Prezydent Brazylii Luiz Inácio Lula da Silva podczas wizyty w Genewie stanowczo sprzeciwił się ingerencji zagranicznych polityków w brazylijski proces wyborczy. Wypowiedź skierowana była do prezydenta USA Donalda Trumpa, który publicznie poparł Flavio Bolsonaro - głównego rywala urzędującej głowy państwa w nadchodzących wyborach prezydenckich.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Podczas konferencji prasowej w Genewie, gdzie Luiz Inácio Lula da Silva przebywał po szczycie G7, prezydent Brazylii odniósł się do ostatnich wypowiedzi Donalda Trumpa.
Prezydent USA domagał się przerwania procesu sądowego przeciwko Flavio Bolsonaro, synowi byłego prezydenta Jaira Bolsonaro, skazanego za próbę zamachu stanu po przegranych wyborach w 2022 roku. Amerykański prezydent sugerował też, że sprawa ta może mieć wpływ na amerykańskie taryfy celne wobec Brazylii.
Jeśli o mnie chodzi, (Trump) może dalej lubić Bolsonaro, ojca, syna, wnuka. To jego sprawa, o gustach się nie dyskutuje. Ale niech nie miesza się w wybory w Brazylii, bo to jest sprawa Brazylii - podkreślił Lula.
W ostatnich miesiącach relacje handlowe między Brazylią a Stanami Zjednoczonymi stały się przedmiotem napięć. Po wcześniejszym zniesieniu dodatkowych ceł na brazylijskie towary, w czerwcu amerykańska administracja ponownie zapowiedziała możliwość ich podwyższenia.
Prezydent Brazylii zaznaczył że podczas szczytu G7 nie prosił Donalda Trumpa o spotkanie, ponieważ negocjacje w sprawie ceł wciąż trwają.
Pierwsza tura wyborów prezydenckich w Brazylii odbędzie się 4 października br. Oficjalna kampania wyborcza rozpocznie się w połowie sierpnia, ale Luiz Inácio Lula da Silva już zapowiedział, że będzie ubiegać się o czwartą kadencję z ramienia lewicy. Jego głównym rywalem ma być Flavio Bolsonaro, reprezentujący prawicę.


