Po ponad 53 latach NASA jest już na ostatniej prostej przed ponownym wysłaniem ludzi w rejon Księżyca. W Centrum Kosmicznym im. Kennedy’ego na Florydzie trwają ostatnie przygotowania do planowanego w nocy ze środy na czwartek startu rakiety SLS z pojazdem Orion i czteroosobową załogą na pokładzie. W ramach misji Artemis II astronauci mają sprawdzić w rzeczywistych warunkach głębokiej przestrzeni kosmicznej wszystkie kluczowe systemy pojazdu. Mają też obserwować i fotografować niewidoczną z Ziemi stronę Srebrnego Globu. NASA podkreśla, że to nie tylko kolejny krok w drodze do powrotu ludzi na Księżyc, ale też fundament pod przyszłe misje załogowe na Marsa. Stany Zjednoczone w obliczu rosnącej konkurencji ze strony Chin chcą utrzymać pozycję lidera w wyścigu kosmicznym.
- Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.
Na pokładzie kapsuły Orion, zamontowanej na szycie potężnej rakiety Space Launch System (SLS) znajdzie się troje astronautów NASA: Reid Wiseman, Victor Glover i Christina Koch, a także Jeremy Hansen z Kanadyjskiej Agencji Kosmicznej. Ich misja potrwa 10 dni i obejmie przelot wokół Księżyca. To będzie najdalsza podróż załogowa w historii ludzkości, astronauci oddalą się od naszej planety bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.
Misja Artemis II miała pierwotnie wystartować 8 lutego. Z powodu problemów technicznych start opóźniono. Kolejne okno startowe otwiera się nocą ze środy na czwartek, potrwa do 6 kwietnia. Jeśli do startu nie dojdzie ze względu na warunki pogodowe na Florydzie lub ewentualne problemy techniczne, kolejne okno startowe otworzy się 30 kwietnia.
Artemis II to pierwszy załogowy lot w ramach programu Artemis, flagowego projektu amerykańskiej agencji kosmicznej, który ma na celu regularne loty na Księżyc. Od czasu misji Apollo 17 w 1972 roku żaden człowiek nie postawił stopy na powierzchni Srebrnego Globu. NASA planuje powtórzyć ten wyczyn w 2028 roku, lądując tym razem w trudnodostępnym rejonie południowego bieguna Księżyca.
Stany Zjednoczone pozostają jedynym krajem, który umożliwił ludziom lądowanie na innym ciele niebieskim. W latach 1969-1972 odbyło się sześć lądowań w ramach programu Apollo, po powierzchni Srebrnego Globu spacerowało 12 astronautów. Wtedy rywalem w kosmicznym wyścigu był ZSRR, teraz na horyzoncie pojawił się nowy konkurent. Chiny konsekwentnie rozwijają własny program księżycowy, realizując kolejne misje bezzałogowe i deklarując, że do 2030 roku ich astronauci również wylądują na Księżycu. NASA nie ukrywa, że jednym z celów programu Artemis jest wyprzedzenie Chin w tym kolejnym, prestiżowym wyścigu.
Podczas misji Artemis II astronauci przetestują kluczowe systemy kapsuły Orion i rakiety SLS, które w 2022 roku odbyły już podobny lot, lecz bez załogi. Sprawdzone zostaną systemy podtrzymywania życia, interfejsy załogi, nawigacja oraz łączność. To niezbędny krok przed realizacją kolejnych, jeszcze bardziej złożonych misji.
W 2027 roku planowana jest misja Artemis III, podczas której kapsuła Orion połączy się na orbicie Ziemi z dwoma lądownikami księżycowymi, Blue Moon od firmy Blue Origin oraz Starship od SpaceX. To właśnie te pojazdy mają w przyszłości transportować astronautów na powierzchnię Księżyca. W lutym NASA ogłosiła, że pierwsze załogowe lądowanie na Księżycu odbędzie się w ramach misji Artemis IV w 2028 roku.
W realizacji programu Artemis uczestniczą największe amerykańskie koncerny zbrojeniowe i kosmiczne: Boeing i Northrop Grumman odpowiadają za rakietę SLS, a Lockheed Martin buduje kapsułę Orion. SpaceX i Blue Origin rozwijają własne lądowniki, korzystając z finansowania NASA, lecz na zasadach umożliwiających oferowanie tych pojazdów również innym klientom.
