Najpierw doszło do serii eksplozji, później rosyjski statek zatonął u wybrzeży Hiszpanii. Śledztwo CNN ujawnia nowe informacje na temat jednostki, która mogła przewozić elementy reaktorów jądrowych dla Korei Północnej.

  • Rosyjski statek Ursa Major zatonął 60 mil morskich od Hiszpanii po serii eksplozji, a okoliczności zdarzenia pozostają niejasne.
  • CNN sugeruje, że statek mógł przewozić elementy reaktorów jądrowych dla Korei Północnej.
  • Po katastrofie miejsce monitorowały amerykańskie i rosyjskie służby, a wokół wraku doszło do kolejnych eksplozji.
  • Kapitan przyznał, że na pokładzie były części reaktorów, ale nie wiedział, czy zawierały paliwo jądrowe.
  • Eksperci podkreślają, że przekazanie takiej technologii mogłoby znacząco wpłynąć na sytuację geopolityczną.
  • Bądź na bieżąco! Jeszcze więcej informacji znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Choć wrak Ursa Major osiadł na dnie morza prawie dwa lata temu, to wciąż okoliczności jego zatonięcia pozostają tajemnicą. Seria eksplozji, jakich doznała jednostka, może sugerować, że doszło do rzadkiej i ryzykownej interwencji zachodnich sił zbrojnych, która miała na celu powstrzymanie Rosji przed wysłaniem elementów technologii jądrowej kluczowemu sojusznikowi, Korei Północnej.

Statek wypłynął z portu zaledwie dwa miesiące po tym, jak Kim Dzong Un wysłał wojska, by wspomóc Moskwę w inwazji na Ukrainę.

Rosyjskie i amerykańskie kontrole po zatonięciu wraku

Spekulacje na temat jednostki i jego ładunku podsyca to, co wydarzyło się po jej zatonięciu. W ostatnim roku amerykańskie samoloty do wykrywania materiałów jądrowych dwukrotnie przelatywały nad zatopionym statkiem.

Wrak odwiedził także tydzień po zatonięciu podejrzany rosyjski statek szpiegowski. Śledczy z Hiszpanii uważają, że wtedy doszło do kolejnych czterech eksplozji.

Co powiedział kapitan?

Pierwsze oświadczenie w sprawie rosyjskiego statku rząd Hiszpanii wydał dopiero 23 lutego 2025 roku. Stało się to w dużej mierze dlatego, że komentarza rządzących w tej sprawie domagała się opozycja.

Według relacji kapitan jednostki, Rosjanin, powiedział hiszpańskim śledczym, że Ursa Major przewoził "elementy dwóch reaktorów jądrowych podobnych do tych używanych w okrętach podwodnych" i że nie był pewien, czy były one załadowane paliwem jądrowym.

Z ustaleń hiszpańskich służb wynika, że kadłub jednostki mógł zostać przebity przez torpedę typu Barracuda. Tylko Stany Zjednoczone, kilku sojuszników NATO, Rosja i Iran posiadają tego rodzaju torpedy o dużej prędkości. Inni eksperci twierdzą, że bardziej prawdopodobnym było przyczepienie miny do kadłuba statku.

Incydent miał miejsce w ostatnich tygodniach prezydentury Joe Bidena, gdy wojna na Ukrainie miała przebieg korzystny dla Moskwy, a Stany Zjednoczone chciały unikać bezpośredniej eskalacji z Moskwą.

Syryjska przeszłość

Co wiadomo o trasie Ursa Major? Statek, znany również jako Sparta 3, zacumował w porcie paliwowym Ust-Ługa w Zatoce Fińskiej 2 grudnia, po czym przemieścił się do terminalu kontenerowego w dokach Sankt Petersburga. Wcześniej w Syrii służył do ewakuacji rosyjskiego sprzętu.

Oficjalnie miał przewozić dźwigi portowe i kontenery do Władywostoku. W trakcie rejsu statek był eskortowany przez rosyjskie okręty wojskowe, a jego trasę śledziły także jednostki portugalskiej marynarki. Po przekroczeniu granicy hiszpańskich wód terytorialnych Ursa Major nagle zwolnił. To skłoniło hiszpańskie służby do nawiązania łączności radiowej i sprawdzenia, czy statek nie znajduje się w niebezpieczeństwie. Załoga odpowiedziała, że wszystko jest w porządku.

Akcja ratunkowa

24 godziny później statek gwałtownie zboczył z kursu i nadał pilny sygnał SOS. Doszło do trzech eksplozji po prawej burcie, prawdopodobnie w pobliżu maszynowni, które zabiły dwóch członków załogi. Jednostka się przechyla. 14 osób zostało uratowanych przez hiszpańskie służby ratunkowe.

Nagranie z akcji ratunkowej

Hiszpańskie służby ratownicze nalegały na przeprowadzenie akcji ratunkowej i wysłały helikopter, by sprawdzić, czy są jeszcze ocalałe osoby. Na materiałach, do których dotarł CNN, widać ratownika próbującego wejść do maszynowni statku. Ta przestrzeń jest jednak zamknięta. Później ratownik sprawdza kajuty i zagląda do kontenerów, które były na statku. Znajduje tam śmieci, sieci rybackie i inny sprzęt.

Ratownik sprawdza kwatery mieszkalne i zagląda do kontenerów statku, znajdując dwa wypełnione śmieciami, sieciami rybackimi i innym sprzętem.

Kolejne eksplozje

Ursa Major wydawał się stabilny i uważano, że nie grozi mu szybkie zatonięcie. Jednak wieczorem rosyjski okręt Iwan Gren wystrzelił serię czerwonych flar nad miejscem zdarzenia, po czym nastąpiły cztery eksplozje. Hiszpańska Krajowa Sieć Sejsmiczna poinformowała CNN, że w tym samym czasie i w przybliżonym rejonie zarejestrowano cztery podobne sygnały sejsmiczne, przypominające miny podwodne.

Śledczy analizują również nietypową trasę statku oraz fakt, że właściciel jednostki - rosyjska firma Oboronlogistics - posiada licencję na przewóz materiałów jądrowych. Rosyjski kapitan, nazwany Igor Anisimow stwierdził, że statek zostanie skierowany do północnokoreańskiego portu Rason, by dostarczyć dwa elementy reaktorów.

Tydzień później, według źródła zaznajomionego ze śledztwem, rosyjskie wojsko powróciło na miejsce zdarzenia. Jantar - oficjalnie rosyjski statek badawczy, ale oskarżany o szpiegostwo i zakłócenia na wodach NATO - przebywał nad wrakiem Ursa Major przez pięć dni, po czym wykryto cztery kolejne eksplozje, prawdopodobnie wymierzone w pozostałości statku na dnie morza.

Kluczowe pytania bez odpowiedzi

Wrak Ursa Major spoczywa na głębokości 2500 metrów, co znacznie utrudnia odzyskanie czarnej skrzynki i pełną rekonstrukcję wydarzeń. Hiszpańskie władze podkreślają, że operacja wydobycia byłaby bardzo kosztowna i ryzykowna. Tymczasem rosyjscy właściciele statku określili incydent jako "celowy atak terrorystyczny", nie przedstawiając jednak szczegółowych dowodów.

Doniesienia o możliwym transporcie reaktorów jądrowych do Korei Północnej pojawiły się niedługo po tym, jak Pjongjang zaprezentował swój pierwszy okręt podwodny z napędem jądrowym. Eksperci podkreślają, że przekazanie tak zaawansowanej technologii byłoby poważnym krokiem ze strony Moskwy i mogłoby znacząco wpłynąć na sytuację geopolityczną w regionie.