Silne trzęsienie ziemi o magnitudzie 6,2 nawiedziło w nocy z poniedziałku na wtorek południowe Włochy. Choć wstrząs był wyraźnie odczuwalny na powierzchni ziemi, to nie ma informacji o szkodach.
- Po więcej ważnych informacji z Polski i ze świata zapraszamy na stronę główną RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Do trzęsienia ziemi o magnitudzie 6,2 na Morzu Tyrreńskim, nieopodal południowego wybrzeża Włoch, doszło 12 minut po północy we wtorek. Epicentrum, jak informuje Europejsko-Śródziemnomorskie Centrum Sejsmologiczne (EMSC), znajdowało się 22 km na południowy zachód od miasta Paola w prowincji Cosenza (region Kalabria), z kolei hipocentrum było położone na głębokości aż 240 km.
Wstrząs był wyraźnie odczuwalny na powierzchni ziemi - nie tylko w całych południowych Włoszech, ale też na Bałkanach, m.in. w Chorwacji, Czarnogórze czy Albanii.
Do bazy EMSC wpłynęło ponad 250 raportów dotyczących intensywności wstrząsów, przy czym najwięcej z regionu Kalabria.
Włoska agencja ANSA podaje, że w niektórych miejscowościach Kalabrii mieszkańcy wyszli na ulice i zaczęli dzwonić do służb, głównie w celu uzyskania informacji. ANSA pisze jednak, że wstrząs nie wyrządził żadnych szkód.
Sytuację uratowała zapewne duża głębokość, na której doszło do trzęsienia ziemi. Gdyby hipocentrum było położone płycej, na głębokości - załóżmy - 10 km, szkody mogłyby być poważne.
Trzęsienia ziemi we Włoszech są stosunkowo częste ze względu na położenie kraju na styku płyt tektonicznych - afrykańskiej i euroazjatyckiej. Najbardziej narażone regiony to środkowe i południowe Włochy, zwłaszcza Apeniny oraz okolice Sycylii.
W najnowszej historii kraju miało miejsce wiele tragicznych w skutkach trzęsień ziemi, m.in. w L'Aquili w 2009 roku czy w Amatrice w 2016 roku. Włochy prowadzą rozbudowany system monitoringu sejsmicznego i działania prewencyjne, jednak zagrożenie pozostaje.



