Śledztwo w sprawie ostatniej serii fałszywych wezwań policjantów i alarmów bombowych będzie przejęte przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie - dowiedział się reporter RMF FM. Chodzi o zdarzenia z zeszłego tygodnia, gdy funkcjonariuszy wzywano pod adresy zajmowane przez pracowników prawicowych mediów.
Policjanci badają okoliczności 12 interwencji, do których zostali wezwani od 10 do 15 maja w kilku miejscach kraju. Dotyczyły między innymi sytuacji zagrożenia życia dzieci, a także podłożonych ładunków wybuchowych.
Z informacji, które uzyskał dziennikarz RMF FM Krzysztof Zasada, wynika, że za tym procederem może stać osoba, bądź osoby, które mają już na koncie podobne akcje kilka lat temu. Świadczyć o tym mogą przewijające się wtedy i teraz niektóre dane identyfikacyjne.
Dotarcie do ich użytkowników jest jednak wyjątkowo utrudnione. Jak powiedział Krzysztofowi Zasadzie jeden z policjantów, "giną w otchłani internetu na zagranicznych serwerach, między innymi w Holandii czy Szwecji".
Rozmówcy dziennikarza RMF FM podejrzewają, że ostatnia fala fałszywych alarmów może być elementem wojny hybrydowej, a sprawcy mogą działać na rzecz obcego wywiadu.


