S​zef czeskiego kontrwywiadu BIS generał Michal Koudelka ostrzega, że Rosja może spróbować zaatakować jedno z państw NATO, np. któryś z krajów bałtyckich. Jego zdaniem Rosja nie byłaby teraz w stanie przeprowadzić inwazji na taką skalę, jak najazd na Ukrainę w 2022 roku.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na rmf24.pl.

Według generała Michala Koudelki, szefa Informacyjnej Służby Bezpieczeństwa (BIS), Kreml może chcieć zaatakować jeden z krajów NATO, by sprawdzić szybkość i stanowczość reakcji Sojuszu Północnoatlantyckiego. Musimy jasno i bezwarunkowo zadeklarować naszą jedność i determinację do obrony, ponieważ tylko w ten sposób możemy zniechęcić rosyjskiego agresora do tej bardzo niebezpiecznej przygody - powiedział Koudelka podczas konferencji o zagrożeniach dla bezpieczeństwa, zorganizowanej w parlamencie.

Szef kontrwywiadu zauważył, że rosyjski atak na ukraińskie miasta, przeprowadzony w miniony weekend, pokazał, do czego zdolni są Rosjanie. (To pokazuje), jak gardzą życiem cywilów i jak zachowaliby się u nas, gdyby mieli okazję - dodał. Generał ocenił jednak, że prorosyjskie działania agentury wpływu i dezinformacja nie są w Czechach tak skuteczne, jak by tego chciała Rosja.

Groźny także konflikt na Bliskim Wschodzie

Zdaniem szefa BIS bezpieczeństwu światowemu zagraża nie tylko rosyjska inwazja na Ukraina, ale także konflikt na Bliskim Wschodzie. Koudelka wspomniał o nasileniu protestów antyizraelskich w Europie i USA oraz o wzroście popularności ruchów propalestyńskich. Z tego powodu w marcu w Czechach została podpalona hala produkcyjna w Pardubicach.

Jeśli nie uda nam się powstrzymać tego zjawiska, w przyszłości może ono przerodzić się w powstanie lewicowych grup terrorystycznych, tak jak pamiętamy to z lat 70. i 80. XX wieku w Europie Zachodniej - przestrzegał szef kontrwywiadu.