Rosyjski dron uderzył w blok mieszkalny w rumuńskim Gałaczu, raniąc dwóch cywilów. Incydent wywołał stanowczą reakcję Stanów Zjednoczonych podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ. Waszyngton zapewnia: będziemy bronić każdego centymetra terytorium NATO.
- Przedstawiciel USA przy ONZ potępił rosyjski atak dronem na blok w rumuńskim Gałaczu.
- Dan Negrea zapewnił, że Stany Zjednoczone będą bronić każdego centymetra terytorium NATO.
- Po więcej ważnych informacji z Polski i ze świata zapraszamy na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Podczas poniedziałkowego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ przedstawiciel Stanów Zjednoczonych Dan Negrea stanowczo potępił wtargnięcie rosyjskiego drona w rumuńską przestrzeń powietrzną. Jak już wcześniej mówiliśmy, będziemy bronić każdego centymetra terytorium NATO - zadeklarował urodzony w Rumunii przedstawiciel USA, odnosząc się do ubiegłotygodniowego incydentu, kiedy bezzałogowiec uderzył w budynek mieszkalny w Gałaczu, raniąc dwie osoby.
Amerykański dyplomata dodał, że zdarzenie to dodatkowo pokazuje, dlaczego "wojna rosyjsko-ukraińska musi natychmiast się zakończyć". Stany Zjednoczone ponawiają apel o natychmiastowe i kompleksowe zawieszenie broni jako krok w kierunku trwałego, wynegocjowanego zakończenia wojny - oświadczył.
Uczestnicząca w debacie szefowa MSZ Rumunii Oana Țoiu podkreśliła, że rumuńskie dochodzenie dowiodło, iż dron Gierań-2, który uderzył w blok, pochodził z Rosji i że uderzenie maszyny mogło mieć znacznie tragiczniejsze skutki. Zaznaczyła też, że w tym roku zanotowano ponad 30 przypadków wtargnięcia dronów w rumuńską przestrzeń powietrzną, przy czym częstotliwość stale rośnie. Oskarżyła przy tym Rosję o kłamstwa i próby zaciemniania sytuacji.
Musimy chronić fakty, ponieważ są one błędnie interpretowane, a czasami ci, którzy nie mają argumentów, by wytłumaczyć swoje postępowanie, uciekają od odpowiedzialności, próbując zmienić prawdę swoimi narracjami. Dlatego nasza dzisiejsza obecność tutaj ma również na celu ochronę prawdy i upewnienie się, że ofiary agresji nie zostaną przedstawione jako agresorzy - powiedziała.
Była to odpowiedź m.in. na wystąpienie rosyjskiego ambasadora Wasilija Nebenzii, który sugerował, że w blok w Gałaczu mógł uderzyć ukraiński dron, przypominając omyłkowe uderzenie ukraińskiej rakiety S-300 w Przewodowie, o które pierwotnie podejrzewano Rosję.
Twierdził przy tym, że "to nie przypadek", iż dzień przed incydentem prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski apelował do USA o przesłanie rakiet do systemów obrony powietrznej Patriot. Rosyjski dyplomata wspomniał też o niedzielnym ataku drona na okupowaną przez Rosję Zaporoską Elektrownię Jądrową. Jak podała Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej, dron uderzył w zewnętrzną ścianę hali turbin.
Przedstawiciel Ukrainy Andrij Melnyk twierdził z kolei, że rosyjski atak na Gałacz nie był przypadkiem, wymieniając listę gróźb przedstawicieli Kremla i kremlowskich mediów pod adresem państw NATO.
W Gałaczu, w Rumunii, byliśmy świadkami, że cała ta retoryka to nie tylko groźby. (...) Była to kolejna próba sprawdzenia determinacji naszych sąsiadów, zbadania reakcji i sprawdzenia, jak daleko Rosja może się posunąć, zbliżając swoją agresywną wojnę do terytorium sojuszniczych państw - powiedział. Dodał też, że drony uderzyły w Gałacz, bo jest to miejsce pochówku hetmana Iwana Mazepy.


