"Ustawa o prawach i obowiązkach ucznia" - przyjęta już przez Senat - budzi ogromne emocje. Chociaż Ministerstwo Edukacji Narodowej przekonuje, że proponowane przepisy uporządkują szkolną rzeczywistość, pomysł powołania systemu rzeczników praw uczniowskich wywołuje sprzeciw środowiska pedagogicznego - m.in. części związków zawodowych. Krytycy twierdzą między innymi, że projektowane zmiany przekształcą naturę szkoły - ze wspólnoty wychowawczej w model oparty na procedurach, skargach i odwołaniach. W Pałacu Prezydenckim ważą się losy ewentualnego weta bądź podpisu.

  • Senat przyjął ustawę o prawach i obowiązkach ucznia, ale budzi ona ogromne emocje.
  • Nauczycielskie związki zawodowe ostro krytykują nowe rozwiązania.
  • MEN broni projektu i apeluje do prezydenta o podpisanie ustawy.
  • Bądź na bieżąco! Wejdź na RMF24.pl.

Co zakłada tzw. ustawa o prawach i obowiązkach ucznia?

Projekt zakłada m.in. przeniesienie katalogu praw i obowiązków ucznia na poziom ustawowy, wprowadzenie katalogu działań wychowawczych i kar wraz z procedurami ich nakładania (przy zachowaniu zasady pierwszeństwa działań wychowawczych) oraz zagwarantowanie uczniom ustawowego prawa do kształtowania własnego wyglądu.

Zakłada też powołanie systemu organów ochrony praw uczniowskich: Krajowego Rzecznika Praw Uczniowskich (powoływanego na czteroletnią kadencję), wojewódzkich rzeczników praw uczniowskich działających przy kuratorach oświaty, fakultatywnych rzeczników na poziomie gmin i powiatów oraz fakultatywnych - do 1 września 2028 r. - szkolnych rzeczników praw uczniowskich.

Nowelizacja ustawy (Prawo oświatowe, ustawy o systemie oświaty oraz niektórych innych ustaw), została przyjęta przez Senat bez poprawek w środę. Następnie skierowano ją do prezydenta Karola Nawrockiego.

Projekt podzielił środowisko uczniowskie i pedagogiczne. Jeszcze na etapie opiniowania, skrytykowały go trzy nauczycielskie związki zawodowe.

Krytycy: Zamiast wspólnoty wychowawczej - model oparty na procedurach, skargach i odwołaniach

Sprzeciw wyraził m.in. dyrektor Biura Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty Marek Pleśniar. Jego zdaniem propozycja ta "nie buduje autorytetu nauczyciela i nie naprawi szkoły, lecz zmieni naturę - zamiast wspólnoty wychowawczej, opartej na relacji, na wyjaśnieniach z pedagogiem spraw - będzie modelem (...) opartym na procedurach, skargach, odwołaniach".

Pleśniar podkreślił, że organizacja, której jest przedstawicielem - zrzeszająca ponad sześć tysięcy dyrektorów - nie popiera tej propozycji zmian.

Jesteśmy całkowicie, stuprocentowo przeciwni całemu temu projektowi - zaznaczył podczas majowego posiedzenia sejmowej Komisji Edukacji i Nauki.

ZNP: Projekt ignoruje stanowiska m.in. związków zawodowych

Kolejnym związkiem, który nieprzychylnie wyraził się wobec projektowanych zmian jest Związek Nauczycielstwa Polskiego. Odniósł się on krytycznie m.in. do propozycji powołania Krajowego Rzecznika Praw Uczniowskich.

Organizacja wskazała, że "już obecnie Rzecznik Praw Dziecka ingeruje w postępowania dyscyplinarne w sposób trudny do zrozumienia i często nieproporcjonalny".

ZNP stwierdził, że związki zawodowe wielokrotnie to podkreślały, lecz - jak oceniono - projekt zmian ignoruje ich stanowiska; zdanie przewodniczących komisji dyscyplinarnych - również.

Według Związku Nauczycielstwa Polskiego "zignorowanie tych głosów nie tylko podważa sens konsultacji społecznych, ale także świadczy o braku szacunku dla wiedzy i doświadczenia osób, które na co dzień odpowiadają za funkcjonowanie systemu edukacji".

Związki o "zdublowanych kompetencjach"

Z kolei Krajowa Sekcja Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" oceniła, że proponowana instytucja rzecznika "dubluje kompetencje Rzecznika Praw Dziecka, kuratoriów oświaty oraz dyrektorów szkół".

Podobny głos popłynął z Wolnego Związku Zawodowego "Forum-Oświata". Według niego którego proponowany system jest "zdecydowanie przeskalowany i kosztowny", a pomysł to "wprowadzenie kolejnego narzędzia nacisku na nauczycieli i szkoły".

