"Nie próbujcie robić z niego filmu na siłę nowoczesnego". Idris Elba jednoznacznie odcina się od plotek o roli nowego Jamesa Bonda i tłumaczy, dlaczego świat nie jest gotowy na czarnoskórego agenta 007. Amazon MGM Studios właśnie zaangażowało legendarną reżyserkę obsady, by znaleźć idealnego aktora.
- Po odejściu Daniela Craiga, Idris Elba był jednym z faworytów do roli Jamesa Bonda, dzięki swojej charyzmie i wszechstronności.
- Elba jednak wykluczył swój udział, argumentując, że czarnoskóry aktor jako Bond może nie zostać zaakceptowany na niektórych rynkach.
- Aktor podkreślił, że postać Bonda powinna pozostać wierna oryginalnej wizji Iana Fleminga i nie powinna być "woke".
- Więcej najnowszych i najważniejszych informacji z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl
Po pożegnaniu Daniela Craiga z rolą Jamesa Bonda rozpoczęła się gorączkowa dyskusja, kto przejmie po nim legendarną postać. Przez długi czas Idris Elba wydawał się jednym z najmocniejszych kandydatów. Fani wskazywali na jego wszechstronność i charyzmę, podkreślając, że aktor znakomicie sprawdził się w roli detektywa Luthera, tworząc postać złożoną i pełną sprzeczności - cechy, które doskonale wpisywałyby się w nową odsłonę agenta 007.
W najnowszym wywiadzie dla brytyjskiego wydania magazynu "GQ" Idris Elba jednoznacznie zakończył spekulacje na temat swojego udziału w bondowskiej franczyzie. Aktor przyznał, że choć typowanie go do tej roli było dla niego wielkim komplementem, nie wierzy, by obsadzenie czarnoskórego aktora w tej roli było możliwe.
James Bond został napisany w określony sposób nie bez powodu. Myślę też, że patrząc realistycznie, niektóre rynki po prostu tego nie kupią. Bond jest popularny na całym świecie. A widzowie nie wszędzie zaakceptują czarnoskórego mężczyznę, Afrykanina, grającego Bonda. W ich kulturze to po prostu nie przejdzie. Kropka - podkreślił Elba.
Aktor zaznaczył również, że według niego postać Bonda nie powinna zbyt mocno odbiegać od oryginalnej wizji Iana Fleminga.
Bond jest tak nierealistyczny, że odrobina realizmu dobrze mu robi, ale nie próbujmy robić z niego filmu woke (na siłę nowoczesnego). Uważam, że trzeba pozostać wiernym temu, czym to jest: eskapistyczną rozrywką. Nie próbujcie trafiać w gusta całego świata. Niech Bond pozostanie Bondem - dodał.
Choć Idris Elba wykluczył swój udział, fani serii nie tracą nadziei na ekscytujące ogłoszenia. W maju roku pojawiły się doniesienia, że Amazon MGM Studios rozpoczęło oficjalne przesłuchania do roli nowego Jamesa Bonda. Do współpracy przy wyborze idealnego kandydata zaproszono Ninę Gold - znaną reżyserkę obsady, która odpowiadała m.in. za dobór aktorów do takich hitów jak "Gra o tron" czy "The Crown".
Do tej pory nie ujawniono, którzy aktorzy biorą udział w przesłuchaniach, jednak branżowe media spekulują, że producenci szukają osoby, która zachowa balans między klasycznym wizerunkiem agenta 007 a oczekiwaniami współczesnej widowni.
Przyszłość serii o Jamesie Bondzie wciąż stoi pod znakiem zapytania. Wybór nowego odtwórcy tej kultowej roli to nie tylko ogromne wyzwanie dla producentów, ale i temat, który elektryzuje kinomanów na całym świecie. Czy nowy Bond zaskoczy widzów świeżą interpretacją, czy też twórcy postawią na sprawdzone rozwiązania i zachowają tradycyjny wizerunek agenta 007? Jedno jest pewne - zainteresowanie nie słabnie, a wszelkie doniesienia o przesłuchaniach i potencjalnych kandydatach budzą ogromne emocje.
Na ostateczne rozstrzygnięcie przyjdzie jeszcze poczekać, jednak już teraz wiadomo, że Idris Elba nie pojawi się w smokingu agenta Jej Królewskiej Mości. Fani mogą tylko spekulować, kto przejmie pałeczkę po Danielu Craigu i wniesie do serii nową energię.


