Czy przyszłość Tajwanu zależy wyłącznie od decyzji światowych mocarstw? Najnowsza analiza "Financial Times" pokazuje, że los wyspy wcale nie jest przesądzony, nawet jeśli Stany Zjednoczone wycofają swoje wsparcie. Tajwan, technologiczny gigant i demokracja o silnej tożsamości, może mieć więcej atutów, niż się wydaje.

  • Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

W ubiegłym tygodniu prezydent USA Donald Trump spotkał się z chińskim przywódcą Xi Jinpingiem. W tle rozmów - przyszłość Tajwanu. Trump nie zadeklarował jednoznacznego poparcia dla wyspy, co władze w Pekinie odebrały jako korzystny sygnał. Jednak, jak podkreśla "Financial Times", chińskie kalkulacje mogą być przedwczesne.

Według "FT" chińskie władze błędnie zakładają, że bez amerykańskiego wsparcia wyspa jest bezbronna. "Tajwan nie jest kolonią ani bezludną wyspą, której przyszłość może zostać zakwestionowana przez osoby z zewnątrz" - podkreślił dziennik.

Tajwan ma szansę na sukces

Tajwan to nie tylko punkt na mapie - to gospodarcza potęga i technologiczne supermocarstwo. Wyspa odpowiada za ponad 90 procent światowej produkcji najbardziej zaawansowanych półprzewodników. Jej strategiczne położenie stanowi naturalną barierę przed potencjalnym atakiem, choć eksperci ostrzegają, że Pekin mógłby spróbować morskiej blokady. W takim scenariuszu Tajwanowi mogłoby zabraknąć gazu już po kilku tygodniach, a ropy po kilku miesiącach.

Czy jednak sama blokada wystarczy, by złamać opór Tajwańczyków? "Financial Times" przywołuje przykłady Ukrainy i Iranu, które mimo presji ze strony supermocarstw, wciąż zachowują niezależność. Ukraina od lat skutecznie broni się przed rosyjską agresją, a Iran, mimo sankcji i zagrożeń, nadal rozwija własne technologie wojskowe.

Pekin musi się liczyć z tym, że nawet jeśli uda się zmusić Tajpej do rozmów, narzucenie dyktatury dynamicznie rozwijającej się demokracji nie będzie łatwe. Tajwańczycy przez dekady budowali własną tożsamość i są gotowi jej bronić - niezależnie od decyzji podejmowanych w Waszyngtonie czy Pekinie.

Od czasu zwycięstwa komunistów w kontynentalnych Chinach w 1949 r. władze w Pekinie traktują Tajwan, gdzie wówczas schroniły się siły antykomunistyczne jako zbuntowaną prowincję, którą należy przyłączyć do Chińskiej Republiki Ludowej.