Zbliżające się wybory parlamentarne na Węgrzech, zaplanowane na 12 kwietnia, budzą coraz większe emocje i niepokój zarówno wśród polityków, jak i obywateli. Jak zauważa portal Politico, rosną obawy, że przegrany – czy to obóz premiera Viktora Orbana, czy opozycyjna TISZA Petera Magyara – nie uzna wyników głosowania.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Zsuzsanna Szelenyi, była posłanka Fideszu i jedna z pierwszych członkiń tej partii, w rozmowie z Politico podkreśla, że jeśli opozycja wygra, rząd Orbana może próbować zakłócić, a nawet zablokować przekazanie władzy.
Jeśli opozycja zdobędzie większość, Orban będzie miał wiele narzędzi, aby uniemożliwić utworzenie nowego rządu, a nawet zwołanie nowego parlamentu - alarmuje Szelenyi. Jej zdaniem, premier mógłby "wywołać kryzys konstytucyjny i ogłosić stan wyjątkowy".
Obawy te nie są bezpodstawne. Viktor Orban, od lat dominujący na węgierskiej scenie politycznej, znany jest z twardej walki o władzę. Jednak jego zwolennicy przypominają, że w 2002 roku, po przegranych wyborach, potrafił przejść do opozycji na osiem lat. Sam Orban, pytany w ubiegłym roku o swoją reakcję na ewentualną porażkę, zapewniał, że jest "nie tylko rekordzistą w byciu premierem, ale też rekordzistą w byciu liderem opozycji".
Z drugiej strony, przedstawiciele rządu wskazują, że to opozycja może nie pogodzić się z przegraną. Minister ds. UE Janos Boka uważa, że TISZA Petera Magyara już teraz buduje narrację, według której przegrana będzie dowodem na nieuczciwość wyborów. Budują narrację, że jeśli przegrają, będzie to wynik nieważny - ocenia Boka.
Czy Magyar wyszedłby do kamery i powiedział: "OK, usłyszałem głos narodu, który chce, żeby ten rząd pozostał u władzy"? Czy to realne po całej tej politycznej histerii, którą wywołali? - dodaje.
Niezależnie od tego, kto wygra, będą podnoszone argumenty o sfałszowanych wyborach - mówi politolog Gabor Toka z Uniwersytetu Środkowoeuropejskiego. Jego zdaniem, Orban będzie kwestionował niekorzystny wynik. Jeśli nie będzie miażdżącego zwycięstwa, nie sądzę, żeby łatwo się poddał - zaznacza.
Ekspert przewiduje, że premier może "zakwestionować głosowanie w okręgach i może zachęcić do protestów ulicznych, aby przedstawić wynik jako nieprawomocny". Co więcej, nie chodzi tu tylko o próbę odwrócenia wyniku wyborów. Nie tyle dlatego, że będzie myślał, że może odwrócić wynik, ale dlatego, że im więcej szkód wyrządzi nowemu rządowi, tym bardziej zwiększy swoje szanse na powrót do władzy - wyjaśnia Toka.
Również, jeśli to opozycja przegra, w tygodniach po wyborach będzie panować ogromne napięcie - ostrzega Toka.
Według najnowszych sondaży, to opozycyjna TISZA prowadzi z Fideszem w większości niezależnych badań opinii publicznej. W lutowym sondażu firmy Median partia Magyara uzyskała aż 20-punktową przewagę wśród zdecydowanych wyborców.


