Szef komisji obrony Bundestagu Thomas Roewekamp w rozmowie z dziennikiem "Rheinische Post" zaproponował rozszerzenie zakresu unijnej misji Aspides o działania w cieśninie Ormuz. "Nie chodzi o udział w wojnie, lecz o ochronę żeglugi, co leży w interesie Niemiec i Europy" – podkreślił niemiecki polityk, wyraźnie zaznaczając defensywny charakter proponowanych działań.
- Więcej informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Unijna misja Aspides, powołana w 2024 roku, początkowo miała chronić statki handlowe przed atakami rebeliantów Huti na Morzu Czerwonym. Jednak, jak zauważa Roewekamp, jej mandat obejmuje również cieśninę Ormuz, choć dotąd główny nacisk kładziono na południową część Morza Czerwonego. Powinniśmy porozmawiać z naszymi partnerami w Europie o tym, jakie dodatkowe zdolności pozwoliłyby rozszerzyć dotychczasową misję w ramach Aspides na cieśninę Ormuz - apeluje szef parlamentarnej komisji obrony.
Według Roewekampa, ataki Iranu na cywilne statki handlowe oraz groźba zablokowania tego kluczowego szlaku morskiego są sprzeczne z prawem międzynarodowym, w tym prawem morza. Niemcy mogłyby zaangażować personel sztabowy oraz zapewnić monitorowanie sytuacji na morzu i w powietrzu. Mandat ten służy raczej ochronie żeglugi, a zatem ma charakter czysto obronny. Służy on egzekwowaniu prawa międzynarodowego i leży w interesie Niemiec oraz Europy - podkreśla Roewekamp.
Propozycja Roewekampa spotkała się jednak z mieszanymi reakcjami. Szef MSZ Niemiec Johann Wadephul wyraził sceptycyzm wobec planu rozszerzenia działań misji Aspides w rejonie cieśniny Ormuz. Jak tłumaczył, najpierw chce dowiedzieć się od Izraela i USA, kiedy zamierzają osiągnąć swoje cele militarne w Iranie. Z kolei szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas przyznała, że ministrowie spraw zagranicznych państw UE "nie wykazali jak dotąd apetytu" na rozszerzenie mandatu unijnej misji morskiej.
Z kolei polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, zasugerował rozpoczęcie dialogu z Amerykanami na temat potencjalnego wykorzystania dwóch unijnych misji morskich do odblokowania ruchu statków w cieśninie Ormuz.
W tle tych europejskich rozważań rozgrywa się amerykańska ofensywa dyplomatyczna. Prezydent USA Donald Trump, po tym jak Iran odpowiedział na ataki amerykańsko-izraelskie, używając dronów, rakiet i min do zablokowania cieśniny Ormuz, wezwał inne kraje do pomocy w otwarciu tego szlaku wodnego. Jednak oświadczył, że nie potrzebuje wsparcia sojuszników. Wyraził też rozczarowanie postawą NATO, Korei Południowej, Japonii i Australii, które nie zgodziły się na udział w operacji wojskowej w cieśninie.
Myślę, że NATO popełnia bardzo głupi błąd. Od dawna mówiłem: wiecie, ciekawe, czy NATO kiedykolwiek by nam pomogło. Więc to była wielka próba, bo ich nie potrzebujemy, ale oni powinni byli tam być. Wszyscy zgadzają się z nami, ale nie chcą pomóc. A my, jako Stany Zjednoczone, musimy to zapamiętać, bo uważam, że to dość szokujące - mówił Trump podczas spotkania z premierem Irlandii Michealem Martinem w Białym Domu.
Na Bliskim Wschodzie działa także inna unijna misja, której zadaniem jest ochrona statków przed piratami z Somalii.


