Władimir Putin zagroził krajom Europy zdecydowaną odpowiedzią, oskarżając je o wzmożenie działań przeciwko Rosji. W trakcie spotkania z absolwentami uczelni wojskowych zapowiedział, że Unia Europejska i NATO muszą liczyć się z odwetem, i że państwa wchodzące w skład tych aliansów "nie zdają sobie sprawy z konsekwencji". Rosyjskiemu przywódcy wtóruje szef tamtejszej dyplomacji. Sergiej Ławrow sugeruje, że Putin mógł zostać oszukany w trakcie spotkania z Donaldem Trumpem na Alasce.

  • Putin oskarża Ukrainę o ataki na rosyjską infrastrukturę cywilną i podważa gotowość Kijowa do negocjacji pokojowych.
  • Zwraca się do Europy i NATO, twierdząc, że Zachód przygotowuje się do wojny z Rosją, wykorzystując fałszywe oskarżenia o rosyjskie zagrożenie.
  • Grozi, że jeśli państwa europejskie pozwolą Ukrainie na ataki dronami z ich terytorium, Moskwa uzna to za bezpośrednie zaangażowanie się w konflikt.
  • Donald Trump miał zachęcać Zełenskiego do zdecydowanych działań przeciwko Rosji, podkreślając konieczność wywierania presji na Putina.
  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

Putin podkreślił, że rosyjscy żołnierze i oficerowie "odważnie i skutecznie realizują zadania" w ramach tzw. specjalnej operacji wojskowej, wyzwalając - jak to określił - "historyczne ziemie" i chroniąc rosyjską ludność. Według prezydenta Rosji, armia "praktycznie przejęła kontrolę" nad Konstantynówką w tzw. donieckiej republice ludowej.

Prezydent Rosji odniósł się także do ostatnich ataków ukraińskiej armii na Starobielsk, podważając szczerość deklaracji Kijowa o gotowości do negocjacji. Putin oskarżył Ukrainę o ataki na rosyjską infrastrukturę cywilną, mające na celu destabilizację społeczeństwa. Jego zdaniem, takie działania nie sprzyjają rozmowom pokojowym, a wręcz przeciwnie - zwiększają potencjał konfliktu.

Słowo do Zachodu

Znaczną część swojej przemowy Putin poświęcił jednak nie Ukrainie, a Unii Europejskiej i NATO. Jego zdaniem kraje Zachodu wkroczyły na drogę "przygotowań do wojny z Rosją" i w sposób niepohamowany zwiększają swoje budżety obronne. Według niego, Zachód wykorzystuje "fałszywe oskarżenia o zagrożenie ze strony Rosji", by uzasadnić własną politykę zbrojeń i działania przeciwko Moskwie.

"Tak zwany pseudodemokratyczny schemat działania Zachodu jest bardzo prosty: najpierw stwarzają zagrożenia dla naszego kraju, zmuszając nas do podjęcia niezbędnych środków samoobrony i ochrony, a następnie natychmiast oskarżają nas o wszystkie grzechy śmiertelne, aby usprawiedliwić swoją agresywną politykę i działania przeciwko Rosji" - mówił Putin cytowany przez agencję TASS.

W trakcie wystąpienia Władimir Putin podkreślił, że jeśli jakiekolwiek państwo europejskie pozwoli Ukrainie na wykorzystanie swojego terytorium do ataków dronami na cele w Rosji, Moskwa może uznać to za bezpośrednie zaangażowanie w konflikt. Jak przypomina "The Moscow Times", wcześniej rosyjskie MSZ wydało ostrzeżenie dla państw bałtyckich odnośnie dopuszczania przelotów ukraińskich sił zbrojnych nad ich terytorium. Litwa, Łotwa i Estonia, które w ostatnim czasie kilkukrotnie odnotowywały incydenty dronowe w swojej przestrzeni powietrznej, utrzymują, że nie wydano zezwolenia Kijowowi na prowadzenie operacji.

