"Finansowanie publiczne służby zdrowia jest zbyt niskie, ale za zwiększaniem nakładów musi pójść reforma struktury. Dziś system jest tak skonstruowany, że nadzór nad szpitalami jest trudny. Minister zdrowia musi odbudować zaufanie do systemu - powinna być na pierwszej linii frontu rozwiązania tego problemu. Nie widać jej" - powiedział w Popołudniowej rozmowie w RMF FM były minister zdrowia, Marek Balicki, komentując sprawę tzw. afery szpitalnej w Szpitalu Południowym w Warszawie. "Spodziewam się dymisji w ministerstwie zdrowia" - dodał.

  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Nie milkną echa afery w Szpitalu Południowym w Warszawie, gdzie 28-letni lekarz dr Dawid Kacprzyk - koordynator SOR-u i radny Koalicji Obywatelskiej warszawskiej dzielnicy Ursus - miał w trakcie specjalizacji z anestezjologii zarobić w ubiegłym roku 1,6 mln zł. Dodatkowo na prowadzonym przez niego oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani bez kolejki. 

Były szef resortu zdrowia Marek Balicki w Popołudniowej rozmowie w RMF FM zwrócił uwagę na to, że "finansowanie publiczne służby zdrowia jest zbyt niskie". Ale za zwiększaniem nakładów musi pójść reforma struktury. Dziś system jest tak skonstruowany, że nadzór nad szpitalami jest trudny - ocenił.

Trzy przyczyny

Dopytywany przez prowadzącego Piotra Salaka o to, czy to oznacza, że nawet najlepszy nadzór nie pomógłby uniknąć tego, co się - według medialnych doniesień - stało się w Szpitalu Południowym w Warszawie, Marek Balicki wskazał na trzy przyczyny tego stanu rzeczy. 

Pierwsza to jest to, co Adrian Zandberg w Sejmie w czasie wniosków formalnych określił ośmiornicą warszawską, czyli funkcjonowanie warszawskiego samorządu i upolitycznienie zarządów szpitali rad nadzorczych. To utrudnia skuteczny nadzór. Drugie to w ogóle funkcjonowanie samorządów w kraju, bo samorządy są właścicielami placówek publicznych - stwierdził, wskazując tu na problem tzw. kolesiostwa. Przywołał niedawną sytuację z byłym już prezydentem Krakowa Aleksandrem Miszalskim, który został odwołany w referendum.

Jak te samorządy funkcjonują? Dlaczego został odwołany prezydent Krakowa - drugiego co do wielkości miasta w Polsce? No właśnie. Obsadzanie stanowisk będących w gestii administracji miasta Krakowa było po linii politycznej, a nie po linii merytorycznej, profesjonalnej - stwierdził.

I trzecia (przyczyna) - kontynuował - poziom funkcjonowania systemu ochrony zdrowia. I to jest chyba ten główny temat, który zaprząta uwagę opinii publicznej, bo system jest tak skonstruowany, że w zasadzie trudny jest skuteczny nadzór nad szpitalami, zwłaszcza że większość szpitali publicznych należy do samorządów powiatowych.

Podkreślił, że "Warszawa w tym sensie też jest na poziomie powiatu i na takim poziomie trudno zbudować w ramach urzędu miasta czy urzędu starostwa taki zasób, który będzie gwarantował skuteczny nadzór nad szpitalem".

Zmiany strukturalne systemu. Balicki kreśli scenariusz

Odniósł się do tego, jak widzi przeprowadzenie zmian strukturalnych w służbie zdrowia. W 1999 roku, jak była wprowadzana reforma rządu Jerzego Buzka, to ona polegała m.in. na tym, że rozdzielono instytucję, która to finansuje. Na początku od dostarczania świadczeń, czyli szpitali, które przekazano w ręce samorządów. Wcześniej - w latach dziewięćdziesiątych i za czasów PRL- wojewoda był właścicielem szpitala i miał pieniądze na ich finansowanie - tłumaczył.

Teraz, jak to rozdzielono, to kto odpowiada za funkcjonowanie opieki zdrowotnej w danym województwie? Każdy mówi: ja mam tylko swój szpital i muszę dbać o swój szpital. NFZ mówi: ja przekazuję pieniądze, ale nie odpowiadam za to, co się dzieje w Szpitalu Południowym. A jeszcze na dodatek wojewoda w ramach takiego uregulowanego ustawowo sposobu, zatwierdza nowe inwestycje. Wtedy nawet prezydent może powiedzieć, "ale to wojewoda zatwierdza". Mamy w systemie rozmytą odpowiedzialność - dodał.

Balicki: Minister zdrowia musi odbudować zaufanie do systemu

Był pytany też o odpowiedzialność za to, co wydarzyło się w Szpitalu Południowym minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy. 

Ministerstwo ma określone obowiązki, jeśli chodzi o reagowanie na nieprawidłowości. I ma narzędzia. Widzimy, że pani minister schowała się w cieniu. W przypadku takiej afery, no bo tak to trzeba już określić, minister nie może chować się w cieniu, musi odbudować zaufanie do systemu - stwierdził, dodając, że "zwłaszcza osoby o niskim kapitale społecznym i słabiej zorientowane nie mogą się bać korzystać z pomocy lekarskiej".

A dzisiaj takie nastroje w środowiskach mogą się pojawić. Minister musi być na pierwszej linii frontu rozwiązywania tego problemu. Nie widać jej - ocenił. 

Balicki wprost: Spodziewam się dymisji mister zdrowia

Marek Balicki zasugerował, że wobec zaistniałej sytuacji spodziewa się dymisji szefowej resortu zdrowia. 

To jest nieuchronne, bo pomysł kadrowy na obsadę MZ, który premier Donald Tusk rok temu wprowadził, to był błąd. I dzisiaj za ten błąd płaci premier i płaci cała koalicja - podsumował gość Popołudniowej rozmowy w RMF FM Marek Balicki.

Opracowanie: