Druga noc antyimigracyjnych zamieszek w Irlandii Północnej przyniosła kolejne starcia demonstrantów z policją. Jak informuje "Guardian", funkcjonariusze użyli armatek wodnych, by rozpędzić tłum około 300 osób w rejonie ronda Sandyknowes - 13 km od Belfastu.
- Zamieszki są pokłosiem poniedziałkowego ataku nożownika w Belfaście.
- W drugim dniu demonstranci podpalili ciężarówkę, rzucali cegłami oraz koktajlami Mołotowa.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Kolejny dzień zamieszek w Irlandii Północnej po ataku 30-letniego migranta z Sudanu, Hadiego Alodidiego, który uzbrojony w nóż zaatakował innego mężczyznę, 40-letniego Stephena Ogilvie'a, zadając mu ciosy w twarz, szyję i plecy. Obywatel Sudanu został oskarżony o usiłowanie zabójstwa. Sąd zdecydował o pozostawieniu go w areszcie do czasu kolejnych czynności procesowych.
W drugim dniu zamieszek, które skupiły się w dużej mierze w rejonie ronda Sandyknowes niedaleko Belfastu, uczestnicy rzucali cegłami i koktajlami Mołotowa w kierunku policji, podpalili ciężarówkę i budowali barykady z ogrodzeń, opon, mebli i pojemników na śmieci. Część demonstrantów - jak poinformowali funkcjonariusze - planowała atak na pobliski hotel, w którym mieli przebywać migranci. W trakcie starć doszło do kilku pożarów.