Państwa NATO, które pozwoliły Kijowowi na wystrzeliwanie dronów, nie zdają sobie sprawy z konsekwencji - podsumował Putin.

Prezydent zapewnił, że Rosja konsekwentnie modernizuje swoje siły zbrojne, w tym tzw. triadę nuklearną, wojska lądowe, siły powietrzno-kosmiczne i marynarkę wojenną. W 2025 roku w warunkach bojowych przetestowano ponad tysiąc rodzajów broni i sprzętu, w tym drony czy amunicję krążącą.

Putin podkreślił, że Rosja jest gotowa "szybko i adekwatnie odpowiedzieć na każde zagrożenie", zarówno zewnętrzne, jak i wewnętrzne. Podkreślił też, że "ryzyko konfliktu w Eurazji gwałtownie wzrosło".

Ławrow o Białorusi, Europie i USA

Podczas wystąpienia cytowanego przez agencję RIA Nowosti, Siergiej Ławrow podkreślił, że Rosja nie zaakceptuje żadnych rozwiązań narzucanych przez państwa zachodnie w sprawie zakończenia wojny w Ukrainie. Podobnie jak Putin, minister także ocenił, że Europa znacznie zwiększa wydatki na wojsko.

Równocześnie, Ławrow zaznaczył, że Rosja jest gotowa do ochrony Białorusi "wszelkimi dostępnymi środkami". To odpowiedź na groźby Wołodymyra Zełenskiego, które ukraiński prezydent sformułował w ubiegłym tygodniu pod adresem reżimu Łukaszenki. Zełenski mówił o przekaźnikach ustawionych wzdłuż granicy białoruskiej, które umożliwiają rosyjskim dronom atakowanie obiektów cywilnych w Ukrainie. Prezydent zapowiedział, że jeśli Mińsk ich nie zdemontuje, zrobią to Ukraińcy. W poniedziałek Putin i Łukaszenka zapowiedzieli spotkanie, mająće na celu omówienie "gróźb" Zełenskiego.

Szef rosyjskiej dyplomacji zauważył, że Stany Zjednoczone wycofują się z roli mediatora i "zwiększają presję na Rosję". Jego zdaniem jest to efekt polityki krajów europejskich, które próbują "zdeptać resztki zdrowego rozsądku w administracji Donalda Trumpa".

Ławrow zasugerował, że szczyt w Anchorage na Alasace, gdzie spotkali się w Putin i Trump, mógł być próbą oszukania Rosji. "Nie chcę myśleć, że szczyt na Alasce zorganizowano po to, aby dać Kijowowi czas na uzbrojenie się, ale tak właśnie się stało" - zakomunikował Ławrow cytowany przez RIA Nowosti.

Trump zachęcił Zełenskiego do bardziej zdecydowanych działań?

Według doniesień Kyiv Independent, prezydent USA Donald Trump podczas prywatnej rozmowy na szczycie G7 miał zachęcać Wołodymyra Zełenskiego do bardziej zdecydowanych działań wobec Rosji. Trump miał podkreślić, że Władimir Putin nie podejmie żadnych kroków bez presji.

Nie jest jasne, czy Trump popiera ukraińskie ataki w głąb Rosji, które w ostatnim czasie doprowadziły m.in. do przerwania połączeń lądowych na Krym i wywołały kryzys paliwowy w Rosji. Jednak według źródeł, Trump i jego otoczenie są przekonani, że Ukraina znajduje się obecnie w silniejszej pozycji niż na początku roku, a Moskwa nie jest w stanie odnieść zwycięstwa na polu walki.

Amerykańscy urzędnicy podkreślają, że Trump uważa siłę za kluczowy czynnik zarówno w wojnie, jak i w negocjacjach. Podczas zamkniętego spotkania na szczycie G7 we Francji Trump miał zadeklarować gotowość do wsparcia Ukrainy i zwiększenia presji na Rosję w zamian za pomoc europejskich partnerów w ochronie cieśniny Ormuz.