama wojna, lecz sąsiedztwo i dawne zaszłości. Prawdziwy rekord padł po decyzji prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z wojskowych jednostek imienia "Bohaterów UPA" - sprawców rzezi wołyńskiej.
Wywołało to potężną lawinę - 247 tys. wpisów w zaledwie tydzień. To więcej niż przez trzy wcześniejsze tygodnie razem wzięte.
Z analizy wynika, że ponad połowę całego gniewu na Ukraińców wywołuje jedna partia - Konfederacja co tydzień podrzuca nowy temat, który złości ludzi: "tanie NFZ dla Ukraińców", "pół miliona wniosków o pobyt", "zabrane pieniądze na muzeum Wołynia". Według autorów raportu sprostowania zawsze przychodzą za późno.
Ponadto Fedorowicz zwrócił uwagę, że Konfederacja i partia Grzegorza Brauna wręcz "wymuszają" antyukraińskie postawy na Prawie i Sprawiedliwości.
Politycy po prawej stronie dzisiaj widzą, że jedynym nawozem, który daje im zasięg, daje im wyświetlenia, są tematy antyukraińskie. Wtedy dostają więcej serduszek, mają więcej komentarzy, więcej udostępnień - zauważył przedstawiciel Res Futury.
Jak dodał, algorytm premiuje dzisiaj postawy antyukraińskie - one dają zasięg.
Od sierpnia 2025 r. obserwujemy jeszcze jedną rzecz: jeżeli jakikolwiek twórca w Polsce chce zarobić więcej lajków, mieć więcej interakcji, większy zasięg, wystarczy, że będzie miał treści antyukraińskie. To przełoży się jednoznacznie na wzrost jego zasięgu - podkreślił Fedorowicz.
W polskich mediach społecznościowych występuje już nie tylko znany podział na lewicę i prawicę, ale - zdaniem Michała Fedorowicza - ale także na polityków anty- i proukraińskich.
To jest nowość, tego też nie było i to oznacza, że ten spór ma duży potencjał, żeby w przeciągu następnych 12 miesięcy eskalować i stać się jedną z głównych osi sporu, jeśli chodzi o polską politykę i wybory - ocenił.
Fedorowicz zaznaczył, że spór o UPA po raz pierwszy połączył oba światy sceny politycznej przeciw Ukrainie - od lewicy po prawicę.
W tym wypadku uważamy - a jesteśmy też organizacją, która bada rosyjską i białoruską przestrzeń informacyjną - że jest to dzisiaj najbardziej wymarzony scenariusz dla Federacji Rosyjskiej - przyznał Fedorowicz.
Wskazał, że farmy rosyjskich trolli praktycznie nie mają już dzisiaj "pracy" w polskich mediach społecznościowych.
Większość komentarzy powstaje w sposób naturalny. (...) Decyzja prezydenta Zełenskiego doprowadziła do sytuacji, że temat UPA stał się tematem jednoczącym obie bańki i jednocześnie napędzającym, chcąc nie chcąc, sentyment antyukraiński - zauważył Fedorowicz.
Jak zwrócono uwagę w analizie, poprzednie echa afer cichły zazwyczaj po około 1-2 tygodniach, ale każda zostawiała ślad nieufności. Dziś pojawia się pytanie, czy po sporze o UPA sympatia do Ukrainy odbije, czy zostanie trwale niższa.


