"Wieczorem, w związku ze zgłoszeniem, jakie rzekomo wpłynęło drogą elektroniczną na komendę policji, o podłożeniu ładunków wybuchowych w ogrodzie p. prezesa J. Kaczyńskiego, przed jego domem pojawił się patrol policji, który chciał dokonać przeszukania terenu wokół domu" - poinformował rzecznik PiS Rafał Bochenek na platformie X. Jego zdaniem zdarzenie "należy dopisać do długiej listy prowokacji obecnie rządzących". Nie wyjaśnił jednak, jakie prowokacje ma na myśli.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Fałszywe zgłoszenie o ładunkach wybuchowych na posesji prezesa PiS

Rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Rafał Bochenek poinformował na platformie X o zdarzeniu, do którego miało dojść przed domem prezesa PiS wczoraj wieczorem.

"Do długiej listy prowokacji obecnie rządzących, wykorzystujących służby wobec opozycji i niezależnych mediów, należy dopisać wczorajszą interwencję policji na posesji p. prezesa Jarosława Kaczyńskiego w Warszawie. Wieczorem, w związku ze zgłoszeniem, jakie rzekomo wpłynęło drogą elektroniczną na komendę policji, o podłożeniu ładunków wybuchowych w ogrodzie p. prezesa J. Kaczyńskiego, przed jego domem pojawił się patrol policji, który chciał dokonać przeszukania terenu wokół domu. Choć zachowanie mundurowych akurat w tej sytuacji nie budziło kontrowersji, to trzeba jasno stwierdzić: trwa seria prowokacji wobec opozycji i przybiera ona na sile" - stwierdził rzecznik PiS.

Rzecznik PiS łączy to zdarzenie z podobnymi i obwinia rząd?

Rafał Bochenek nie rozwinął, co konkretnie ma na myśli, pisząc o "prowokacjach obecnie rządzących", natomiast niepokojących, fałszywych zgłoszeń na policję w ostatnim czasie było więcej.

Kilka dni temu policja weszła do domu m.in. Tomasza Sakiewicza, szefa TV Republika, po otrzymaniu nieprawdziwego zgłoszenia o treści: "Dziecko chce popełnić samobójstwo". Zgłoszenia dotyczyły też innych osób i rzekomych przestępstw, które okazały się fałszywe

Po przyjeździe na miejsce funkcjonariusze nie stwierdzili żadnych nieprawidłowości. Policja podkreśliła, że działania były rutynowe i wynikały z obowiązku sprawdzenia każdego zgłoszenia dotyczącego zagrożenia życia lub zdrowia. Sprawa jest obecnie wyjaśniana, a policja analizuje, kto mógł być autorem fałszywych zawiadomień. Dziennikarze TV Republika określili sytuację jako próbę zastraszenia i atak na wolność mediów.

Szef MSWiA: Służby ustalają, kto za tym stoi

Do sprawy fałszywych zgłoszeń odniósł się już wczoraj minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński. Poinformował, że służby ustalają, kto stoi za fałszywymi alarmami.

"Policja działa, żeby zdemaskować winnych szerzenia nieprawdziwych alarmów. W tej sprawie potrzeba współpracy wszystkich zainteresowanych. Niestety są tacy, którzy zamiast współpracować z Policją, szerzą spiskowe teorie. A czynią to dla osiągnięcia politycznych korzyści" - napisał szef MSWiA.