We wtorek wygasło trzydniowe zawieszenie broni w Ukrainie, ogłoszone przez prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa. Rosjanie nie czekali i po północy rozpoczęli ataki powietrzne na terytorium Ukrainy.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Chwilę po tym, jak trzydniowe zawieszenie broni dobiegło końca, Rosja wznowiła zmasowane ataki powietrzne na Ukrainę.
Siły Powietrzne Ukrainy poinformowały o nocnych atakach z użyciem licznych dronów na Kijów i inne miasta, w tym Zaporoże, Dniepr, Charków i Chersoń.
W rejonie obołońskim ukraińskiej stolicy, położonym na prawym brzegu Dniepru, odłamki zestrzelonego bezzałogowca spadły na dach 20-piętrowego budynku mieszkalnego. Doszło do pożaru, który zdołali ugasić mieszkańcy. Nie ma informacji o rannych bądź zabitych.
Ołeksandr Hanża, szef władz obwodu dniepropietrowskiego w południowo-wschodniej Ukrainie, poinformował, że Rosjanie zaatakowali m.in. Dniepr i inne miejscowości; użyli do tego dronów, artylerii i bomb lotniczych. Jedna osoba zginęła, a cztery zostały ranne.
Według doniesień siły rosyjskie uderzyły również w obwody sumski i mikołajowski - odpowiednio na północy i południu kraju.
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump ogłosił w piątkowy wieczór trzydniową przerwę w działaniach wojennych między Rosją a Ukrainą, podkreślając, że była to jego inicjatywa, poparta przez Moskwę i Kijów.
Rosyjskie władze oświadczyły, że nie planują przedłużania rozejmu po jego wygaśnięciu.
W dniach 9-11 maja Rosja i Ukraina oskarżały się wzajemnie o liczne naruszenia zawieszenia broni, twierdząc, że były to działania odwetowe. Obie strony powstrzymały się jednak od ataków dronów i pocisków dalekiego zasięgu.


