Ukraina chce pieniędzy i technologii w zamian za pomoc państwom Bliskiego Wschodu w obronie przed irańskimi dronami - przekazał ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski. Kijów wysłał swoich specjalistów do czterech bliskowschodnich krajów. Zełenski zdradził również co nieco na temat rozmów pokojowych z Rosją.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Zełenski, którego cytuje Reuters, poinformował, że każdy z ukraińskich zespołów wysłanych na Bliski Wschód składał się z kilkudziesięciu osób, które mają przeprowadzić ekspertyzę i zademonstrować, jak powinna działać obrona przed dronami.
Przywódca podkreślił, że Ukraina chce pieniędzy i technologii w zamian za tę pomoc. Wskazał również, że Kijów ma otrzymać w tym roku nowy system obrony przeciwrakietowej SAMP-T i przetestuje go przeciwko pociskom balistycznym.
To nie wszystko. Wołodymyr Zełenski powiedział także, że USA wielokrotnie zwracały się o pomoc w sprawie Bliskiego Wschodu. Polityk nie jest jednak pewien, czy umowa dronowa z Amerykanami zostanie podpisana.
Dodał, że zainteresowanie ukraińskimi dronami wyraziły państwa Afryki.
Prezydent USA Donald Trump stwierdził niedawno, że "Zełenski jest ostatnią osobą, od której Ameryka potrzebuje pomocy". Tę wypowiedź cytuje portal Ukrainska Pravda. Trump jednocześnie odmówił komentarza na temat tego, czy Stany przyjęły pomoc od Ukrainy w zakresie technologii przechwytywania dronów.
Wiadomo natomiast, że o takie wsparcie wystąpił Izrael. Jak poinformował ambasador Ukrainy w Izraelu, rozmowa między Zełenskim a Netanjahu w tej sprawie może odbyć się na początku przyszłego tygodnia.
Wołodymyr Zełenski przekazał, że amerykański zespół chce przeprowadzić trójstronne rozmowy pokojowe Rosja-Ukraina-USA w przyszłym tygodniu. Prezydent miał powiedzieć również, że spotkanie z Donaldem Trumpem jest konieczne. Stwierdził też, że rosyjska ofensywa wiosenna już się nie powiodła.
Nawiązał także do trudnej relacji z Węgrami i sporu o rurociąg "Przyjaźń". Wznowienie tranzytu ropy przez "Przyjaźń" oznacza zniesienie sankcji na Rosję - powiedział. Stwierdził też, że "rosyjscy eksperci polityczni są na Węgrzech i pomagają rządowi Viktora Orbana".


