Z zaparkowanego samochodu w Lublinie wydobywał się dym, za kierownicą siedział mężczyzna. Na ratunek pospieszył policjant. Wkrótce auto stanęło w ogniu.

  • Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w niedzielę rano przy ul. Hajdowskiej w Lublinie.
  • W samochodzie znajdował się mężczyzna, siedzący na miejscu kierowcy przy uruchomionym silniku i wewnętrznym zadymieniu.
  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Przy ulicy Hajdowskiej w Lublinie przejeżdżający tamtędy policjant zauważył zaparkowany samochód, z którego wydobywał się dym. Funkcjonariusz zatrzymał się i wezwał służby ratunkowe. Do zdarzenia doszło w niedzielę.

Za kierownicą uruchomionego i zadymionego pojazdu policjant zobaczył śpiącego mężczyznę. Szybko wyciągnął kierowcę z pojazdu, zanim samochód stanął w ogniu - relacjonuje lubelska policja.

Mężczyzna próbował jeszcze wrócić do auta, prawdopodobnie po swoje rzeczy. Policjant ponownie odciągnął go od pojazdu i odprowadził w bezpieczne miejsce.

40-letni obywatel Mołdawii został przekazany pod opiekę ratowników i trafił do szpitala. Badanie alkomatem wykazało, że miał prawie 2 promile alkoholu w organizmie. Jak ustalili policjanci, mężczyzna przebywał w pojeździe na miejscu kierowcy przy uruchomionym silniku. Dodatkowo okazało się, że posiada sądowy zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych - podała policja.

Przybyli na miejsce strażacy ugasili pożar.