Rolnicy z całej Polski przyjadą w piątek do Warszawy, by protestować przeciwko umowie Unii Europejskiej z krajami Mercosur. Wciąż nie jest jasne, czy do centrum stolicy zostaną wpuszczone ciągniki. Jak dowiedział się reporter RMF FM Michał Krasoń, jeśli służby nie zezwolą na ich wjazd, organizatorzy protestu będą chcieli zablokować wjazdy do Warszawy. Z rolnikami, którzy planują protestować w stolicy, o godz. 10:00 ma spotkać się prezydent Karol Nawrocki - poinformował szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki.
Oddolny Ogólnopolski Protest Rolników, który organizuje piątkową demonstrację, poinformował w mediach społecznościowych o problemach proceduralnych związanych ze zgłoszeniem tego wydarzenia.
"Zgłosiliśmy zgromadzenie publiczne w formie przemarszu, zgodnie z Konstytucją RP oraz ustawą Prawo o zgromadzeniach. Zgłoszenie zostało dokonane terminowo, formalnie i odpowiedzialnie. Zgromadzenie w formie przemarszu zostało przyjęte, protest pieszy jest legalny i zatwierdzony" - relacjonują rolnicy.
"Jednocześnie zgłosiliśmy wjazd ciągników jako element zgromadzenia. Miasto Warszawa nie wydało decyzji o zakazie wjazdu ciągników. Nie przyjęło również zgłoszenia w tej części. Zamiast tego przesłało pismo, w którym stwierdziło, że wjazd ciągników "nie stanowi zgromadzenia". Efekt? Próba blokady zgromadzenia polegającego na wjeździe ciągników" - wyjaśniają organizatorzy protestu.
Rolnicy przekonują, że władze Warszawy wybrały sposób postępowania, który nie jest przewidziany w ustawie. Jak tłumaczą, powinny albo przyjąć zgłoszenie o wydarzeniu w całości, albo wydać decyzję o zakazie, od której można się odwołać do sądu.
OOPR nie deklaruje jednoznacznie, jak zachowają się uczestnicy protestu w związku z brakiem jednoznacznej decyzji ze strony włodarzy Warszawy. Jak dowiedział się jednak reporter RMF FM Michał Krasoń, jeśli służby nie zezwolą na wjazd ciągników do miasta, organizatorzy protestu będą chcieli zablokować wjazdy do Warszawy.
W piątek o godz. 10 prezydent Karol Nawrocki spotka się z rolnikami, którzy planują na ten dzień protest - poinformował szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki. Następnie o godz. 11 rolnicy mają się spotkać przed Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie. Stamtąd przejdą pod Sejm na krótką demonstrację, a następnie ruszą przed Kancelarię Prezesa Rady Ministrów. To tam odbędzie się główna część protestu.
Będzie "zielone miasteczko" pod KPRM, punkt okupacyjny. Przedstawimy swoje postulaty. Będziemy wywierać nacisk poprzez "zielone miasteczko" i ciągniki w stolicy - przekazał RMF FM Damian Murawiec, jeden z organizatorów protestu, rolnik spod Elbląga (woj. warmińsko-mazurskie). Nie damy się i będziemy walczyć o przyszłość naszych gospodarstw - zapewniał.
O spotkaniu prezydenta z rolnikami, którzy będą w piątek w Warszawie protestować przeciw umowie handlowej UE z krajami Mercosur, Bogucki poinformował w czwartkowym oświadczeniu. Zwrócił też uwagę, że w czwartek po południu sejmowa komisja rolnictwa i rozwoju wsi przeprowadzi pierwsze czytanie złożonego kilka miesięcy temu prezydenckiego projektu zmian w przepisach kilku ustaw "w celu ochrony polskiego rolnictwa". Bogucki zaapelował do posłów o przyjęcie tego projektu.
Umowa z blokiem krajów Mercosur (Argentyna, Brazylia, Paragwaj, Boliwia, Urugwaj) ustanowi preferencje celne dla niektórych produktów rolnych z tych krajów, takich jak wołowina, drób, nabiał, cukier i etanol. Miała być podpisana w grudniu 2025 r. Obecnie mowa jest o styczniu 2026 r.
Przeciwko podpisaniu umowy z krajami Mercosur od tygodni protestują rolnicy z różnych państw Unii Europejskiej. Dziś taka demonstracja odbyła się m.in. w Paryżu, gdzie ciągniki pojawiły się w pobliżu wieży Eiffla.
Minister rolnictwa Stefan Krajewski ogłosił w środę w Brukseli, że UE ma powrócić do bardziej restrykcyjnego zapisu dotyczącego klauzuli ochronnej do umowy z Mercosurem. Według niego ostatecznie mechanizm będzie uruchamiany, gdy ceny produktów wrażliwych w Unii spadną o 5 proc., a nie o 8 proc.
Jak powiedział minister dziennikarzom, sprzeciw wobec umowy podtrzymują Polska i Francja. Nadal nie jest jasne stanowisko Włoch.
Pod koniec grudnia w Radiu RMF24 poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego Marek Sawicki ostro skrytykował standardy produkcji rolnej w krajach Mercosuru, zwłaszcza w Brazylii.
W Brazylii pan sobie może antybiotyki kupić w każdym sklepie i stosować w produkcji zwierzęcej, kiedy i jak pan chce. Nie ma nad tym żadnej kontroli. Jeśli chcemy, żeby stamtąd przyjeżdżała wołowina, jaja, drób faszerowany antybiotykami, to niech wieś głosuje na tych europosłów, którzy kompletnie tego problemu nie rozumieją - grzmiał poseł ludowców.


