Czeski Sąd Konstytucyjny nakazał rządowi Andreja Babisza włączenie prezydenta Petra Pavla do oficjalnej delegacji na szczyt NATO w Ankarze. To efekt skargi, jaką we wtorek złożył sam prezydent, po tym, jak został wykluczony z udziału w międzynarodowym spotkaniu. "Decyzję o wykluczeniu prezydenta republiki z delegacji uważam za bezprecedensowy i wyjątkowo niefortunny krok" – komentował sam Pavel.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco
Sędzia Pavel Samal nie miał wątpliwości: rząd oraz resort dyplomacji muszą "bezzwłocznie poinformować NATO i tureckich organizatorów szczytu, że prezydent będzie częścią czeskiej delegacji". Decyzja sądu oznacza, że rząd musi akredytować Pavla najpóźniej do piątku, kiedy mija termin zgłaszania delegatów.
Premier Andrej Babisz, który stoi na czele koalicji zdominowanej przez populistyczną partię ANO oraz ugrupowania prawicowe i skrajnie prawicowe, początkowo argumentował, że wykluczenie prezydenta to "wybór czysto praktyczny".
Jak tłumaczył, rząd będzie musiał tłumaczyć się z niewystarczających wydatków na obronność - Czechy w budżecie na 2026 rok nie osiągną progu 2 proc. PKB na wojsko, choć liczą, że NATO uwzględni także inne nakłady, np. na infrastrukturę drogową.
Babisz zapewnił jednak na platformie X, że "uszanuje decyzję sądu".
Prezydent Pavel nie krył rozczarowania decyzją rządu: "Decyzję o wykluczeniu prezydenta republiki z delegacji uważam za bezprecedensową i wyjątkowo niefortunny krok".
Przypomniał, że jako były szef Komitetu Wojskowego NATO i zwierzchnik sił zbrojnych, mógłby wykorzystać swoje doświadczenie na rzecz bezpieczeństwa kraju. Podkreślił też, że rząd "świadomie wykluczył prezydenta", utrudniając mu wykonywanie konstytucyjnych uprawnień do reprezentowania Czech na arenie międzynarodowej.
Pavel zaznaczył, że dotychczas czescy prezydenci zawsze uczestniczyli w szczytach NATO, z wyjątkiem Milosza Zemana, który nie dotarł na spotkanie w Brukseli w 2021 roku z powodu choroby.


