Alaksandr Łukaszenka podsumował kompleksowy przegląd białoruskich sił zbrojnych. Podczas spotkania z dowódcami mówił, że w armii jest sporo niedociągnięć, a sytuację lepiej pomogły zrozumieć mu zaangażowane w inspekcję służby kontrwywiadowcze. Stwierdził też, że Białoruś przygotowuje się do wojny.

  • Alaksandr Łukaszenka podsumował kompleksowy przegląd Sił Zbrojnych Republiki Białorusi.
  • Białoruski przywódca przyznał, że w armii jest mnóstwo niedociągnięć, a kłamstwo i próby ukrywania problemów są powszechne.
  • Mówił też, że Białoruś przygotowuje się do wojny; zastrzegł jednak, że jego kraj jest "absolutnie przeciwny wojnie".
  • Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

W połowie stycznia rozpoczął się kompleksowy przegląd Sił Zbrojnych Republiki Białorusi, a w środę poznaliśmy wyniki przeprowadzonej inspekcji. W tym celu, chcąc podsumować dotychczasowe ustalenia, Alaksandr Łukaszenka zaprosił do Pałacu Niepodległości w Mińsku około 300 dowódców wojskowych, którym m.in. ujawnił, że zaangażował służby kontrwywiadowcze, aby lepiej zrozumieć sytuację w armii.

Zagraniczne media w dużym stopniu skupiły się jednak na jego słowach o przygotowywaniu się Białorusi do wojny. Nie chcemy wojny. Ale armia właśnie po to istnieje: jeśli ktoś nagle zdecyduje się rozmawiać z nami i patrzeć na nas przez celownik broni - odpowiemy. Do tego się przygotowujemy - mówił, cytowany przez Pul Pierwogo, białoruski prorządowy kanał na Telegramie.

Przygotowujemy się do wojny. Zarówno na tej sali, jak i nie tylko tutaj, ludzie muszą rozumieć - jesteśmy absolutnie przeciwni wojnie. Zwłaszcza nasi oficerowie, nasi żołnierze, siły zbrojne. Ponieważ wiemy, czym jest wojna - dodał.

Przypomnijmy: w lutym prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski informował, że Rosja i Białoruś ponownie rozmawiają o wspólnych ćwiczeniach wojskowych na terytorium Białorusi. Przypomniał, że Rosja rozpoczęła inwazję na Ukrainę po tym, jak Moskwa i Mińsk przeprowadziły manewry "na bardzo dużą skalę".

Mnóstwo niedociągnięć

Podczas podsumowania kompleksowego przeglądu białoruskich sił zbrojnych, Alaksandr Łukaszenka przyznał, że zaangażował w to służby kontrwywiadowcze, ponieważ - jak stwierdził - w armii wciąż powszechne jest kłamstwo i próby ukrywania problemów przed przełożonymi. Służby miały dostarczać mu "nieprzefiltrowane informacje".

Podczas spotkania z dowódcami białoruski przywódca stwierdził, że w armii jest mnóstwo niedociągnięć, których nie zdecydowano się pokazać publicznie w mediach, aby nie dawać satysfakcji "potencjalnym przeciwnikom". Ostrzegł wojskowych, że muszą dostosować się do jego wymagań (jako naczelnego dowódcy), jeśli chcą "przeżyć w przyszłej wojnie".

Dyktator zapowiedział, że po głębokiej analizie wyników kontroli zostaną podjęte decyzje kadrowe. Osoby, które nie radzą sobie z dowodzeniem lub dopuszczają się zaniedbań, mają zostać usunięte ze stanowisk, ponieważ "wojna błędów nie wybacza".

Alaksandr Łukaszenka podkreślił ponadto, że kluczowym zadaniem dowództwa wojskowego i służb jest wczesne ostrzeżenie o ewentualnym ataku na Białoruś. Zauważył, że współczesna wojna zmieniła się - przeciwnik nie będzie gromadził tysięcy żołnierzy w jednym miejscu (np. pod Warszawą), lecz może uderzyć mniejszymi grupami taktycznymi (batalionowymi), co wymaga innej taktyki obrony.