Sytuacja na światowych rynkach dostaw ropy już teraz jest zła, a już wkrótce może stać się jeszcze gorsza – donosi Reuters. Zdaniem agencji ograniczenie wydobycia ropy w Rosji jest już nieuniknione. Powód? Zmasowane ataki ukraińskich dronów na kluczowe elementy infrastruktury eksportowej – porty, rurociągi i rafinerie – które w ciągu ostatnich tygodni dosłownie sparaliżowały możliwości eksportowe Rosji.

Według informacji przekazanych przez agencję Reutera, rosyjski eksport ropy skurczył się o milion baryłek dziennie. To aż 20 procent całkowitych możliwości eksportowych tego kraju, który jeszcze niedawno był jednym z największych eksporterów ropy na świecie, ustępując miejsca jedynie Stanom Zjednoczonym i Arabii Saudyjskiej.

Strategiczne punkty pod ostrzałem

Szczególnie dotkliwie skutki ataków odczuły dwa kluczowe porty bałtyckie: Ust-Ługa i Primorsk. To właśnie przez nie przepływała znaczna część rosyjskiego eksportu ropy na rynki światowe. W wyniku intensywnych ataków dronów i wywołanych nimi pożarów, port w Ust-Łudze został zmuszony do całkowitego wstrzymania eksportu już tydzień temu. Źródła branżowe podkreślają, że sytuacja jest dynamiczna, a kolejne ataki mogą jeszcze bardziej pogłębić kryzys.

Ataki na infrastrukturę eksportową i rafinerie wywołały efekt domina. Rosyjski system rurociągów został zablokowany przez nadmiar ropy, której nie można wyeksportować. Magazyny szybko się zapełniają, a to oznacza, że niektóre pola naftowe będą musiały ograniczyć wydobycie, by nie dopuścić do przeciążenia całego systemu. To z kolei może jeszcze bardziej ograniczyć rosyjską produkcję i pogłębić problemy na światowych rynkach.

Rosja liczy straty

Choć Rosja przez ostatnie tygodnie korzystała na wzroście cen ropy, wywołanym m.in. przez eskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie, obecna sytuacja stawia ją w trudnym położeniu. Ropa naftowa i gaz ziemny odpowiadają za jedną czwartą dochodów budżetu państwa.

Państwowa spółka Transnieft, przez której rurociągi przepływa ponad 80 procent rosyjskiej ropy, oficjalnie poinformowała eksporterów, że port w Ust-Łudze nie jest w stanie realizować załadunków zgodnie z harmonogramem. Co więcej, Transnieft nie może przyjąć do swojego systemu pełnych ilości ropy od producentów, którzy planowali eksport właśnie przez ten port.

Czy czekają nas podwyżki cen paliw?

Ograniczenie rosyjskiego eksportu ropy to nie tylko problem Kremla. Rosja jest jednym z kluczowych graczy na światowym rynku, a jej kłopoty mogą przełożyć się na wzrost cen surowca na całym świecie. Już teraz rynki borykają się z bezprecedensowymi zakłóceniami, wywołanymi konfliktem na Bliskim Wschodzie.

Według danych OPEC, w lutym 2026 roku produkcja ropy w Rosji wyniosła 9,184 miliona baryłek dziennie. Jednak branżowi eksperci nie są w stanie jednoznacznie określić, o ile jeszcze może zostać ograniczona produkcja w najbliższych tygodniach. Wszystko zależy od dalszego rozwoju sytuacji na froncie i skuteczności ukraińskich ataków na rosyjską infrastrukturę.