Maroko po zaciętym meczu pokonało Haiti 4:2 i zapewniło sobie awans do fazy pucharowej piłkarskich mistrzostw świata. Brazylia natomiast pewnie zwyciężyła Szkocję 3:0, kończąc rywalizację grupową na pierwszym miejscu. Szkoci muszą czekać na rozstrzygnięcia w innych grupach, które zdecydują o ich dalszym losie.
- Maroko pokonało Haiti 4:2 i awansowało do 1/16 finału z drugiego miejsca w grupie C.
- Brazylia wygrała ze Szkocją 3:0, zajmując pierwsze miejsce w grupie.
- Haiti pożegnało się z turniejem, a Szkocja czeka na wyniki innych spotkań.
- Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.
W Atlancie kibice byli świadkami niezwykle emocjonującego widowiska. Maroko, które już przed meczem było niemal pewne awansu, musiało jednak walczyć o punkty z ambitnym Haiti. Zespół z Karaibów, mimo że stracił szansę na wyjście z grupy, od początku postawił trudne warunki.
Już w 10. minucie spotkania doszło do sensacji - bramkarz Maroka Jassine Bounou, znany jako Bono, niefortunnie skierował piłkę do własnej bramki, dając Haiti prowadzenie. Był to pierwszy gol Haitańczyków na mistrzostwach świata od 1974 roku, co podkreślili statystycy.
Marokańczycy potrzebowali czasu, by opanować sytuację na boisku. Wyrównanie przyniósł dopiero aktywny Achraf Hakimi, który w 39. minucie wpakował piłkę do siatki z bliskiej odległości. Jednak radość nie trwała długo - Wilson Isidor wykorzystał podanie Jeana-Kevina Duverne i ponownie wyprowadził Haiti na prowadzenie. Tuż przed przerwą Ismael Saibari doprowadził do remisu, ustalając wynik pierwszej połowy na 2:2.
Po zmianie stron tempo meczu nie spadło, choć sytuacji bramkowych było mniej. Wyróżniał się 38-letni bramkarz Haiti Johny Placide, który kilkukrotnie ratował swój zespół przed stratą gola. Przewaga Maroka została jednak udokumentowana w ostatnim kwadransie. Najpierw Soufiane Rahimi, który pojawił się na boisku jako zmiennik, wykorzystał zamieszanie po rzucie rożnym i zdobył trzecią bramkę dla swojego zespołu. W 89. minucie wynik ustalił Gessime Yassine.
Wygrana dała Maroku drugie miejsce w grupie C z dorobkiem siedmiu punktów. W 1/16 finału Afrykańczycy zmierzą się ze zwycięzcą grupy F, którym może być Holandia, Japonia lub Szwecja.
W Miami kibice mogli poczuć atmosferę wielkiego święta futbolu. Brazylijczycy, którzy już wcześniej zapewnili sobie awans, nie zamierzali odpuszczać. Trener Carlo Ancelotti postawił na sprawdzony skład, dokonując tylko jednej zmiany w porównaniu do poprzedniego meczu. W wyjściowej jedenastce zabrakło Neymara, który jednak pojawił się na ławce rezerwowych.
Już w 7. minucie Vinicius Junior wykorzystał błąd szkockiej defensywy i otworzył wynik spotkania. Napastnik Realu Madryt jeszcze przed przerwą podwyższył prowadzenie, zdobywając bramkę głową. Sędzia nie uznał mu jednego z trafień, dopatrując się faulu.
Po przerwie Brazylia nie zwalniała tempa. W 60. minucie Matheus Cunha wykorzystał precyzyjne podanie Bruno Guimaraesa i ustalił wynik na 3:0. W 77. minucie na boisku pojawił się Neymar, który wrócił do gry w narodowych barwach po długiej przerwie spowodowanej kontuzją.
Szkoci ambitnie walczyli do końca, próbując zdobyć honorowego gola, ale nie zdołali pokonać brazylijskiego bramkarza. Tradycji stało się zadość - Szkocja nie wygrała jeszcze meczu mundialowego z rywalem z Ameryki Południowej.
Brazylia z kompletem siedmiu punktów wygrała grupę C i w 1/16 finału zmierzy się z drugim zespołem grupy F. Szkocja, która zajęła trzecie miejsce, musi czekać na rozstrzygnięcia w innych grupach, by poznać swój los.
Oba mecze przyciągnęły tłumy fanów. W Atlancie spotkanie Maroka z Haiti oglądało ponad 68 tysięcy widzów, a w Miami starcie Szkocji z Brazylią śledziło blisko 65 tysięcy kibiców. Szkoci tradycyjnie pojawili się w kiltach, ale stadion zdominował żółty kolor brazylijskich fanów.


