"Fakt, że nasza wokalistka otrzymała 0 punktów zarówno z Ukrainy, jak i Izraela, jest czymś skandalicznym" - stwierdził Tobiasz Bocheński, komentując wyniki głosowania podczas finału 70. Konkursu Piosenki Eurowizji. Polityk Prawa i Sprawiedliwości, który był gościem Porannej rozmowy w RMF FM, uważa, że to ważniejsza informacja, niż sytuacja wewnątrz partii Jarosława Kaczyńskiego.
- Alicja Szemplińska zajęła 12. miejsce w finale 70. Konkursu Piosenki Eurowizji.
- Polska wokalistka nie dostała żadnego punktu z Ukrainy i Izraela.
- Głos w tej sprawie zabrał polityk PiS Tobiasz Bocheński, który nie gryzł się w jezyk.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
W nocy z soboty na niedzielę w Wiedniu, stolicy Austrii, odbył się finał 70. Konkursu Piosenki Eurowizji. Tegoroczną rywalizację wygrała bułgarska artystka Dara, która za utwór "Bangaranga" otrzymała w sumie 516 punktów.
Reprezentantka Polski Alicja Szemplińska, która wykonała utwór "Pray", zajęła 12. miejsce. Polska wokalistka zdobyła 133 punkty od jurorów, dzięki czemu po tej części głosowania Polska zajmowała siódme miejsce. W głosowaniu widzów nasz kraj otrzymał z kolei jedynie 17 punktów, co po zsumowaniu dało łączną liczbę 150 punktów i wspomnianą 12. lokatę.
Okazało się, że Alicja Szemplińska nie zyskała uznania jurorów i widzów z Ukrainy i Izraela - w obu przypadkach na jej konto nie trafił nawet jeden punkt. Wywołało to burzę w mediach społecznościowych, tym bardziej, że od polskiego jury Izrael otrzymał maksymalną liczbę 12 punktów, tyle samo, ile Ukraina od polskich widzów.
Głos w sprawie głosowania podczas finału 70. Konkursu Piosenki Eurowizji zabrał polityk Prawa i Sprawiedliwości Tobiasz Bocheński, który w Porannej rozmowie w RMF FM przyznał, że 0 punktów od Izraela i Ukrainy to ważniejsza informacja, niż dyskusja na temat wewnętrznej sytuacji w ugrupowaniu Jarosława Kaczyńskiego.
Fakt, że nasza wokalistka otrzymała 0 punktów zarówno z Ukrainy, jak i Izraela, jest czymś skandalicznym - stwierdził. Uważam, że to powinno dać wielu osobom do myślenia. Nie ma przypadków - dodał.
Zdaniem europosła PiS, głosowanie Ukrainy "wiele mówi na temat relacji między naszymi narodami". Jeżeli nasza wokalistka za swoją piosenkę, która jednym może się bardziej podobać, a innym mniej, dostaje od Niemców maksymalną liczbę punktów, od Austriaków dostaje bardzo dużo punktów, a nagle się okazuje, że z Ukrainy i Izraela otrzymuje 0 punktów, to jest to moim zdaniem powód do tego, żeby pomyśleć na temat wzajemnych relacji - powtórzył.
Jeden z wiceprezesów największej opozycyjnej partii w polskim parlamencie nie twierdzi, że w tej sprawie powinno interweniować Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Uważam, że to powinno być przedmiotem naszego namysłu jako społeczeństwa - powiedział. To pokazuje, w jakiej perspektywie czy przez jaki pryzmat jesteśmy oceniani przez te narody - dodał.


