Mgła, która jesienią omiata szczyt Łysej Góry, potrafi stworzyć złudzenie, zmieniając każdy kształt, tworząc tajemniczą aurę, przywodzącą na myśl dawne sabaty czarownic. Jednak to nie legendy o pogańskich gusłach stanowią o prawdziwej tajemnicy Świętego Krzyża. Sekrety kryją się głęboko pod posadzką tutejszego klasztoru – w chłodnych kryptach skrywających doskonale zachowane mumie, w mrocznej historii jednego z najcięższych więzień w Europie oraz w zagadce relikwii, które dały nazwę całemu województwu.
- Po więcej ciekawych informacji zapraszamy do RMF24.pl
Zanim na szczycie góry (612 m n.p.m.), zwanej też Łysą Górą lub Łyścem, stanął pierwszy chrześcijański krzyż, miejsce to tętniło życiem w zupełnie innym wymiarze. Do dziś namacalnym dowodem dawnych obrzędów jest wał pogański - monumentalny krąg usypany z głazów kwarcytowych w IX i X wieku, otaczający wierzchołek góry.
Jan Długosz pisał w swoich kronikach o potężnym ośrodku kultu dawnych bóstw: Łady, Body i Leli. Wał wyznaczał granice świętego kręgu.
Choć dziś turystom sprzedaje się magnesy z wizerunkiem czarownicy na miotle, dla dawnych mieszkańców te rejony były strefą szczególnej wagi, gdzie sacrum mieszało się z lękiem przed nieznanym.
Sytuacja zmieniła się diametralnie na początku XI wieku. Tradycja benedyktyńska przypisuje fundację klasztoru Bolesławowi Chrobremu w 1006 roku. Badania historyczne dowodzą jednak, że świątynię ufundował Bolesław Krzywousty. Z miejscem tym wiąże się też barwna legenda o węgierskim królewiczu Emeryku. Podczas polowania w tutejszych kniejach miał on ujrzeć jelenia, między którego rogami jaśniał promienny, podwójny krzyż. Anioł nakazał królewiczowi oddać tutejszym mnichom to, co miał najcenniejszego - relikwiarz z cząstkami Drzewa Krzyża Świętego, który Emeryk nosił na piersi.
Niezależnie od tego, czy relikwie przyniósł Emeryk, czy - jak sugerują współcześni historycy - podarował je nieco później król Władysław Łokietek, to właśnie one ukształtowały tożsamość regionu. To od nich pochodzi nazwa Gór Świętokrzyskich, a charakterystyczny krzyż o dwóch poprzecznych belkach (tzw. karawaka lub krzyż patriarchalny) trafił bezpośrednio do herbu województwa.
Dziś ten bezcenny skarb chrześcijaństwa spoczywa w XVII-wiecznej Kaplicy Oleśnickich. Zamknięte w pancernym tabernakulum i oprawione w misterny, srebrny relikwiarz cząstki były badane przez naukowców. Ekspertyzy potwierdziły jedno: drewno pochodzi z czasów Chrystusa i wyrosło w Ziemi Świętej.
Najbardziej elektryzującą i tajemniczą częścią klasztoru są jednak jego podziemia. Specyficzny, suchy i chłodny mikroklimat panujący w wykutych w skale kryptach sprawił, że ciała grzebanych tu przez stulecia zakonników i dobrodziejów nie uległy rozkładowi, lecz naturalnej mumifikacji. Wizyta w kryptach to spotkanie z historią twarzą w twarz - dosłownie.
Największe kontrowersje budzi przeszklona trumna, w której spoczywają zwłoki przypisywane księciu Jeremiemu Wiśniowieckiemu - słynnemu "Jaremie", znanemu choćby z "Ogniem i Mieczem" i ojcu króla Michała Korybuta Wiśniowieckiego. Postać ta, uwieczniona przez Henryka Sienkiewicza, zmarła nagle w obozie pod Pawłoczą w 1651 roku. Jego żona, Gryzelda, przewiozła ciało na Święty Krzyż.
Badania antropologiczne i radiologiczne przeprowadzone w latach 80. XX wieku zasiały ziarno niepewności. Część naukowców uważa, że stan anatomiczny szczątków nie do końca odpowiada historycznym opisom chorób i postury księcia. Mimo to tradycja pozostaje silniejsza, a mumia odziana w replikę magnackiego stroju wciąż przyciąga rzesze poszukiwaczy historycznych sekretów.
Święty Krzyż to jednak nie tylko miejsce modlitwy i cudów, ale też świadek przerażających ludzkich dramatów. Po kasacie zakonu benedyktynów przez władze carskie w XIX wieku, wspaniałe mury klasztorne zamieniono w Instytut Księży Demerytów - miejsce odosobnienia i restrykcyjnej resocjalizacji dla duchownych, którzy dopuścili się ciężkich wykroczeń.
W 1882 roku carat poszedł o krok dalej, tworząc tutaj Ciężkie Więzienie Święty Krzyż. Przez wielu współczesnych uważane było ono za najsurowszy zakład penitencjarny w całej Europie. Po odzyskaniu niepodległości polskie władze utrzymały tę funkcję. Izolowano tu najgroźniejszych morderców oraz więźniów politycznych (w celach tutejszego więzienia wyrok odsiadywał m.in. Stepan Bandera). W 1925 roku wybuchł tu krwawy bunt więźniów, brutalnie stłumiony przez policję.
Najczarniejszą kartę historia zapisała tu jednak podczas II wojny światowej. Niemcy utworzyli w poklasztornych budynkach obóz zagłady dla jeńców sowieckich (Obóz na Bielniku). Warunki były tak nieludzkie, że z głodu i chorób zginęło tu około 6 tysięcy osób. Do dziś, za zamkniętą dla turystów klauzurą zakonną, w starych portalach wciąż tkwią potężne, grube więzienne drzwi z judaszami - milczący świadkowie tamtego piekła.
Święty Krzyż jawi się dziś jako fascynująca karta historii. Miejsce, gdzie piękno surowej świętokrzyskiej przyrody i blask bezcennych relikwii splatają się nierozerwalnie z mrokiem podziemi i tragiczną pamięcią minionych epok.