Coraz bardziej zaawansowane misje programu Artemis mają wyznaczyć standardy dla przyszłej obecności ludzi na Księżycu. To właśnie tam, w perspektywie następnych dekad, mają powstać pierwsze bazy badawcze, a także rozpocząć się eksploatacja księżycowych surowców. Księżyc stanie się również poligonem doświadczalnym przed jeszcze trudniejszymi wyprawami na Marsa.
Początkowa faza lotu będzie przypominać przebieg misji Artemis I, jednak tym razem na pokładzie znajdą się ludzie. Po starcie rakieta SLS wyniesie Oriona na orbitę, po czym odrzucone zostaną boostery, panele modułu serwisowego oraz system awaryjnego przerwania startu. Po wyłączeniu silników głównego stopnia i oddzieleniu się od górnego stopnia, Orion wraz ze stopniem ICPS (interim cryogenic propulsion stage) wykona dwa okrążenia Ziemi.
Pierwsza orbita będzie miała kształt elipsy o wysokości od około 185 do 2 250 kilometrów nad powierzchnią Ziemi i potrwa nieco ponad 90 minut. W tym czasie po raz pierwszy zostanie uruchomiony silnik ICPS, który potem podniesie statek na wyższą orbitę, sięgającą aż 74 000 kilometrów od Ziemi. Dla porównania, Międzynarodowa Stacja Kosmiczna znajduje się na wysokości zaledwie 400 kilometrów.
Po wejściu na wysoką orbitę, Orion odłączy się od górnego stopnia. Ten ostatni zostanie jeszcze wykorzystany jako cel do demonstracji manewrów zbliżeniowych. Astronauci przejdą na sterowanie manualne, by przetestować możliwości pilotażu Oriona podczas zbliżania i oddalania się od ICPS. To kluczowy test przed przyszłymi operacjami dokowania i odłączania się w orbicie księżycowej, które będą niezbędne podczas kolejnych misji Artemis.
Po zakończeniu demonstracji manewrów, załoga przeprowadzi szczegółowe testy systemów pokładowych Oriona. Astronauci zdejmą kombinezony ochronne, które nosili podczas startu i przejdą do codziennych czynności w warunkach mikrograwitacji. W tym czasie sprawdzą działanie systemów podtrzymywania życia, które odpowiadają za produkcję powietrza, usuwanie dwutlenku węgla oraz pary wodnej. Testy będą prowadzone zarówno podczas wysiłku fizycznego, jak i w czasie snu, by potwierdzić pełną funkcjonalność systemów w różnych warunkach metabolicznych. Orion przejdzie także testy systemów komunikacji i nawigacji. Statek na krótko opuści zasięg satelitów GPS i sieci Tracking and Data Relay Satellites, by sprawdzić działanie Deep Space Network - systemu, który będzie kluczowy podczas komunikacji z Ziemią w trakcie lotu wokół Księżyca.
Po zakończeniu wszystkich testów, Orion wykona kluczowy manewr TLI (translunar injection), który skieruje go na trajektorię prowadzącą w stronę Księżyca. Dzięki wcześniejszym manewrom ICPS, do wykonania tego ostatniego pchnięcia wystarczy już tylko napęd modułu serwisowego. Załoga wyruszy w czterodniową podróż wokół Księżyca, podczas której statek zatoczy charakterystyczną ósemkę, oddalając się od Ziemi na ponad 370 000 kilometrów.
W trakcie tej części misji astronauci będą kontynuować testy systemów Oriona, ćwiczyć procedury awaryjne oraz sprawdzać scenariusz tworzenia wewnątrz dodatkowej osłony przed promieniowaniem, na wypadek, gdyby doszło do zwiększenia jego natężenia wskutek np. rozbłysków słonecznych. Statek przeleci około 7 500 kilometrów za niewidoczną stroną Księżyca, skąd załoga będzie mogła podziwiać niezwykły widok, Księżyc na pierwszym planie i Ziemię w tle. W tym czasie załoga ma wykonywać obserwacje i zdjęcia powierzchni Srebrnego Globu.
Powrót na Ziemię odbędzie się bez użycia napędu, trajektoria lotu została zaplanowana tak, by wykorzystać naturalne siły grawitacji Ziemi i Księżyca. Po okrążeniu Księżyca, Orion zostanie "ściągnięty" z powrotem na Ziemię, gdzie wyląduje na wodach Oceanu Spokojnego u wybrzeży San Diego w Kalifornii. Tam na astronautów będą czekały ekipy NASA i Marynarki Wojennej USA.


