"Drama" 10 kwietnia wchodzi do polskich kin. W rolach głównych Zendaya i Robert Pattinson, dwie gwiazdy współczesnej popkultury. "Drama to jest kameralny, niemal intymny film o miłości" - mówili twórcy na spotkaniu z dziennikarzami, na którym obecna była też redakcja kulturalna RMF FM.

  • Kultura, sport, polityka i wiele więcej. Najnowsze informacje znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl

Młoda para i mroczny sekret

Emma i Charlie mają kilka dni do planowanego ślubu. W czasie spotkania, gdy czworo przyjaciół zaczyna bawić się w grę "jaka jest najgorsza rzecz, którą kiedykolwiek zrobiliście", na jaw wychodzi szokująca informacja o mrocznym zdarzeniu z przeszłości przyszłej panny młodej. Czy przyszły pan młody znajdzie w sobie tyle miłości, wyrozumiałości i empatii, by zrozumieć i wybaczyć? Ale czy jest tu w ogóle coś do wybaczania? Może wystarczy zaakceptować fakt, że osoba, z którą chce się spędzić resztę życia, jest kimś innym niż nam się na początku wydawało?

Myślę, że tak naprawdę nie da się wybrać, w kim się zakochasz. A przynajmniej tak mi się wydaje. No, może jednak się da. To, co wydało mi się naprawdę interesujące w tej historii, to nie tylko to, że moralność jest bardzo subiektywna i w dużej mierze zależy od środowiska, w jakim jesteś, oraz od ludzi wokół. To trochę tak, jakbyś zastanawiał się co wiedzą inni, jakie są zasady w grupie. I dopiero wtedy ustalasz swoją moralność. Twoja osobista moralność różni się od moralności grupy. I myślę, że niewiele osób chce to naprawdę przyznać. Ale wydaje mi się, że to bardziej prawdziwe, niż chcielibyśmy zaakceptować - mówił na spotkaniu z dziennikarzami Robert Pattinson. Aktor ogromną rozpoznawalność zyskał dzięki sadze "Zmierzch", ale dość szybko uciekł od wizerunku romantycznego wampira i wybierał ambitne, nieoczywiste projekty. Współpracował z twórcami arthouse'u.

"Często emocjonalnie wracamy do takich dziecięcych reakcji"

Zendaya przeszła drogę od gwiazdki Disneya do laureatki Emmy za kontrowersyjny i mocny serial "Euforia". Na spotkaniu z dziennikarzami aktorka podkreślała, że przy każdym projekcie, którego się podejmuje, chodzi o to, żeby odkryć w sobie coś nowego.

Naprawdę uważam, że każda postać uczy mnie czegoś nowego o mnie samej i odblokowuje emocjonalnie coś nowego. Jeśli chodzi o Emmę, ma w sobie taką kruchość, którą bardzo lubiłam odkrywać. To coś w rodzaju takiej "małej dziewczynki" w niej, która po prostu szuka miłości i akceptacji. I próba pogodzenia tego z faktem, że jest dorosłą kobietą, ma swoje życie, wychodzi za mąż - mówiła Zendaya o swojej bohaterce z filmu "Drama" i dodawała: A także dostrzeganie tego pęknięcia, momentów, kiedy zaczyna się z niej wydobywać ta bardzo niewinna, wrażliwa, dziecięca część. Myślę, że wszyscy to w sobie mamy. Często emocjonalnie wracamy do takich dziecięcych reakcji. Czy to coś dobrego, czy złego, tego nie jestem pewna, ale to było coś, czym lubiłam się bawić w tej roli, zwłaszcza w tej jednej scenie, do której ciągle wracamy. To trochę przypomina bycie dzieciakiem w szkole, kiedy jesteś pod presją rówieśników, żeby zrobić coś, czego może wcale nie powinnaś robić.

Kameralny film z wieloma intymnymi momentami

Reżyserem filmu jest Kristoffer Borgli, który przekonuje, że w relacjach z najbliższymi powinniśmy móc mówić sobie wszystko, zarówno o tym, co naprawdę czujemy, jak i o tym, kim naprawdę jesteśmy. Jedna z kluczowych scen filmu, scena konfrontacji, realizowana była w kilkunastominutowym, nieprzerwanym ujęciu, czyli w mastershocie. Kamera krążyła wokół aktorów, a reżyser pozwalał im wyjść poza zapisany tekst. Ekipa wspomina, że po jednym z dubli na planie zapadła cisza i nikt nie był pewien, czy scena się skończyła. Na spotkaniu z dziennikarzami reżyser "Dramy" opowiadał też o pracy z aktorami.

Uwielbiam mieć czas na pracę z aktorami, a to jest bardzo kameralny film i jest w nim dużo intymnych momentów. To nie jest jakieś wielkie widowisko akcji. To raczej opowieść o dwóch, maksymalnie czterech osobach w jednym pomieszczeniu, które próbują coś zrozumieć i mają na to czas, żeby zrobić to dobrze, a nie tylko biegać w pośpiechu, żeby nagrać jakieś ujęcia. Chodzi bardziej o aktorstwo, o kreacje. (...) Myślę też, że jest w tym coś ciekawego, bo opowiadamy o parze, która się rozpada - dodaje Kristoffer Borgli.

Opracowanie: