Dramatyczne wydarzenia w Muscatine, w stanie Iowa. W poniedziałek doszło tam do serii strzelanin. Zginęło sześć osób. Kolejną ofiarą jest również domniemany sprawca, który – jak informują służby – odebrał sobie życie podczas próby zatrzymania przez policję.

  • Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Pierwsze zgłoszenie o strzelaninie wpłynęło do służb ratunkowych w poniedziałek około godziny 12:12 czasu lokalnego. Funkcjonariusze, którzy przybyli na miejsce, dokonali makabrycznego odkrycia - w jednym z domów znaleziono ciała czterech osób.

Niedługo później policjanci natrafili na 52-letniego Ryana Willisa McFarlanda na ścieżce wzdłuż rzeki Missisipi.

W trakcie rozmowy z McFarlandem mężczyzna odebrał sobie życie. Funkcjonariusze oraz personel ratownictwa medycznego podjęli próbę udzielenia mu pomocy, ale stwierdzono zgon na miejscu - wyjaśnił szef policji w Muscatine, Anthony Kies.

Śledczy kontynuując działania, odnaleźli także zwłoki dwóch kolejnych mężczyzn. Jedno z ciał znajdowało się w innym domu mieszkalnym, drugie natomiast w pobliskim lokalu usługowym. Wszystkie ofiary zginęły od ran postrzałowych.

Spór rodzinny przyczyną tragedii

Według wstępnych ustaleń śledczych przyczyną tragedii był rodzinny konflikt. Wstępne ustalenia wskazują, że strzelaniny miały swoje źródło w sporze rodzinnym. Przypuszcza się, że wszystkie ofiary były członkami rodziny zmarłego podejrzanego - poinformował Departament Policji w Muscatine.

Jak przekazał szef policji, podejrzany był wcześniej notowany, jednak szczegóły dotyczące jego przeszłości nie zostały ujawnione. Śledztwo w sprawie zabójstw trwa.