"Zachowujemy się tak samo jak w Gazie" - przyznają izraelscy żołnierze w rozmowie z dziennikiem "Haaretz". Odpowiadając na ataki Hezbollahu, izraelskie wojsko prowadzi w południowym Libanie operację lądową, tworząc kolejne posterunki. Wcześniej jednak ciężki sprzęt czyści teren, równając z ziemią całe wioski i na zawsze zmieniając krajobraz regionu.

  • Izrael buduje kolejne posterunki w południowym Libanie, blisko granicy z Izraelem.
  • Wcześniej ciężki sprzęt równa z ziemią budynki w przygranicznych wioskach.
  • "Sukces mierzymy liczbą zniszczonych budynków w ciągu dnia" - mówią żołnierze w rozmowie z dziennikiem "Haaretz".
  • Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Najnowsza odsłona wojny w Libanie rozpoczęła się po tym, jak 2 marca libański Hezbollah ostrzelał północny Izrael, wspierając tym samym Iran w walce z amerykańsko-izraelską koalicją. Od tego czasu szyicka organizacja regularnie przeprowadza ataki rakietowe na terytorium Izraela, a w odpowiedzi izraelskie lotnictwo bombarduje Liban, w tym Bejrut, a siły lądowe okupują tereny w południowym Libanie.

W wyniku ataków Hezbollahu na Izrael rannych zostało dwóch cywilów. Wskutek izraelskich uderzeń na Liban zginęło już ponad 2 tys. cywilów, 7 tys. zostało rannych, a ok. 1,2 mln zostało przesiedlonych (mniej więcej 20 proc. populacji kraju), co doprowadziło do kryzysu humanitarnego.

Najtragiczniejszym dniem w najnowszej historii Libanu była środa 8 kwietnia, kiedy Siły Powietrzne Izraela w ciągu zaledwie 10 minut zaatakowały - jak twierdzi Tel Awiw - 100 celów należących do Hezbollahu. Zginęło wówczas 357 osób, a ponad 1200 zostało rannych; wśród zabitych była m.in. półtoraroczna dziewczynka, która zginęła od izraelskiej rakiety podczas pogrzebu swojego ojca (Izrael twierdzi, że bojownicy Hezbollahu chowają się między cywilami, wykorzystując ich jako żywe tarcze).

Izrael buduje kolejne posterunki

Naloty nalotami, ale - jak wspomnieliśmy - Siły Obronne Izraela (IDF) prowadzą również operację lądową w południowym Libanie. Wojsko działa obecnie 20 km na południe od rzeki Litani, gdzie tworzone są kolejne posterunki. Tel Awiw przyznaje, że celem jest ochrona izraelskich społeczności na północy kraju i wypchnięcie Hezbollahu na północ od rzeki Litani.

Na początku kwietnia izraelski dziennik "Haaretz" informował, że IDF zamierzają przedstawić rządowi plan utworzenia strefy bezpieczeństwa w południowym Libanie. Oficerowie twierdzili wówczas, że nie ma planów budowy dodatkowych posterunków wojskowych w tym rejonie - to się jednak zmieniło.

Obecnie izraelskie wojsko zaprzecza, by istniał oficjalny plan utrzymania stałej strefy bezpieczeństwa w południowym Libanie po ewentualnym zakończeniu walk z Hezbollahem. Niemniej jednak jeden z żołnierzy przyznaje w rozmowie z "Haaretzem", że sposób, w jaki tworzone są nowe posterunki, nie wskazuje na ich tymczasowy charakterTo są stałe posterunki, które będą obsadzone przez długi czas - mówi. Nikt tak naprawdę nie wie, dokąd to zmierza. Celem jest ochrona (północnych) społeczności przed bezpośrednim ostrzałem i dlatego podjęliśmy się tej misji. Na najważniejsze pytania nie ma jednak odpowiedzi - dodaje.

Izraelscy żołnierze nie wykluczają, że nowe posterunki prawdopodobnie staną się przyczynkiem do długotrwałego konfliktu z Hezbollahem. Przekonują też, że jednostki IDF będą narażone na ataki lądowe i z powietrza (m.in. przy pomocy rakiet czy dronów). Topografia (wzgórzysty teren) też nie sprzyja izraelskim wojskom, a wręcz działa na korzyść Hezbollahu. Umożliwia im atakowanie naszych sił zarówno z bliska, jak i z daleka - mówi jeden z oficerów.

"Sukces mierzymy liczbą zniszczonych budynków w ciągu dnia"

By izraelskie wojsko mogło stworzyć nowe posterunki, saperzy i buldożery równają z ziemią libańskie wioski znajdujące się w pobliżu granicy z Libanem. Żołnierze mówią, że czasem są to ci sami operatorzy ciężkich maszyn, którzy wcześniej niszczyli budynki w Strefie Gazy - i tak jak w Strefie Gazy, mają określone cele do spełnienia.

Zachowujemy się tak samo jak w Gazie - mówi jeden z izraelskich wojskowym w rozmowie z dziennikiem "Haaretz". Jest lista domów do wyburzenia, a sukces mierzymy liczbą zniszczonych budynków w ciągu dnia - dodaje.

Inne źródło również twierdzi, że IDF stosuje w Libanie te same taktyki, co w Strefie Gazy, mimo istotnych różnic między dwoma teatrami działań. Nie wszystko, co działało się w Gazie, sprawdzi się tutaj - dodaje rozmówca "Haaretza". Ale wygląda na to, że system działa tak, jakby to był ten sam teatr działań - dodaje.

Rozmówcy izraelskiej gazety twierdzą, że cele operacji w Libanie cieszą się szerokim poparciem wśród rezerwistów. Na froncie narasta jednak poczucie, że nie ma jasnej strategii i że obecne działania mogą przerodzić się w faktycznie utworzenie strefy bezpieczeństwa w południowym Libanie.