"MEN uznało nauczycieli za jakąś patologiczną grupę społeczną"

Wysłuchania publicznego w sprawie projektu chcieli członkowie komisji - posłowie PiS, jednak nie zyskali koniecznego poparcia. Poseł Zbigniew Dolata przekazał, że według pedagogów, z którymi rozmawiał, MEN "uznało nauczycieli za jakąś patologiczną grupę społeczną, która właściwie nie zajmuje się niczym innym, jak tylko łamaniem praw uczniowskich" i w związku z tym uznało, że "trzeba położyć temu rzekomemu procederowi kres w postaci stworzenia systemu rzeczników praw ucznia".

W głosowaniu w Sejmie przeciwko nowelizacji przepisów opowiedzieli się wszyscy głosujący posłowie PiS i Konfederacji.

Nowacka: Ustawa w nikogo nie uderza

Ministra edukacji Barbara Nowacka została zapytana podczas konferencji prasowej w piątek, co powiedziałaby nauczycielom przeciwnym ustawie. Odpowiedziała, że zgłaszali oni "pewne wątpliwości", ale głównie na temat rzecznika praw nauczyciela.

Jej zdaniem pomysł wprowadzenia takiego rzecznika "realnie uderzałby w siłę związków zawodowych, a w dodatku nie dawałby gwarancji, że taki rzecznik praw nauczyciela będzie realnie w stanie reprezentować wszystkich nauczycieli".

Zaznaczyła, że ustawa "w nikogo nie uderza".

Jest to element edukacji obywatelskiej, że młody człowiek wie, gdzie sięgnąć do swoich praw i obowiązków, zna i rozumie przepisy - powiedziała.

Kto popiera wprowadzenie zmian?

Zmianę przepisów poparło m.in. Stowarzyszenie Umarłych Statutów. Oceniło, że ustawa jest potrzebna, ponieważ ureguluje w końcu kwestie praw i obowiązków ucznia w sposób jednolity dla wszystkich uczniów.

Także Barbara Nowacka argumentowała w piątek, że ustawa porządkuje przepisy, a ponadto przez wiele lat "zabiegały o nią środowiska, szczególnie młodych osób".

Resort liczy na podpis prezydenta, wskazując na "interes młodych ludzi"

Kierownictwo MEN liczy, że prezydent Karol Nawrocki podpisze przygotowaną ustawę. "Czekamy i liczymy na podpis" - wskazała ministra Nowacka. Wyraziła nadzieję, że "u pana prezydenta będzie refleksja, że trzeba czasami wesprzeć młodych ludzi w ich znajomości praw".

Bardzo liczymy na to, że pan prezydent tym razem przeczyta ustawę, przeczyta ze zrozumieniem i zrozumie, że w interesie młodych ludzi jest powstanie takiej ustawy - dodała.

Nieoficjalne informacje o potencjalnym wecie Nawrockiego. Nowacka o "ataku wetomackim"

Szefową resortu edukacji zapytano podczas piątkowej konferencji, czy zamierza wystosować zaproszenie do rozmowy do Pałacu Prezydenckiego. To z uwagi na "nieoficjalne informacje od polityków z Pałacu Prezydenckiego" o tym, że Karol Nawrocki może zawetować ustawę - w związku z krytycznymi stanowiskami związków zawodowych.

Tak, słyszymy, że pan prezydent jest znowu w ataku "wetomackim" i będzie wetował wszystkie ustawy - odpowiedziała. Polityczka nawiązała w ten sposób do zawetowanych w czwartek ustaw: o rynku kryptoaktywów oraz zawierającej przepisy o egzaminach językowych dla lekarzy spoza UE.

"Ludzie prezydenta nie wzięli udziału w ani jednym posiedzeniu komisji sejmowej"

Barbara Nowacka wskazała, że "jeżeli ktoś od pana prezydenta ma jakieś uwagi, oczywiście zawsze na nie czekamy". Powiedziała też, że ustawa była m.in. "wielokrotnie konsultowana publicznie".

Ludzie pana prezydenta nie wzięli udziału w ani jednym posiedzeniu komisji sejmowej - a przecież mają taką możliwość, nie było ich na sali plenarnej, kiedy to było dyskutowane, nie było ich w Senacie, nie wyrażają żadnego zainteresowania tym, co jest w ustawie - mówiła ministra.

Jednocześnie dodała, że pracownicy resortu edukacji na spotkaniu z powołaną przez prezydenta radą młodzieżową przedstawili założenia ustawy, "więc na pewno informacje do pana prezydenta dotarły".

Jeżeli ludzie pana prezydenta mają jakieś pytania, chętnie na nie odpowiemy - mówiła Barbara Nowacka.