W piątkowy wieczór w sądzie karnym na Brooklynie 33-letnia Samantha Randazzo, będąca w dziewiątym miesiącu ciąży, niespodziewanie rozpoczęła poród podczas oczekiwania na rozprawę. Wydarzenie wywołało spore kontrowersje, bo według organizacji zrzeszających obrońców z urzędu kobieta w trakcie porodu była w kajdankach i miała skute nogi.
- Informacje z Polski i świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Sprawę i sporne relacje wokół nietypowego wydarzenia opisuje m.in. "The New York Times". W piątek około godziny 23:30 Samantha Randazzo, oczekująca na wezwanie przed sędziego w sprawie, nagle osunęła się na ławkę. Okazało się, że właśnie odeszły jej wody płodowe i rozpoczął się poród.
Wszyscy to zauważyliśmy. Nie musiała nic mówić. Od razu wiedzieliśmy: to się dzieje, właśnie teraz - relacjonował jej adwokat, Wynton Sharpe. Dodał, że pracownicy sądu ruszyli na pomoc kobiecie.
Na kilka minut przed północą na świat przyszedł chłopiec. Adwokat potwierdził, że dziecko urodziło się żywe, jednak nie potrafił powiedzieć, czy noworodek otrzymał już imię. To była jednocześnie radosna i smutna sytuacja, biorąc pod uwagę okoliczności - dodał Sharpe.
Wydarzenia z sali sądowej wywołały dyskusje o prawach ciężarnych kobiet. Organizacje obrońców publicznych, w tym Legal Aid Society oraz Brooklyn Defender Services, twierdzą, że kobieta została zmuszona do porodu w kajdankach i - początkowo - ze skutymi nogami, bez odpowiedniej opieki medycznej i prywatności (adwokat Randazzo zaprzecza tym doniesieniom). W oświadczeniu podkreślono, że personel sądowy miał żartować w trakcie całego zdarzenia.
"Zasługiwała na opiekę, współczucie, bezpieczeństwo i godność. Zamiast tego została poddana traumie i upokorzeniu na oczach wszystkich obecnych" - czytamy w komunikacie.
Rzecznik Biura Administracji Sądów, Al Baker, potwierdził, że podczas oczekiwania na rozprawę Randazzo miała skute ręce, ale nie była przykuta do ławki ani nie miała skutych nóg. Według niego, kajdanki zostały zdjęte natychmiast po rozpoczęciu porodu.
Samantha Randazzo została zatrzymana w czwartek pod zarzutem posiadania narkotyków oraz nielegalnego wtargnięcia na dach budynku mieszkalnego. Policja znalazła przy niej niewielkie ilości heroiny i kokainy. Kobieta nie poinformowała funkcjonariuszy o ciąży, a początkowo odmówiła pomocy medycznej. Dopiero później, skarżąc się na złe samopoczucie po zażyciu narkotyków, została przewieziona do szpitala.
Po wypisaniu ze szpitala Randazzo trafiła do sądu, gdzie miała zostać formalnie postawiona w stan oskarżenia. Wtedy zaczęła rodzić - chłopiec urodził się po północy.
Organizacje broniące praw obywatelskich domagają się wszczęcia śledztwa w sprawie działań służb oraz przeglądu procedur dotyczących traktowania kobiet w ciąży podczas przesłuchań sądowych.


