"Możliwość zmiany formy zatrudnienia przez urzędnika bez pytania o zdanie pracodawcy, zatrudnionego i bez wyroku sądu to zły pomysł" - napisał w czwartek premier Donald Tusk na platformie X. Chodzi o projekt ustawy opracowany przez resort pracy, który nadawał inspektorom Państwowej Inspekcji Pracy do zamiany m.in. umów cywilnoprawnych na umowy o pracę, który najwidoczniej nie spodobał się Tuskowi. "Znajdziemy lepsze sposoby ochrony pracowników" - dodał premier.
- Premier Tusk uznał, że umożliwienie urzędnikom zmiany formy zatrudnienia bez zgody pracodawcy i sądu to zły pomysł, i zapowiedział szukanie lepszych rozwiązań dla ochrony pracowników.
- Projekt reformy Państwowej Inspekcji Pracy zakładał m.in. możliwość zmiany umów cywilnoprawnych na umowy o pracę oraz usprawnienia kontroli, ale spotkał się z krytyką przedsiębiorców i Rządowego Centrum Legislacji.
- Ministra Agnieszka Dziemianowicz-Bąk zapowiedziała dalsze rozmowy koalicyjne nad skutecznym narzędziem walki z umowami śmieciowymi, które dotykają m.in. kobiety w ciąży.
- Decyzja o wstrzymaniu reformy może utrudnić Polsce otrzymanie unijnych środków z Krajowego Planu Odbudowy, co stawia rząd przed wyzwaniem negocjacji z Komisją Europejską.
- Więcej aktualnych informacji znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
"Możliwość zmiany formy zatrudnienia przez urzędnika bez pytania o zdanie pracodawcy, zatrudnionego i bez wyroku sądu to zły pomysł" - ocenił w czwartek premier Tusk. We wpisie na platformie X szef rządu zapowiedział, że rząd znajdzie "lepsze sposoby ochrony pracowników".
Polityk odniósł się w ten sposób do projektu ustawy, która miałaby wprowadzić reformę Państwowej Inspekcji Pracy, nadając szersze uprawnienia jej urzędnikom. Wcześniej Tusk oświadczył, że prace w tej sprawie nie będą kontynuowane.
Opracowany w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej projekt ustawy dotyczący reformy Państwowej Inspekcji Pracy zakładał m.in. umożliwienie okręgowym inspektorom zmiany umowy o dzieło, umowy-zlecenia czy B2B na umowy o pracę. Na początku grudnia ubiegłego roku regulacja została przyjęta przez Stały Komitet Rady Ministrów.
W projekcie reformy PIP zagwarantowana jest ścieżka odwoławcza dla stron, które nie zgodzą się z decyzją Inspektora Pracy. Od decyzji okręgowego inspektora miałoby przysługiwać odwołanie do Głównego Inspektora Pracy. Na końcu drogi odwoławczej w myśl ustawy miał być sąd pracy.
Projekt ustawy o reformie PIP przewidywał także wymianę informacji i danych między ZUS, PIP i KAS na potrzeby kontroli i analizy ryzyka.
Również kontrola PIP miałaby być usprawniona poprzez wprowadzenie kontroli zdalnych i wykorzystanie urządzeń technicznych umożliwiających przeprowadzenie czynności kontrolnych na odległość, wprowadzenie postaci elektronicznej dokumentacji sporządzanej podczas kontroli, w szczególności protokołów kontroli.
Regulacja miała wprowadzić ponadto m.in. rozwiązania w zakresie wysokości kar grzywny za wykroczenia przeciwko prawom pracownika, mające na celu zapewnienie skuteczniejszej ochrony pracowników i mające pełnić funkcję odstraszającą dla pracodawców nieprzestrzegających przepisów prawa pracy.
Zapisy projektu tej ustawy najwidoczniej nie spodobały się Donaldowi Tuskowi. Szef rządu oświadczył we wtorek, że prace nad reformą PIP nie będą kontynuowane. Jego zdaniem "przesadna władza" dla urzędników, wprowadzana reformą, byłaby "destrukcyjna dla firm" i oznaczałaby utratę pracy przez wielu ludzi.
Przeciw tym zmianom byli też przedsiębiorcy. Z drugiej strony, broniły jej związki zawodowe.
Jednocześnie projekt reformy negatywnie oceniło m.in. Rządowe Centrum Legislacji. W uwagach do projektu napisano, że regulacja narusza konstytucyjne zasady swobody prowadzenia działalności gospodarczej, wolności wyboru i wykonywania zawodu oraz wyboru miejsca pracy.
Do tematu odniosła się w środę w Sejmie ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. Powiedziała, że będzie rozmawiać z koalicjantami na temat skutecznego narzędzia do walki z "patologią umów śmieciowych".
Podkreśliła, że to ważna sprawa dla milionów pracowników m.in. kobiet w ciąży, które pracując na tzw. umowie śmieciowej mogą być pozbawione pracy z dnia na dzień.
To problem, z którym Lewica chce walczyć, to problem, z którym Lewica walczyć będzie, ale za pomocą jakiego konkretnie narzędzia, jaki kształt to narzędzie będzie miało, to oczywiście będziemy ustalać z koalicjantami. Jeżeli jest takie oczekiwanie, żeby coś doprecyzować, coś zmienić, to ta rozmowa będzie prowadzona - zadeklarowała szefowa MRPiPS.
Jak przypomniała ministra pracy reforma PIP została zapisana w Krajowym Planie Odbudowy.
Tymczasem decyzja Tuska o wstrzymaniu prac nad reformą może oznaczać blokadę unijnych środków. Wzmocnienie PIP jest bowiem jednym z kamieni milowych Krajowego Planu Odbudowy.
Aby otrzymać pieniądze, konieczna będzie rewizja Krajowego Planu Odbudowy. Dojdzie do niej prawdopodobnie już w marcu lub kwietniu. Dziennikarz RMF FM Igor Skrzypek rozmawiał z członkiem rządowej administracji, który podkreślił, że będzie niezwykle trudnym zadaniem wytłumaczyć Komisji Europejskiej dlaczego po raz kolejny chcemy zmienić ten sam kamień milowy.
Był on już raz rewidowany. Poprzedni zakładał oskładkowanie umów cywilnoprawnych, jednak rząd Tuska poprosił o zmianę. W zamian zaproponował właśnie reformę Państwowej Inspekcji Pracy
Negocjacje w tej sprawie trwały kilka miesięcy. Teraz, po kolejnej zmianie wiarygodność Polski w oczach Komisji Europejskiej będzie zdecydowanie mniejsza - zauważył rozmówca RMF FM.


