Sytuacja na Kubie staje się coraz bardziej napięta. W środę w opublikowanym nagraniu prezydent Miguel Diaz-Canel zaapelował do swoich rodaków o gotowość na ewentualny atak ze strony Stanów Zjednoczonych. "Obywatele Kuby muszą przygotować się na potencjalny atak ze strony wojsk amerykańskich, które zagrażają suwerenności naszego kraju" - powiedział Diaz-Canel w rozmowie z brazylijskim portalem Opera Mundi.

  • Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Jak podkreślił kubański przywódca, mieszkańcy wyspy "nie dążą do konfrontacji z USA", jednak muszą być gotowi "na zagrożenia ze strony administracji prezydenta Donalda Trumpa". W ostatnim czasie prezydent USA kilkukrotnie sugerował możliwość przeprowadzenia operacji militarnej na Kubie.

W odpowiedzi na narastającą presję i nasilającą się blokadę energetyczną ze strony USA, kubańskie władze zdecydowały się na wzmocnienie systemu obrony.

"Wojna całego ludu"

Diaz-Canel zaznaczył, że "w obecnej sytuacji możliwe jest, że (Amerykanie - red.) spróbują zaatakować Kubę. My tymczasem musimy przygotować się, aby nie była to dla nas ani niespodzianka, ani porażka".

Prezydent podkreślił, że narodowa doktryna obrony, znana jako "wojna całego ludu", pozostaje wciąż aktualna. Przygotowania do ataku wojsk USA na Kubę prowadzone są z myślą przewodnią, jaką jest wizja defensywna (...), zgodnie z którą każdy Kubańczyk ma swoją rolę oraz misję do wypełnienia w obronie ojczyzny - dodał Diaz-Canel.

Jednocześnie kubańskie władze deklarują gotowość do dialogu z Waszyngtonem, ale - jak zaznaczył prezydent - tylko pod warunkiem wzajemnego szacunku i bez narzucania poglądów.