Cztery dni po tragicznym pożarze w barze Le Constellation w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana, w którym zginęło około 40 osób, a 119 zostało rannych, na jaw wychodzą kolejne szczegóły dotyczące przyczyn i przebiegu katastrofy oraz tożsamości ofiar. Policja kantonu Valais poinformowała, że dotychczas zidentyfikowano 24 ofiary śmiertelne. Są wśród nich nastolatkowie.
- Cztery dni po pożarze w barze Le Constellation w Crans-Montana, w którym zginęło około 40 osób, policja zidentyfikowała 24 ofiary śmiertelne
- Najmłodsza ofiara miała 14 lat.
- Bar od lat miał poważne zaniedbania w zakresie bezpieczeństwa, m.in. wąskie wyjście i zbyt dużą liczbę stolików.
- W lokalu przebywało wielu niepełnoletnich, mimo że wstęp był tylko dla dorosłych.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na rmf24.pl.
Według informacji przekazanych przez służby, najmłodszą ofiarą jest 14-letnia Szwajcarka, a wśród zmarłych są także dwie 15-letnie Szwajcarki. Dziesięć ofiar to nastolatkowie w wieku od 16 do 18 lat.
Wśród nowo zidentyfikowanych ofiar znajduje się 10 obywateli Szwajcarii, dwóch Włochów, jedna osoba z podwójnym obywatelstwem włosko-emirackim, jeden Rumun, jeden Francuz oraz jeden obywatel Turcji.
Wcześniej, w sobotę, policja poinformowała o identyfikacji dwóch Szwajcarek w wieku 24 i 22 lat oraz dwóch Szwajcarów w wieku 21 i 18 lat. Nazwiska ofiar nie zostały ujawnione.
Według relacji mieszkańców alpejskiego kurortu, przytaczanych przez dziennik "La Repubblica", w barze od lat dochodziło do poważnych zaniedbań w zakresie bezpieczeństwa oraz licznych uchybień w zarządzaniu.
Właściciele lokalu, próbując ratować go przed bankructwem, regularnie zwiększali liczbę stolików na dolnym poziomie i znacznie zwęzili schody prowadzące na zewnątrz - wyjście miało zaledwie około metra szerokości.
Jak podkreślają rozmówcy gazety, w sytuacji, gdy w środku przebywało kilkaset osób, ucieczka była praktycznie niemożliwa.
"Obsesja na punkcie zysku sprawiła, że zabawa okazała się pułapką i zakończyła masakrą" - komentuje "La Repubblica".
19-letnia uczestniczka imprezy relacjonowała, że choć wstęp teoretycznie przysługiwał wyłącznie dorosłym, w praktyce wystarczyło okazać jeden dokument, by wejść do środka z osobami w wieku 16-17 lat, a nawet młodszymi. W ten sposób do lokalu dostało się kilkadziesiąt osób niepełnoletnich.
Prasa informuje również, że bar posiadał licencję na serwowanie jedzenia i alkoholu, ale nie na prowadzenie działalności dyskotekowej. Mimo to w zaproszeniu na zabawę sylwestrową obiecywano "szalone tańce do rana".
Świadkowie tragedii wspominają dramatyczne sceny z nocy pożaru. Widzieliśmy, jak pojawiły się płomienie, czuliśmy, jak spadają nam na głowy odłamki sufitu. Nikt nie przestał tańczyć, a ludzie nagrywali ten spektakl - relacjonował 21-letni Liam z miejscowości Sierre.
Inny uczestnik, Włoch Edoardo, przyznał, że filmował pożar tylko przez kilka sekund, po czym uciekł. Niestety, inni nagrywali płomienie o kilka sekund dłużej - dodał.
W wyniku pożaru rannych zostało 119 osób. Większość z nich jest poważnie poparzona.
Prokuratura kantonu Valais prowadzi śledztwo wobec dwojga właścicieli baru, obywateli Francji, podejrzanych m.in. o nieumyślne spowodowanie śmierci i uszczerbku na zdrowiu oraz o wywołanie pożaru w wyniku zaniedbań. Ich miejsce pobytu nie jest obecnie znane.
Dziennik "Le Parisien" podał w piątek wieczorem, że właściciel baru w Crans-Montanie był przed laty notowany we Francji.
"Le Parisien" podał, że 30 lat temu mężczyzna był znany wymiarowi sprawiedliwości w związku ze sprawami dotyczącymi sutenerstwa, a przed 20 laty został aresztowany w Sabaudii w związku ze sprawą dotyczącą oszustwa i uprowadzenia.


